Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z innej beczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z innej beczki. Pokaż wszystkie posty

sobota, stycznia 31, 2026

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. CXXXVII: Flora

 

Styczniowy przystanek Figurkowego Karnawału Blogowego wypadł na blogu "Akwarium Pana Ryby", a tytułem naznaczonym przez Pana Rybę w inaugurującym edycję wpisie jest Flora. Dodam jeszcze, że Karnawał gra już po raz sto trzydziesty siódmy.

Jakoś średnio miałem w planach malowanie roślinek i w pewnym momencie już myślałem, że nie dam rady dorzucić czegoś trzymającego temat. Aż w pewnym momencie mnie olśniło. Wszak kwiatki to też flora, a ja pomalowałem ostatnio Pana Złego Kwiatka! No to dzisiaj będzie Pan Zły Kwiatek. Czyli Demogorgon ze Stranger Things:)

 






sobota, maja 31, 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. CXXIX: Opus magnum

 

Sto dwudziesta dziewiąta edycja Figurkowego Karnawału Blogowego upływa pod hasłem "Opus magnum" zaproponowanym przez Boston Steel Works (tutaj link). Przy tej okazji chciałbym napisać kilka słów o moim wielkim dziele, które planowałem od kilku lat, zacząłem realizować nieco ponad rok temu (i wtedy poniosłem porażkę), a teraz kontynuuję.

 


Dawno, dawno temu wpadła mi w ręce duża szpula po kablach (duża, to znaczy coś koło metra osiemdziesięciu średnicy). I tak sobie wymyśliłem, żeby przerobić ją na stół do ogrodu. Okrągły stół. I to nie byle jaki okrągły stół, ale okrągły stół jak się patrzy - wzorowany na Okrągłym Stole, który wisi sobie na zamku w Winchester i wygląda tak:

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/91/King_Arthur%27s_Round_Table_at_Winchester_Castle%2C_Winchester%2C_Hampshire%2C_England.png

Zdjęcie: Rs-nourse - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=47472135 

Ten stół wg badań dendrochronologicznych pochodzi z XIII wieku, ale został przemalowany za czasów Henryka VIII na fali mody na imprezy tematyczne a la król Artur. Oryginał ma 5,5 metra średnicy i waży około 1200 kg. Ten mój ma być mniejszy i lżejszy - 1,8 metra średnicy i jakieś 250 kg licząc wszystko razem, łącznie ze szpulą.

Prace nad moim projekcikiem rozpocząłem wiosną zeszłego roku - szpula została zabezpieczona i częściowo wkopana w ziemię (bez tego blat byłby zbyt wysoko). Następnie przymocowałem u góry płyty OSB, dla wyrównania powierzchni przed malowaniem. Do tego momentu szło całkiem gładko, ale tutaj zaczęły się schody. Wymyśliłem sobie, że na płytę nakleję płótno nasączone wodoodpornym klejem, na to dam podkład wyrównujący, na którym z kolei będę malował, a na końcu wszystko polakieruję. Tak też zacząłem robić - wyrównałem i zacząłem malować. Zaczynało już to nawet jakoś powoli wyglądać, ale wtedy przyszła katastrofa. Intensywne deszcze.

Niby cały ten mój podkład powinien być wodoodporny, ale, niestety, nie był. Pod malowidło dostała się woda, a szpachla, którą równałem powierzchnię się rozpuściła. I wszystko diabli wzięli. Farba złaziła płatami, nie było czego zbierać.

Zdrapałem w cholerę resztki farby i całą tę szpachlę, aż do płótna - wyglądało nieźle. Położyłem inną szpachlę. Niby lepszą, taką, co to nią można elewacje niby łatać. Niby.

Skończyło się na tym, że  zrywałem wszystko jeszcze raz. Tym razem do gołej dechy.

Potem przyszło lato i, jak na złość, albo był upał, albo deszcz. W każdym razie nie było warunków na jakiekolwiek eksperymenty z podkładem.

Minęło lato, jesień i zima. Po roku wróciłem do tematu. Wykombinowałem inne podejście do podkładu. Żadnych podejrzanych szpachli. Żadnego płótna i wikolu. Na płytę OSB położyłem specjalny podkład na trudne powierzchnie, a jak wysechł, nałożyłem warstwę mrozoodpornego kleju do płytek. Po zeszlifowaniu największych gór i zalepieniu największych dolin udało się uzyskać z grubsza równą powierzchnię. Na to położyłem warstwę białej farby olejno-ftalowej. Dla uszczelnienia i dodatkowego wyrównania. I to jest etap, na którym dzisiaj jestem. Póki co - testy deszczowo-wodne podłoża przeszły celująco. Nic nie odłazi, nic się nie rozpuszcza, żadnych bąbli. Następny etap to szkic, ale zanim do niego przejdę, wymyśliłem sobie, że na czas prac postawię nad stołem pawilon-namiot (czekam na kuriera). A po szkicu - malowanie. I oby tym razem obyło się bez niespodzianek.

Na koniec kilka zdjęć z różnych etapów realizacji projektu (zdjęcia głównie zeszłoroczne, jeszcze przed zrywaniem wszystkiego).

Stół po pierwszym gruntowaniu

 

Pierwsze szkice i kolory
 
 

Tudorska róża pośrodku stołu - ta po prawej w zasadzie gotowa.

Szkic postaci króla Artura.
 

Ostatnie zdjęcia przed zniszczeniem malunku. Potem przyszły deszcze i szlag wszystko trafił.

 

Trzymajcie kciuki, żeby w tym roku w końcu wszystko poszło jak należy!

czwartek, maja 30, 2024

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. CXVII: Przyrządy i sprzęty - wpis karnawałowy

 

Jako gospodarz sto siedemnastej edycji FKB zaproponowałem temat "Przyrządy i sprzęty". Przyznam się bez bicia, że wymyślając go miałem na myśli pewien konkretny projekt, który realizowałem w tym miesiącu. Żeby było śmieszniej prace nad tym projektem wciąż trwają, więc nie zdołam się nim pochwalić w ramach tej odsłony karnawału. Kończąc ten przydługi wstęp - spóźnienie z realizacją wynikło z tego, że w międzyczasie wpadło mi inne pilne zadanie. Zadanie, które, szczęśliwie, także pasuje do majowego motywu :D

Maj był dla mnie pracowitym miesiącem. 1 czerwca 2024 będzie miała miejsce inscenizacja bitwy pod Legnicą i w związku z przygotowaniami do niej trafiły do mnie do malowania trzy mongolskie tarcze. Tarcze, czyli jakby nie patrzeć elementy wyposażenia. Wprawdzie te egzemplarze są naturalnej wielkości, nie zaś figurkowej, ale kto powiedział, że praca nad obiektem w skali 1:1 jest w czymś gorsza od zmagań z miniaturką?

Wybierając wzory tarcz wzorowałem się na ilustracjach z manuskryptów z końcówki XIII wieku traktujących o historii mongolskich podbojów. Wygląda to tak:





 


środa, listopada 30, 2022

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. XCIX: Jeśli nie ludziki, to co?

 

FKB nr 99! W tym miesiącu akcję prowadzi Gonzo, autor bloga Black Grom Studio. A zaproponowany przez niego temat brzmi "Jeśli nie ludziki, to co?".

 

Ciężka sprawa z tym pytaniem. W figurkowe hobby wpadłem ponad pół życia temu - to już jakieś dwadzieścia dwa czy trzy lata jak spalam czas, energię i kasę w ten sympatyczny sposób. A co by było, gdyby tego nie było? Nie wiem. Byłoby na pewno mocno inaczej.

Na szczęście do tematu można podejść z drugiej mańki i popełnić wpis na temat inny niż figurki. W ramach eksperymentu kupiłem sobie zatem w Lidlu kolorowankę z obrazkami z "Władcy Pierścieni", pożyczyłem od żony duże pudełko kredek i zacząłem kolorować. Nie powiem, całkiem toto fajne, ale strasznie powoli idzie. Pewnie kwestia wprawy. Jeśli mam być szczery, wolę jednak figurki:)

Postępy jakie zrobiłem przez ~trzy tygodnie wyglądają tak:


Pokolorowałem kawałek jednego obrazka, czyli ilościowo to szału nie ma. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że w międzyczasie włączyła mi się faza na landsknechtów - poniżej jej dotychczasowe efekty (W.I.P.):


 
No i tyle na dziś. Dziękuję za uwagę:)

poniedziałek, maja 31, 2021

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXXXI - Półeczka

 

Edycja 81 Figurkowego Karnawału Blogowego nadaje z bloga NerdWorkshop, prowadzonego przez Wołka Zbożowego. A temat brzmi "Półeczka".

No i bardzo dobry temat to jest, choć z własną hobbystyczną półeczką, a raczej półeczkami, mam drobny problem - po prostu nie mieszczę się na nich już. W celu zmiany tego haniebnego stanu rzeczy prowadzę już stosowne roboty budowlano-konstrukcyjne, jednak za wcześnie by chwalić się ich wynikiem. Póki co - rzut oka na stan na dziś. Zdjęcia nienajlepsze, bo niepozowane - ot, robione na żywca. Uprzedzam, że czytelnik z bystrym okiem może na półeczkach dojrzeć nieco dotąd nieopublikowanych modeli, więc, jak kto woli, zachęcam lub odradzam przypatrywanie się:)

 
Półeczka Niepodzielnego Chaosu
 
 
Półeczka krasnoludzka
 
 
Półeczka różności nr 1

 
Półeczka różności nr 2
 
Półeczka dużych stworów
 


niedziela, stycznia 31, 2021

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXXVII - Kamuflaż

 


Styczniowe wydanie FKB trafiło na blog Fantasy w miniaturze autorstwa Pepe - i tam można się naocznie przekonać, że jej tematem jest kamuflaż


 Szczęśliwie udało mi się trafić na allegro model, który wpasował się w mój pomysł na tę edycję. U sprzedawcy handlującego wydrukami z żywicznej drukarki znalazłem dobry materiał driadę. I na tej bazie przygotowałem swoją propozycję kamuflaż.

Jest babeczka, jest drzewko (zrobione z drutu, GSu, mielonej gąbki i posypek), jest bogato zarośnięta zielskiem podstawka. A że wszystko utrzymane w zielonych odcieniach - driada nieźle się kryje w liściastej gęstwinie.






środa, grudnia 25, 2019

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXIV - ŚWF 2019 (część 1)

Grudniowy karnawał, tradycyjnie już, jest okazją do świątecznego poobdarowywania się figurkowymi prezentami. Kogo i czym obdarowałem - pochwalę się na dniach. Dziś zaś pokażę czym sam zostałem obdarowany:)


Kiedy domofonem zadzwonił niespodziewany kurier wiedziałem, że coś się dzieje. Kurierzy sami z siebie raczej z wizytą nie zachodzą. No, może z wyjątkiem akcji sprzed tygodnia, kiedy pan z DPD pomylił adresy i ostatnim tchem dobrnął na moje czwarte piętro zamiast wspinać się na tak samo czwarte, ale dwie bramy dalej (biedny, zmęczony człowiek...). Ale tym razem tak nie było. Tym razem kurier nie zmylił adresu i przyniósł paczkę od... Quidamcorvusa!


Wielce ucieszon jąłem rozwijać okutany w warstwy zabezpieczeń pakunek. Po przebiciu się przez zewnętrzne osłony oczom mym ukazało się pomysłowo skonstruowane z zakrętek od kawy pancerne jądro (niezły patent). Ale zanim się do niego dobrałem przeczytałem ręcznie napisany list ze świątecznymi życzeniami. Kto by pomyślał! Nie tylko ja dodaję papierowe listy do ŚWFowych przesyłek:) Jestem zdania, że miło jest przeczytać prawdziwy list, w czasach, gdy ludzie zapominają powoli jak się pisze długopisem. Tym bardziej, jeśli list jest tak sympatyczny jak ten. Ale ale - list przeczytawszy rzuciłem się w końcu do ostatniej linii opancerzenia. Otwieram, patrzę i co widzę? Że uzbrojenie ochronne wcale na tym się nie kończy, bo sam ludek szczodrze żelastwem obwieszon, a nawet malowaną pawęż targa. Kandydat do Chorągwi świętych Jaśków! Co z tego, że zielony, zębaty i gorylowaty z postury. Ork - pawężnik :)

Dzięki QC. Sympatyczny model, a przy tym kawał dobrej roboty malarskiej. Wesołych Świąt!

P.S. Quidamcorvus sam także już opublikował wpis o orkowym pawężniku, zapraszam do odwiedzenia tutaj .





środa, lipca 31, 2019

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LIX - Mój warsztat



W tym miesiącu ciekawostka - Kamil (Zielony Skaven) zaproponował, by w ramach karnawału i w związku z ogórkowym sezonem pojawiła się powtórka tematu FKB sprzed lat. A tematem tym jest warsztat. Za pierwszym razem temat wywołał QuidamCorvus niemal 5 lat temu. Była to 3 edycja FKB i jeszcze nie dołączyłem do wygibasów. Czego nie zrobiłem wtedy - robię teraz. Prezentuję swój warsztat:)


Mój warsztat jest zbudowany naokoło biurka, na którym stoi stolik hobbyzone i drewniana nadstawka z wbudowanym pojemnikiem na większe flaszki specyfików, stanowiąca jednocześnie podstawę dla dwóch ledowych lamp z Lidla z regulacją barwy i natężenia światła. Niezależnie od nich mam jeszcze trzecią lampkę na przegubowym ramieniu z ciepłobiałą żarówką ledową. Układ tego, co na stoliku widać na zdjęciu. Pośrodku mata samogojąca A4, po lewej woda, po prawej paleta do mieszania farb i papierowy ręcznik do osuszania pędzli. Same pędzle trzymam w przegródkach stolika, podobnie jak inne potrzebne sprzęty: pilniki, nożyki, obcinaczki, wiertła, frezy, świdry, pensety, szczypce, mydło do pędzli, narzędzia rzeźbiarskie i dentystyczne, szczotki, dziurkacze, suwmiarkę, linijkę itd. Z bardziej złożonych narzędzi, które jednak są zmagazynowane wokoło biurka mogę wymienić aerograf (mam w sumie trzy różne, jeśli już coś maluję używam H&S Ultra), wiertarko-frezarkę Proxxona, elektrosadzarkę do trawy i myjkę ultradźwiękową. No i komputer, bo bez tego to dziś ani rusz.

Oprócz narzędzi warsztat zawiera, rzecz jasna, chemię. Przede wszystkim farby. Vallejo i Citadel. Kolory, washe, ostatnio też contrasty, kilka technicali. Korzystam też ze sprayów, pigmentów, czasem z pisaków sakura micron. Do tego dochodzą różne kleje, masy plastyczne, szpachlówki, rozpuszczalniki i inne specyfiki (opóźniacze, środki do kalkomanii itd).

Kolejna grupa artykułów w moim warsztacie to materiały i półprodukty. Deseczki, patyczki, arkusze i bryły tworzyw sztucznych, posypki, żwirki, trawka statyczna, korek, piasek, zmielona gąbka, porosty, druty, kabelki, kępki trawy, trybiki i inne różności.

Dużą grupę stanowią bitsy. Mam z nimi kilka pochowanych w szufladach pudełek, część trzymam w wypraskach, a część trzymam po prostu na biurku.

Bezpośredniu przy biurku mam jeszcze półkę z materiałami pomocniczymi - są tam różne podręczniki do gier bitewnych i fabularnych. Swoją reprezentacją mają m.in. WFRP, WHFB, Warzone, Chronopia, AOS, różne Savage Worlds, L5K, Dzikie Pola, Monastyr, Wolsung. Jest też trochę White Dwarfów i komiksów. Generalnie w pokoju jest masa książek - poza beletrystyką historia, militaria, filozofia, mitologia, religioznawstwo, heraldyka i weksylologia no i różne słowniki, atlasy i leksykony. Do tego literatura fachowo-zawodowa z kilku dziedzin. Nie mamy już gdzie tego trzymać powoli, ale zawsze jakieś źródełko inspiracji czy pomysłu gdzieś tu jest.

Na koniec figurki. Spośród tych pomalowanych część ma szczęście mieścić się w gablotce. Część czeka na lepsze czasy w pudełkach. Z braku miejsca raczej nie trzymam wielu makiet i dioram. No i na tym chyba koniec.

 warsztat za dnia...

 ...warsztat nocą...

...i gablotka