Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chaos Space Marines. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chaos Space Marines. Pokaż wszystkie posty

niedziela, grudnia 31, 2023

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. CXII: Prezenty

 

Grudzień 2023 to kolejny, 112 już miesiąc Figurkowego Karnawału Blogowego! Tym razem ton zabawie nadaje blog Boston Steel Works, a temat brzmi "Prezenty".

Prezenty mogą być różne. Bardziej lub mniej udane. Co jednemu się spodoba, innemu w ogóle pasować nie będzie. Z drugiej strony patrząc, niektórzy powiadają, że znacznie przyjemniej jest dawać prezenty niż je dostawać.

Konsolidując te dwa punkty widzenia, w tym miesiącu przestawiam trójeczkę hojnie obdarowanych przez kogoś, kto szalenie lubi hołubić swe dzieciaczki. Zapewne nie każdemu takie dary przypadł by do gustu, ale ci tutaj wydają się co najmniej ukontentowani. A i obdarowujący, Dziadek Nurgle, z pewnością miał sporą frajdę wręczając prezenty, których efektem jest ulepszenie słabowitej formy obdarowywanych:) Wszak ten typ tak ma.

Przed Państwem trzech Plague Space Marines Nurgla.

P.S. Dwadzieścia dwie edycje temu prezentowałem ich szefa - tutaj można go sobie obejrzeć:)









piątek, kwietnia 30, 2021

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXXX - Coś mi tu cuchnie!!!

 

Majowy, dziewięćdziesiąty z kolei Figurkowy Karnawał Blogowy odbywa się pod przewodem Pepe z blogu Fantasy w Miniaturze. A temat brzmi "Coś mi tu cuchnie!!!".

Nieprzyjemne zapachy wpisują się w pulę skojarzeń z Nurglem, więc w tę właśnie stronę postanowiłem pójść. Pewną odmianą, w stosunku do tego, co z nurglowych rzeczy zwykle paćkam jest fakt, że model, który dziś prezentuję pochodzi z WH40k, a nie fantasy. A jest to moja interpretacja Szefa Death Guardów w terminatorzym pancerzu. A jakby ktoś się zastanawiał, skąd powiązanie tego modelu z niemiłymi zapachami - tak sobie pomyślałem, że aromaty, które się niosą z tych jego kadzielnic do najsympatyczniejszych nie należą. No i gość ma flaki na wierzchu i coś paskudnego mu z nich kapie. Czyli coś tu niechybnie cuchnie.






piątek, sierpnia 11, 2017

Unboxing - Poxwalkers (easy to build)

Pamiętacie Poxwalkersów? Jakiś czas temu ich recenzowałem, a potem malowałem (jako konwertowanych plagusiów do AoS). Otóż idąc za ciosem dokupiłem jeszcze sześciu, tym razem jednak nie tych podstawkowych, a nowy pomysł GW, czyli zestawik easy to build.

Warto by było zacząć od odpowiedzi na pytanie, co w tym pudełku takiego łatwego do zbudowania? Zakładam, że chodzi o to, że ludki można poskładać bez użycia kleju - części łączą się na wcisk. Nawet podstawki to klasyczne slottabase'y, w które można sobie wstawić "poprzeczki" łączące nogi figurek i powinno się trzymać. Z moich testów wynika, że trzyma się nieźle.


Pudełeczko jest ciut inne od tych, w które tam zwykle stuff do Czterdziestki pakują. Nieduże, czarniawe, z grafiką poxwalkera z przodu. Z tyłu krótka informacja o tym, jak to się składa, i że takie proste do zmontowania do tego kilka przykładowych zdjęć pomalowanych brzydali. Czytelnie i bez jakichś większych zgrzytów.

Wewnątrz jedna ramka, sześć podstawek (25mm, slottabase) i kolorowa książeczka z instrukcją montażu i warscrollami (czy jak to się w WH40k nazywa) - w odróżnieniu od AoS zasady do ludków nie są wystawione w sieci do ściągnięcia za friko, więc w sumie ma to sens, że się w pudełku znalazły. 


Sama ramka (pojedyncza, formatu mniej-więcej A5) zaskakuje nietypowym kolorem - jest zgniłozielona! Barwienie plastiku przez GW datuje się kupę lat wstecz (nie wiem, czy nie od pierwszego space hulka), więc nowości tu nie ma, za to jest ułatwienie dla tych co to chcą złożyć ludki i sobie testowo zagrać, z jednej strony nie malując, a z drugiej nie musząc się domyślać, do której frakcji należy model. Zieleń jednoznacznie wskazuje na Nurgla, więc cel osiągnięty.

Jakość odlewów jest bardzo dobra. Równe, gładkie i z wielką ilością detali. Rogi i kolce naprawdę szpiczaste. Paskudztw typu wielkie nadlewki czy przesunięcia formy brak. Kanaliki rozprowadzające plastik w większości strategicznie rozplanowane w mało upierdliwych miejscach, jednak kilka potencjalnie problematycznych też widzę (jeden kiłwędrowniczek ma kanalik na bąblu, który raczej ciężko może być zeszlifować, żeby wyglądał tak ładnie i obło jak inne bąble). Linie podziału - niewielkie, ale są, więc trzeba wygładzić przed malowaniem. W kilku miejscach dostępność dość kłopotliwa, ale do ogarnięcia.

Co do wzorów, są one w zupełności spójne z podstawkowymi. Ten sam rozmiar, ta sama stylistyka. Nie zauważyłem, żeby elementy ludków z podstawki się powtarzały na tych (ale jeszcze zweryfikuję to przekonanie). Jeśli chodzi o nadmiarowość w zestawie, to, jak można się było spodziewać, jest zerowa - części jest dość by ulepić sześciu panopków i na tym koniec.

Jeśli zaś idzie o zgodność z klimatami fantasy (czyli o to, co mnie obchodzi, skoro montuję z nich wojaków do AoS), ludziki wymagają mniej ingerencji niż te podstawkowe. W zasadzie jedyne elementy nowoczesne czy futurystyczne to gwintowana rurka z nakręconymi nakrętkami, ładownice tu i ówdzie, ciężarki na korbaczu przypominające granaty i chyba w zasadzie tyle. No, może jeszcze nie każdemu podejdzie maska-słonik jednego z nich, ale mnie się kojarzy z trąbami nurglowych dronów, więc najpewniej pozostawię ją bez zmian.

Pozostaje już tylko obejrzeć ramkę:






piątek, lipca 07, 2017

Recenzja - Poxwalkers (z Dark Imperium)

Ahoj!

Dzisiaj krótka recenzja. Nie piszę, że to unboxing, bo mowa o samych spruesach, ale dla ułatwienia wyszukiwania na zaś taga pozwolę sobie awansem przywalić;)

Nabyłem sobie drogą kupna z drugiej ręki komplet dwudziestu poxwalkerów z boxa startowego 8 edycji WH40k. Zgodnie z aktualnym fluffem figurki przedstawiają nieszczęśników dotkniętych najnowszą zarazą Nurgle'a, czyli Wędrującą Kiłą (hłe hłe hłe) - w oryginale "Walking Pox". Rzeczona kiła ma być wyjątkowo wredną mutacją Zgnilizny Nurgle'a, zaraźliwą jak hejtowanie w komentarzach na onecie. Chory ulega strasznym deformacjom i traci kontrolę nad ciałem przy jednoczesnym zachowaniu świadomości. Ciało, już poza kontrolą właściciela, przechodzi w tryb agresji  i walczy w imię Nurgla ze wszystkim, co stanie na drodze. A przy tym prątkuje na prawo i lewo rozszerzając zasięg zarazy. Brrrrr!
Mój nabytek nie był jednak podyktowany chęcią wystawiania ich w przewidzianej firmowo roli - kupiłem ich sobie w celu zastosowania jako urozmaiconych plaguebearersów, głównie w AoS. Skoro w mordheimowym Karnawale Chaosu tacy plagonosze mogą sobie funkcjonować w przebraniach, to dlaczego by nie wystawić takich na pół zamaskowanych ludków w pełnoskalowych bitwach?
 
Do rzeczy. Poxwalkersi występują w Dark Imperium na dwóch identycznych spruesach ~A5. Zajmują prawie całe ramki; prawie, bo w jednym z narożników czeka na złożenie samotny Kosmiczny Marynarz. Pojedyncza ramka zawiera dość części na 10 kiłowędrowniczków, jak to bywa w przypadku podstawek, ilości elementów są skrupulatnie wyliczone - nadmiarowość bitsów wynosi zero. Ludki są mocno zróżnicowane - w przeciwieństwie do niektórych starszych wzorów figurek, każdy jeden to zupełnie inna rzeźba, a nie przeróbka kilku bazowych postaci na zasadzie "podmienimy rączkę, główkę, dolepimy plecak i będzie coś nowego". Oprócz tego zwraca uwagę wymyślność póz, w jakich ludki wyrzeźbiono. Macki, rogi, dodatkowe kończyny... Projektant odwalił kawał dobrej roboty. Ludki są dość filigranowe, choć nie jakieś mega chude. Ot, pi razy oko postura ludzi a la GW. Nie odstają jakoś bardzo-bardzo od rozmiarów plaguebearersów - są trochę mniejsi, ale moim zdaniem można ich spokojnie wrzucić na pole bitwy razem i nie powinno być głośniejszych zgrzytów.

 Do celów porównania - plaguebearer i dwaj poxwalkersi (już zdążyłem popodmieniać im broń).

Do jakości wykonania modeli nie da się przyczepić - jest naprawdę bardzo wysoka. Dopasowanie form - jak to w przypadku GW - bardzo dobre. Oczywiście linie podziału trzeba przed montażem wyrównać, ale jakoś to idzie, choć niektóre są dość upierdliwe z tytułu delikatnych elementów, na których występują. Generalnie przy wycinaniu trzeba uważać, bo figurki mają sporo wrażliwych detali - paseczki od masek p-gaz, breloczki ze znakiem Nurgle'a itd. Cieniutkie i delikatne. Jakbym się miał czepić, to może do tego, że gęste rozplanowanie formy i wymyślne pozy ludków sprawiają, że przy odcinaniu niektórych elementów trudno dojść z cążkami i ostatecznie trzeba ciąć sporo dalej i potem równać. Spasowanie elementów to poezja - ze swoich dwóch ramek jedną już złożyłem i jestem pod wrażeniem tego, jak to wszystko do siebie przylega. Pod tym względem jest idealnie.

Jeżeli chodzi o obecność na ludkach elementów "czterdziestkowych", pasujących do klimatów fantasy "na słowo honoru", to trochę ich jest, jednak nad częścią z nich, przynajmniej w mojej opinii, można w AoS, gdzie krasnoludy w skafandrach latają po niebie, może bez bólu przejść. Dwóch bodaj walkerów ma na kolanach wszyte w spodnie ochronne wytłumienia. Jeden ma robotyczną rękę. Któryś ma na udzie kaburę (wypełnioną zresztą robalami). Poza tym można na nich znaleźć trochę ładownic, ze dwie butle ciśnieniowe, dwie czy trzy maski przeciwgazowe. Jeśli idzie o broń, większość (noże, sztylety) pasuje bez przeróbek. Ingerencji wymaga na pewno zaimprowizowany berdysz z lasguna, maczuga z dyszy palnika i druga, z klucza nastawnego z zamocowanym kolcem. Na zakończenie dodam, że kilku ma na oczach okulary/obiektywy. Ale generalnie stoję na stanowisku, że zestaw po drobnych przeróbkach spokojnie się nadaje do wystawienia w Erze Sigmara.
 

Tak złożyłem pierwszą dyszkę swoich (może jeszcze coś pododaję, w paru miejscach muszę podłatać to i owo GSem, ale ogólny obraz widać. Wykorzystałem nieco części od plaguebearersów i putrid blightkingów oraz nurglowe ostrze jednego z varanguardowych mieczy.

Na koniec - zdjęcia poxwalkerowej ramki. 

Dziękuję za uwagę:)

wtorek, maja 12, 2015

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. IX - Kontrast! (Hellbrute)

Czołem wszystkim! Witam we wpisie karnawałowym podwójnie - jako gospodarz majowej edycji FKB i jako uczestnik:) Witam i przedstawiam moją propozycję realizacji aktualnego tematu, którym jest, przypomnę, kontrast. A jest to Hellbrute z zestawu "Dark Vengeance" pomalowany nieco niestandardowo - zamiast kolorów Crimson Slaughter zdecydowałem się na barwy Iron Warriors. Kurtyna!


Iron Warriors Hellbrute

Hellbrute to figurka groteskowa, czemu trudno się dziwić, bo niby jakie miałoby być połączenie góry zmutowanego mięcha ze stertą żelastwa, broni i dziwacznych mechanizmów? Maleńka główka, olbrzymie słoniowate kończyny i kręgosłup na wierzchu. Skoro tematem jest kontrast, uznałem to za dobry start. Żeby zaś na dobrym starcie się nie skończyło dodałem w malowaniu kontrasty kolorystyczne. Jestem zdania, i pewnie nie ja jeden, że malując figurki nierealistyczne powinno się stosować kontrastujące kolory. Tą właśnie drogą starałem się pójść. I zanim przejdę do zdjęć całego modelu kilka zajawek pokazujących zastosowaną przeze mnie kolorystykę.


1. Barwy Iron Warriorsów to pierwszy poziom kontrastów. Zestawienia czarny-srebrny w kontekście Chaosu reklamować nie trzeba, natomiast żółty-czarny to jedna z moich ulubionych kombinacji.

2. Żeby pójść dalej niż pancerze w kolorkach BHP wprowadziłem zestawienie jasna zieleń - jaskrawy fiolet na skórę mutanta i wystające z niej rury i przewody. Taki jakiś miałem pomysł, żeby trupiozielony był ten ludek. No i jest. Wyszło, moim zdaniem, naprawdę dobrze.

3. Zwieńczeniem całości jest podstawka - ciemna, żeby jasnozielone cielsko się od niej odcinało i dodatkowo poznaczona łatami suchej, pożółkłej trawy.

Jeszcze tylko kilka uwag. Hellbrute jest nadspodziewanie skomplikowaną figurką, jak na coś, co jest przeznaczone dla początkujących. Plan był taki, żeby opublikować tego posta w niedzielę, czyli dwa dni temu. Ale nie zdążyłem, bo za skomplikowaniem poszła czasochłonność (w sumie ładne kilkanaście godzin pracy). Ale jestem zadowolony z efektu - potencjał drzemiący w tym stworze jest olbrzymi i mam nadzieję, że przynajmniej w części udało mi się ten potencjał wykorzystać.