Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chronopia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chronopia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, listopada 14, 2017

Wojownicy z odzysku czyli recycling Chronopii


 Fakt pierwszy: o środowisko trzeba dbać. Fakt drugi: wyrzucanie do śmieci ludków, co do których istnieje uzasadniona obawa, że są zrobione z metalu z domieszką ołowiu to niezdrowy pomysł. Fakt trzeci: dodatkowy battleline w zapasie nie zaszkodzi:) Łącząc te trzy fakty w ramach recyclingu zagospodarowałem dziesięciu brzydali z Chronopii jako wojowników Chaosu. Bo czemu nie? Groźnie wyglądający goście, wyposażeni w miecze, tarcze i ciężko wyglądające pancerze - rysopis się zgadza.

Podmieniłem podstawki na 32mm, skonwertowałem chorążego, pomalowałem (przyznaję, nie miałem do nich za dużo serca i poszedłem w speedpaint). I w ten sposób zyskałem dychę Chaos Warriorów:)

***

Fact no. 1: you should care for the natural environment. Fact no. 2: it's not very healthy idea to throw away some minis that are supposedly made of metal alloy consisting lead. Fact no. 3 an additional battleline unit is never a bad thing:) I connected these 3 facts and recycled 10 Chronopia bad guys as Chaos Warriors. Why not? Badass looking guys, holding swords and shields, wearing heavy-looking armour - the description seems to fit.

I replaced the bases with 32mm ones, converted a standard bearer, painted (well, speedpainted actually, I couldn't find enough enthusiasm to paint them at normal pace). And in this way I gained another ten Chaos Warriors:)

***








 Oddziałowy czempion



Muzykant
I chorąży

piątek, września 29, 2017

Warheim - Chorąży Grasantów i cała drużyna

Temat przewodni zbliżającego się katowickiego turnieju Warheim FS to chorążowie i sztandary - każda drużyna ma obowiązkowo posiadać koleżkę taszczącego flagę, sztandar, totem, legionowego orła czy inne weksylium. Jak wszyscy, to wszyscy.

Starałem się, żeby chorąży mojej drużyny był spójny z pozostałymi grasantami, bowiem właśnie spośród nich jest zrekrutowany. Stąd znane już z poprzednich wpisów pordzewiałe płyty pancerne, pokryty brudem i patyną brąz do których dochodzi blada, niezdrowa cera, na której można spostrzec podejrzany zielonkawe przebarwienia... Wyróżnia go miecz - nie jest to typowe dla reszty bandy pordzewiałe i zaniedbane ostrze, wymyśliłem sobie, że dostanie coś bardziej złowrogiego i chorobotwórczego, na przykład broń ze zgniłozielonego metalu nieznanego pochodzenia. Sądzę, że wyszło to nieźle. Drugim wyróżnikiem jest, oczywiście, sztandar.

Co do sztandaru, stwierdziłem, że skoro ma to być punkt centralny, wokół którego będzie skupiona cała chaotyczna paka, musi to być coś specjalnego. I, idąc tym tropem, podjąłem próbę uspecjalnienia w drodze ambitnego freehandu. Stwierdziłem, że chciałbym na sztandarze odwzorować jakiś obraz, najlepiej raczej znany, żeby nawiązanie było czytelne, a do tego o możliwie niepokojącej wymowie. Przeglądałem i przeglądałem, aż znalazłem coś odpowiedniego. "Krzyk" Edvarda Muncha. Jede z najbardziej znanych przykładów ekspresjonizmu w malarstwie. Cytując wikipedię, zdaniem krytyków "obraz przedstawia współczesnego człowieka przeszytego bólem egzystencjalnym", sam autor zaś opisał inspirację tak: "Szedłem ścieżką z dwojgiem przyjaciół – słońce miało się ku zachodowi – nagle niebo wypełniła krwista czerwień – zatrzymałem się, czując wyczerpanie i oparłem się na barierce – nad czarno-błękitnym fiordem było widać krew oraz języki ognia; – moi przyjaciele szli dalej, a ja stałem tam i trząsłem się z wrażenia – poczułem nieskończony krzyk przepływający przez naturę". Jak dla mnie - niepokojący charakter można spokojnie odhaczyć. Do tego dochodzą ostre, czytelne kreski... To jest to! No więc wziąłem i namalowałem na tych kilkunastu centymetrach kwadratowych nurglową miniaturkę "Krzyku" - nurglową, bo w mojej wersji na niebie pojawiły się trzy słońca tworzące znany symbol, a krzyczący dostał dodatkowe oko i pojedynczy róg z boku głowy.

Wrzesień dobiega końca, turniej już jutro... Myślę, że to dobry moment na domknięcie tematu mojej warheimowej drużyny. Zatem, skoro ujawniłem chorążego - pokażę od razu zdjęcia całej paczki. Niestety, nie mam dobrej metody na fotografowanie większych grup figurek, więc jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia... Spróbuję coś z tym jeszcze zrobić. Jeśli zaś o same panopki chodzi, mMuszę powiedzieć, że jestem zadowolony z tego, jak wyszli. Moi ulubieńcy to Wyrzutkowie, którzy wnoszą do bandy masę koloru i groteski i grasanci, z których każdy, pomimo tego, że jest jedynie stronnikiem, ma indywidualny styl, choć jednocześnie jest spójny z kolegami :) Zobaczymy, jak się sprawią w walce, a tymczasem zapraszam do obejrzenia zdjęć!

Źródło cytowanego artykułu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzyk_(obraz)


wtorek, sierpnia 29, 2017

Warheim - Troll Nurgla

Jedną z opcji ciężkiego wsparcia dla warheimowej drużyny grasantów Chaosu jest chaotyczny troll. Paskudny stwór, zdolny w potrzebie wgnieść przeciwnika w ziemię albo go bezceremonialnie obrzygać. Na mojego trolla wykorzystałem model Umęczonego (Tormented) z Chronopii - w końcu ciągnące się po ziemi flaki to coś wielce bliskiego sercu papy Nurgla:)

One of the heavy support options for Warheim Chaos marauders team is a Chaos Troll. Disgusting creature, able to press an enemy into the ground or simply vomit on him. For my troll I used a Tormented model from Chronopia - the guts he drags behind him are truly a heartwarming view for Papa Nurgle :)


piątek, sierpnia 18, 2017

Warheim - Łowca Niewolników + Niewolnicy

Drugi, po Wojowniku Chaosu, bohater mojej drużyny Nurgla, skrzykniętej specjalnie na wrześniowy turniej Warheim FS. Łowca Niewolników.
Oj, biedni ci osobnicy, którzy wpadną w łapska tego gentlemana... Uzbroiłem go w bosakowate coś i łańcuch, wykorzystałem przede wszystkim elementy blightkingów, do tego drobne elementy od ogrów i kończyny (wszystkie oprócz lewej ręki) zwierzoludzia, konkretnie gora. Ludek po sklejeniu elementów do kupy nie miał pleców (dosłownie), więc ulepiłem mu z milliputu. W związku z jego ponurą funkcją dorobiłem mu orszak schwytanych (zapewne na potrzeby bluźnierczych rytuałów Chaosu) nieszczęśników - wykorzystałem stare figurki z Chronopii, które doczekały się ujednoliconego malowania.

The second hero from my Team Nurgle (the first one was the Chaos Warrior), prepared especially for the Warheim FS tournament that I'm going to attend in September.
Gods have mercy on the souls of the poor chaps captured by this gentleman... I equipped him with a hook on a stick weapon and some chains. I used the parts of blightkings, some elements from ogre boxes and limbs (all but left arm) of a beastman, a gor, to be more precise. The mini, after being glued together, had no back (literally), so I made him one of milliput. Because of his function I gave him a retinue of misfortunate guys, that would most likely be used in some blasphemous Chaos rituals). I took some old Chronopia minis, which I newly painted for a bit more unified look than before.

piątek, września 09, 2016

Galeria grozy i osobliwości - Chronopia

Ostatnim razem, gdy wrzucałem coś z Chronopii (to coś, to był Dusk Realm Demon, znany szerzej czytelnikom Shadow Grey jako Książę Pies), Skavenblight pytała w komentarzu, czy w Chronopii jest więcej w ludków w takim stylu (czytaj: paskudnych). Odpowiedziałem wtedy, że i owszem, a dla poparcia swoich słów obiecałem, że wrzucę dowody na bloga. No to wrzucam:

Na początek wojownicy frakcji Devout. Ot, takie chaośniki. Ciężkie kloce metalu, dynamiczne jak pomnik przyjaźni polsko-radzieckiej. Kiedyś robili u mnie za wojowników Tzeentcha. Może jeszcze będą robić, jak się za nich wezmę i przemaluję po bożemu.


Następni nieszczęśnicy nazywają się bodaj the Drugged. Wg fluffu są to jeńcy pojmani przez frakcję Stygian, naćpani prochami po sam korek i wysyłani w pierwszej linii do walki. Figurek używaliśmy kiedyś w Mordheim, kiedy graliśmy scenariusze typu "uratuj więźniów" czy "pogoń kota slaverom" :)
 Kolejny dziwoląg nie pamiętam, z jakiej jest parafii. Z dwóch poniższych żaden nie jest kompletny - każdy ma inną połowę tej, nazwijmy to, kosy (cała figurka ma ostrza na obie strony na raz). Nie wiem, czy to widać, ale ten koleżka jest owinięty dokoła jakąś taką trąbą - ustnik ma gdzieś około twarzy, a pod prawą ręką widać otwór na drugim końcu.

Krasnoludy chronopiowe. Niestety, znalazłem tylko jeden wzór... Dziwne proporcje, ale figurki nienajgorsze. Ciekawe proporcje mają te ich miecze:)
 Dość fajnie prezentują się chronopiowi orkowie. Najpierw łucznicy (dwóch zwyklasów i czempion):

Następnie tacy jacyś wojacy:

 I dwóch bohaterów. Jeden lżej, drugi ciężej opancerzony:

Chronopia miała też trochę całkiem fajnych figurek - nieźle wyglądały elfy (klimat darkelfowy nieco, z lekkim japońskimi odchyłem - niektórzy mieli takie japońskie sztandary na plecach), całkiem fajni byli ludzie - Pierworodni. Jak na złość, nie mam w domu nic a nic z tych armii, więc odsyłam do wujka Google.

czwartek, maja 26, 2016

Dusk Realm Demon

Dzisiaj kolejny brzydal z Chronopii. I pisząc "brzydal", naprawdę mam to na myśli, bo z tą krowią facjatą i posturą quasimodo to do ideału piękna dużo mu brakuje. Należy to cudo do frakcji Devout, czyli, upraszczając, takiego chronopiowego Chaosu (zresztą, jeśli zdarzy mi się go użyć, to właśnie w wojskach Chaosu, stąd podstawka). Ot, potwór z zaświatów, który "istnieje tylko po to, by mordować i okaleczać". Czyli mało oryginalnie. Model pochodzi gdzieś z okolic 1997 roku, stąd oldskulowy feel i ogólna toporność (niemal wszystkie figurki w ofercie Target Games, aż do czasów drugiej edycji Warzone były właśnie w takim stylu).

Co do designu, to jest on ciut... dziwny. Kloc mięcha na maleńkich nóżkach, za to z wielkimi rękami. Wyposażony w szablę i tarczę. Taki garbaty, że głowa wystaje mu z miejsca, gdzie mógłby być mostek. Nogi, brzuch i głowa - zero pancerza. Za to, zagadkowo, całkowicie opancerzone pełnymi płytowymi folgami są plecy, może na wypadek konieczności zapewnienia osłony w czasie ucieczki. Chyba, że stwór jest po prostu zmutowaną krową nagle postawioną na tylnych nogach (opancerzanie grzbietu stworzenia poruszającego się na czterech łapach może i ma jakiś sens). Co tu dużo gadać, o ile concept art jest całkiem fajny (można zobaczyć tutaj), to z samym modelem słabo raczej jest.

Będzie u mnie robił za jeszcze nie wiem co. Ale dołączam go do sił pomocniczych Żelaznej Hordy :)

Today I would like to present another ugly model from Chronopia. And while writing "ugly", I really mean it - with this cow muzzle of his and Quasimodo-like posture he is really far from being pretty. The chap belongs to the Devout fraction, which is, simplyfying a bit, Chronopian version of Chaos (if I ever use the model that would surely be in Chaos forces). A monster out of this world, that "exists only to kill and maim". So nothing unconventional. The model is dated about 1997, hence the oldschool feel and general coarseness (almost every Target Games miniature until the time of Warzone 2nd ed. share this style).

A few words about the design, whiwch is a bit... awkward. Chump of meat on little legs, but with huge arms. Equipped with a sabre and shield. With a hunch so big, that the head sticks out of the place, where he could have his sternum. Legs, abdomen and head - no armor at all. However his whole back is well protected with full plate armour. Perhaps to provide some protection during retreat. Unless the creature is just a mutated cow which by some strange fate has been made to walk on its back legs (covering the back of a quadripodal animal could make some sense...). The concept art is pretty cool, it is much worse, however, with the miniature itself.

I am not sure what I will use the mini as. But I am enrolling him for my Horde's support forces anyway :)  




wtorek, kwietnia 26, 2016

Tormented and Damned - brzydale z Chronopii (plus pytanie techniczne)

Ostatnim wpisem trafiłem w okrągłą rocznicę, i tym też. Dzisiaj mija 30 lat od katastrofy w elektrowni w Czarnobylu. 26 kwietnia 1986 roku to dzień, który ujawnił jedną z najczarniejszych stron rozwoju techniki i pokazał, aż nadto dobitnie, jak bardzo niedbałość, rutyna i ogólna bylejakość nie sprawdza się przy czymś tak potencjalnie niebezpiecznym, jak uzyskiwanie energii z rozszczepienia atomu. Nie rozwesela wcale fakt, że wiele lat później na drugim końcu świata kolejna katastrofa, w Fukushimie, udowodniła, że nawet słynna japońska pieczołowitość i dbałość o detale miewa gorsze dni, które, niestety, kończą się tragicznie. Z obydwóch tych nieszczęść płynie poważna nauka na przyszłość, o której każdy powinien pamiętać, w szczególności każdy inżynier. Pozostaje życzyć sobie, byśmy pod względem zdrowego rozsądku i wyobraźni dorośli w końcu do poziomu technologii, którymi dysponujemy. Bo jak nie, to przyszłość widzę mało różowo.

No, koniec patosu. Żeby trochę od tej całej powagi odejść, dzisiaj na blogu dwa stwory, które aparycją całkiem nieźle wpisują się w groteskę, jaką jest popkulturowy obraz Czarnobyla.

Z przepastnych czeluści szuflad wydobyłem dwa stwory-potwory, które, jak się uda, przysposobię do wykorzystywania w ramach mojej Chaotycznej Hordy. Ludki pochodzą z Chronopii - systemu, który jest od dawna zimnym nieboszczykiem, zmarłym śmiercią tragiczną w związku z bankructwem Target Games (znanego głównie z Warzone i Chronopii właśnie). Producent padł, fani obu gier lamentowali (a było ich, warto zaznaczyć, naprawdę sporo. Ba! Oba systemy zostały nawet wydane po Polsku). Smutna sprawa. Jedyny plus całej sytuacji był taki, że można było nabyć figurki do Warzone i Chronopii w baaardzo atrakcyjnych cenach, z której to możliwości nie omieszkałem skwapliwie skorzystać. A było to lat temu chyba z piętnaście. Tak na marginesie, ostatnio widziałem na allegro jakieś pojedyncze brzydactwa z Chronopii, w cenach, nazwijmy to, szalenie kolekcjonerskich - nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś to kupował wtedy za grosze, żeby przeleżakować 15 lat i teraz sprzedać z zyskiem, ale kto wie:)

W tych dawnych czasach, gdym był piękny i młody, pomalowałem oba stwory. Nie wyglądają może zbyt pięknie, bo człowiek dopiero wypracowywał swój styl, ale tragicznie też nie jest. Zwracać uwagę może posypka, której użyłem przed laty na podstawach obu figurek. To, o ile się nie mylę, herbata z rumianku, choć głowy nie dam (rumianek albo jakieś inne ziółka). W tym miejscu przerywamy program, żeby, sprzedać stary podstawkowy patent:

Zawartość torebek do parzenia herbaty może z powodzeniem zastępować lub uzupełniać posypki do podstawek czy terenów. Rozwiązanie jest przyjazne dla kieszeni i, przy odrobinie starania, może wyglądać niewspółmiernie dobrze, cały trik w tym, żeby znaleźć herbatę, która będzie nam pasowała. Różne rozdrobnione ziółka, listki, kawałki suszonych kwiatów czy owoców, itp. mogą ubarwić i urozmaicić niejedną podstawkę i dodać realizmu niejednemu trawiastemu pagórkowi. A poza tym mają tę zaletę, że ładnie pachną:)

Patentowa dygresja mode off. Teraz do rzeczy. Chcę te stwory wyczyścić z farby i pomalować od nowa, nie wiem jednak, czym najlepiej wywabić farbę z żywicy (tak jest - figurki są żywiczne z kilkoma metalowymi elementami). Plastiki i metale czyściłem nie raz, ale żywicy nigdy, więc nie wiem czego najlepiej użyć. Zdecydowanie nie chcę zniszczyć tych modeli, więc uprzejmie proszę o podpowiedzenie sprawdzonej i skutecznej metody (albo info, że dana metoda nie jest przetestowana, ale ma szansę zadziałać). Z góry wielkie dzięki :)

Na zakończenie rzut oka na obu ancymonów. Co jest niemal pewne - do ich budowy wykorzystany został przynajmniej jeden nosorożec. Ten koks z baranimi rogami i korbaczem, dostał z biednego zwierzaka podwozie. Nazywa się The Damned i w sumie mógłby z powodzeniem robić za dragonogra. Ten, który od nosorożca dostał róg, ale za to ma poważny problem z wylewającymi się trzewiami to The Tormented i z grubsza nadaje się na jakąś bestię Nurgla, a może nawet na Khornowego Khorgoratha?