Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orks. Pokaż wszystkie posty

niedziela, stycznia 20, 2019

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LII - Świąteczna Wymiana Figurkowa 2018. Część 2


Pracuję powoli nad wpisem z okazji styczniowej edycji FKB, ale zanim nastąpi jego publikacja - uzupełnienie edycji grudniowej. Chwaliłem się już czym zostałem obdarowany, wypada jeszcze pokazać, co sam przygotowałem. Osobą obdarowywaną przeze mnie był Maniex. Szczęśliwie mi się trafiło, bo znamy się nie od dziś i nie miałem specjalnego problemu z doborem prezentu. Padło na orkowy motor z koszem - trochę konwersji, trochę kitbashu, trochę scratch-buildu i sporo zabawy :D


Do budowy wykorzystałem przede wszystkim części dwóch orkowych motorów, ale w modelu swoje miejsce znalazły też bitsy z meganobsów, grotów, cadiańskiej piechoty, a nawet kilka elementów oddrednota. Kosz zbudowałem z plasticardu, i stalowego drutu. Dla dodania dynamiki zdecydowałem się na przymocowanie motorka do podstawki przy pomocy przezroczystej "antenki" do lataczy. Dodatkowa korzyść z tego taka, że model można z niej bez problemu demontować i wykorzystać, na przykład w grze, bez podstawki.

Dopełnieniem całości jest rdza - po raz kolejny skorzystałem z receptury z Gardens of Hecate z kilkoma własnymi modyfikacjami (podobna zasada, niekoniecznie te same marki mediów). No i tyle. Model zdążył pojawić się już na blogu Maniexa, ale nie odmówię sobie przyjemności zaprezentowania go i u siebie. Zapraszam do obejrzenia zdjęć:)













środa, kwietnia 29, 2015

Gretchiny - cała szajka :)

Skończyły mi się gretchiny, więc przydałoby się jakieś małe podsumowanie tematu. W związku z tym dzisiaj kilka zdjęć grupowych całej szajki. Przed Państwem, raz jeszcze Kapitan Tężec i jego (nie)dzielna załoga :)







czwartek, kwietnia 23, 2015

Gretchin #9 - ninja

Przyszła pora na ostatniego z zielonych czterdziestkowych pokurczów. W odróżnieniu od pozostałych tego gretchina pomalowałem w kolory raczej stonowane, bo jakbym go zrobił na jaskrawo, to z tą okutaną makówką jeszcze by na jakiego power rangersa wyglądał.
Przy okazji któregoś z pierwszych gretchinów już to pisałem, ale powtórzę - każdy figurkowy malarz powinien kilku takich zapodkładowanych mieć na podorędziu, żeby sobie w ramach relaksu pomalować. Nie znam figurek, które by się przyjemniej malowało. Aż szkoda, że mi się pokończyli :)






wtorek, kwietnia 21, 2015

Gretchin #8

To już ósmy i przedostatni z paczki gretchińskich piratów. Oryginalnie było ich wprawdzie 10, ale jeden zrezygnował z kariery pirata na rzecz świetlanej przyszłości kierowcy Killa Kana i trafił przy okazji Xmas Mini Exchange'a do garażu Maniexa (jak wygląda można sobie przypomnieć o tutaj). A ósmy gobas jest mocno zwyczajny. Ot, taki sobie przeciętny zieloniec w czerwonych portkach, uzbrojony w fuzję i zabójczy wyszczerz.



Edit:
Dołączam zdjęcie od pleców strony :)

sobota, kwietnia 18, 2015

Gretchin #7

Nawet wśród gretchinów mogą się zdarzyć jednostki wybitne, charyzmatyczne, chytre i szczwane. Bohater dzisiejszego posta stanowczo do takowych jednak nie należy. Hełm na bakier, zgryz na bakier, nawet oczka przymrużone jakoś na bakier. Choćby nie wiem pod jakim kątem patrzeć, to na tytana intelektu ten koleżka nie wygląda. Ale co tam - jest coś sympatycznego w tym zielońcu:)






poniedziałek, kwietnia 06, 2015

Gretchin #6 - Bosman Ważniak

Zanim pojawił się pomysł na Kapitana Tężca, gretchinowym piratom szefował Bosman Ważniak. Imię pożyczyłem od smerfa, bo wygląda jak przemądrzały mądrala-okularnik, co by tylko wszystkich dokoła rozstawiał. Kiedyś próbował rozkazywać orkom i dostał w ucho - dlatego dziś ucha brak. Ten zieloniec to zestawienie moich ulubionych wzorów głowy (bardzo lubię wszelkiego rodzaju gogle, szkiełka, lampki i soczewki na figurkach) i reszty gretchina (z tym pokazywaniem palcem wygląda z daleka na szefa, a do tego ten modny podkoszulek)... Wygląda tak:






wtorek, marca 24, 2015

Gretchin #5

Kolejny gretchińsko-gobliński pirat charakteryzuje się imponującym wyszczerzem paszczy, wielkokalibrowym rewolwerem w łapie, trzonkowym granatem przy pasku i czerwonym pióropuszem na głowie. Prawdziwy słodziak ;)




wtorek, marca 17, 2015

Gretchin #4

Kolejny gretchin wygląda nieco mniej piracko, za to nadawałby się na bandziora z Dzikiego Zachodu. Jakby mu dodać kapelusz, znaczy się.
Jak, być może, widać po kolejnych zielońcach, nie trzymałem się jednego koloru skóry - doszedłem do wniosku, że skoro ludzie mogą mieć skórę w różnych odcieniach, to dlaczego goby mają być gorsze? Dwaj pierwsi zielońcy, których wrzuciłem na bloga, należą do grupki pomalowanej dawno i inspirowanej tematyką somalijsko-piracką, stąd odcień ich skóry wskazujący na długotrwałe nasłonecznianie. Kapitan, ze względu na konieczność kontrastowania z facjaty z ciemnym kapeluszem na ich tle wypada dośc blado (rozjaśniany na jaskrawo, aż do żółtego). Dzisiejszy bohater ma kolor skóry, który trzebaby umieścić gdzieś pośrodku całej zgrai. Za to dla podkolorowania rzeczywistości dodałem mu czerwone uszy i nos.
W sumie cała grupka jest dziewięcioosobowa, z czego na dokończenie czeka jeszcze trzech (na razie są mocno bladzi, mało jaskrawi i nie mam jeszcze pomysłu na ostateczną kolorystykę).




niedziela, marca 15, 2015

Gretchin #3 - Kapitan Tężec

Kiedy zacząłem na blogu temat gretchinów-piratów, co wiązało się ze spojrzeniem krytycznym okiem na całą tą hałastrę, dotarło do mnie, że mojej paczce zielonych paskudników brakuje jakiejś centralnej postaci, herszta czy może nawet kapitana.
Tak się jakoś złożyło, że jeden z niepomalowanych dotąd zielońców postradał gdzieś był dłoń - nie pamiętam czy się ułamała, czy sam ją w jakimś celu obciąłem, w każdym razie wcięło ją. Popatrzyłem na tego nieboraczka i mnie olśniło: skoro rękę wcięło, to trzeba ją czymś zastąpić. A czy może być bardziej piracko-kapitański substytut dłoni niż hak? Nie może! No to gobos dostał awans na kapitana w komplecie z hakiem. Pojawił się jeszcze problem odpowiedniej głowy - najbardziej pasująca główka (z przepaską na jedno oko) miała mankament w postaci zintegrowanej brzydkiej bejsbolówki. Cóż było robić - oberżnąłem czapkę i ulepiłem z green stuffu trihorna, do którego wczepiłem na dokładkę zawadiackie pióro. A co:)
Przed Państwem efekt dzisiejszych prac, gretchiński nadszyszkownik, ze względu na brud i rdzę na haku nazwany przeze mnie Kapitanem Tężcem (w mowie Angielczyków Capt'n Lockjaw) ;)





Przy okazji pozdrawiam Kapitana Haka ;)