Dzień 22: Ulubiony oddział elitarny
Mógłbym w sumie skopiować tutaj wczorajszego posta, ale postaram się napisać coś nowego. Do głosu doszedł bowiem mój wewnętrzny krasnolud.
Krasnoludy, odkąd sięgam pamięcią, czyli gdzieś tak od 4 edycji, miały trzy formacje elitarne. Longbeardów - krasnoludów zasłużonych i wielce szacownych z racji wieku i doświadczenia, a także z powodu będących odzwierciedleniem wymienionych wyżej cech epickich bród. Hammerersów - osobistych ochroniarzy krasnoludzkich królów, wyposażonych w bogate pancerze i ciężkie młoty. I, wreszcie, Iron Breakersów. Gości zakutych w najlepsze pancerze, w jakie można być zakutym, którzy ochraniają siedziby krasnoludów od zła, które czai się w mroku pod górami... I to właśnie są moi faworyci. Koledzy od najcięższych walk, jakie tylko można wymyślić. Pogromcy orków, goblinów, skavenów i nienazwanych stworów, które pełzają gdzieś pod światem. Toczący boje kilometry pod powierzchnią ziemi. Często po omacku. Niekiedy na wstrzymanym oddechu (cholerni skaveni). Ostatni, ale i najlepszy z murów, jakie stoją między krasnoludzkimi twierdzami, a wszelkimi wrogami. A pamiętajmy, że mówimy tu o krasnoludzkich murach, a nie jakichśtam człeczych podpierdółkach...
Gdzieś przy okazji 8 edycji GW dodało Ironbreakersom wsparcie w postaci Irondrakesów. To samo plus ciężkie miotacze alchemicznego ognia. Też nieźle, ale prawdziwy krasnolud patrzy z nieufnością na takie nowomodne ekstrawagancje. Może za 500 lat zmienię więc zdanie, ale, póki co, Ironbreakersi to jest dla mnie elita elit.
Żeby trochę zejść z tego patosu, stare zdjęcie (robione kalafiorem, w świetle rzucanym przez podziemne grzyby jaskiniowe), starego malowania moich Ironbreakersów. W wersji z policyjnymi tarczami do tłumienia zamieszek :)
Ano :)
OdpowiedzUsuńChciałbym zobaczyć pojedunek Twojej elity i mojej elity ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł! Możemy takiego testa zrobić, nawet korespondencyjnie-onlajnowo :)
UsuńMożemy. Moje ataki wyglądają tak: mlask-arghhh- ghhhrrrrrrr-chrup-mlask-mlask!
UsuńTeraz to wysejwuj ;)
Brzdęk-klang-bęc-dzyń-dzyń-dzyń ;)
UsuńOczywiście o ile Twoje woje się nie pogryzą między sobą :)
To jest możliwe :)
UsuńNo nie da się ukryć, że mają w sobie to coś :)
OdpowiedzUsuńElyta w końcu :)
UsuńPamiętam tych starych Ironbreakersów (z czasów V i VI edycji) - byli tak doskonali że mocno zastnawiałem się czy sobie takich nie kupić dla samego "mania".
OdpowiedzUsuńManie Ironbreakersów to rzecz nie do przecenienia ;)
UsuńNie mam żadnego z tych nowych wzorów Iron Breakerów. Stara dwudziestka wystarczała na każdą nawet największą bitwę. Nie raz sama ich obecność na stole wystarczała by przeciwnik nie raczył atakować ;)
OdpowiedzUsuńStarzy Iron Breakerzy, ale ci naprawdę starzy, sprzed epoki 6 ed., w dawnych czasach byli chyba najrzadszymi modelami w kraju - nikt, kogo wtedy znałem, ich nie miał:D Na żywo widziałem dosłownie jednego. A teraz, jak nastąpi cud się któryś gdzieś pojawi na sprzedaż, to za milion monet...
UsuńWłaśnie przez takie jednostki nabrałem szacunku i respektu do walki z Krasnoludami =)
OdpowiedzUsuńKrasnoludzkie doprawdy.
OdpowiedzUsuń