Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperium. Pokaż wszystkie posty

sobota, lutego 28, 2026

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. CXXXVIII: Idzie luty, podkuj buty

 

Luty w tym roku okazał się prawdziwie srogi. Pęknięte wiry polarne, samochody zamarznięte na sopel, szklanka na drogach, prawdziwy śnieg... Potsiat, gospodarz lutowej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego dziwnie trafnie antycypował tę sytuację już 1 lutego wybierając motyw przewodni - "Idzie luty, podkuj buty". Prorok, szaman i wróżbita! Tak było, nie zmyślam, o tutaj można sobie sprawdzić.

Dumałem trochę nad tym tematem zanim coś wydumałem. Rozważałem coś z grubsza zimowego, ale ostatecznie zdecydowałem się skoncentrować na podkuwaniu, a raczej kuciu, i butach. I wybrałem figurkę w gustownych kutych trzewiczkach. I nie tylko trzewiczkach, po poza sabatonami ludek ma na sobie pełną płytę. Do całkowitego opancerzenia tylko hełmu mu brakuje.

Ten koleżka to jeden z moich mordheimowych najemników, a pochodzi z asortymentu Highlands Miniatures (pieszy rycerz z głową pożyczoną od łucznika).











poniedziałek, czerwca 30, 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. CXXX: Grzech

130 edycja Figurkowego Karnawału Blogowego odbywa się pod przewodnictwem Bahiora, autora bloga The Dark Oak. A zadany temat brzmi "grzech". O tutaj link

Tym razem dość dosłownie potraktowałem hasło przewodnie i pomalowałem, niespodzianka, grzesznika. O tym, że jest grzesznikiem, można się dowiedzieć z przymocowanej w strategicznym miejscu tabliczki z nie mniej strategicznym napisem. Podsumowując, moja karnawałowa propozycja to mordheimowy flagellant numer 2 z bandy Łowców Czarownic. Trochę na szybko pomalowany, bo upał nie sprzyja aktywnościom plastycznym, ale jest.

 






piątek, lutego 28, 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. CXXVI - Krew, pot i łzy

Figurkowy Karnawał Blogowy nr 126 jest prawdziwie karnawałowy, bo dzieje się w lutym, a nie jakimś tam lipcu czy wrześniu. Pomysłodawcą tematu edycji jest Potsiat, autor bloga Gangs of Mordheim, a temat brzmi "Krew, pot i łzy" (ciut mniej karnawałowo, niż by to z daty mogło wynikać:P ).


Krew, pot i łzy to płyny, których wydzielanie raczej nie cieszy. No dobra, cieszyć w sumie może pot, bo wszak zdrowo się czasem porządnie zmęczyć. Jednakowoż wyciek łez bądź krwi w zdecydowanej większości przypadków nie oznacza niczego pozytywnego. Piszę "w większości", a nie "zawsze", bo zawsze to może się trafić jakiś wyjątek. I tak właśnie jest w przypadku bohatera mojego karnawałowego wpisu.

Pomalowałem flagellanta czyli, mówiąc po polsku, biczownika. W wyniku energicznego samoumartwienia wylata z niego krew i pot, a może nawet i łzy. Jeśli, przy okazji, w swym biczowniczym entuzjazmie biczownik ubiczuje osoby postronne, to z nich też różne płyny się sączą. Choć tychże obitych pechowców zapewne ubytek cieczy ciut mniej cieszy niż sprawcę wycieku...

Wzór figurki - klasyczny, mordheimowy. I, jak wypada, pomalowany w celach mordheimowych - do bandy Łowców Czarownic.






 

czwartek, stycznia 02, 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXIV - ŚWF 2019 (część 2)

Dziś dokończenie tematu Świątecznej Wymiany Figurkowej 2019. Ostatnim razem prezentowałem prezent, który dostałem. Dzisiaj pora na kilka słów o tym, co sam przygotowałem.


Osobą, którą zgodnie z wynikiem losowania obdarowywałem w tym roku był Elmin, autor bloga i fanpage'a Paint for the Paint God. Aby prezent był możliwie jak najmniej z czapy dokonałem czynności wywiadowczych w postaci prześledzenia tego, co tam na rzeczonym blogu i fanpage'u się pokazało. A było tego całkiem sporo. Marinesi do 40k, ogry, trochę chaosu i imperialna ekipa do Warheim - Złota Kompania. I na tę ostatnią opcję postawiłem - wymyśliłem, że dorobię mniej-więcej dopasowanego do niej Złotego Czarodzieja.


Jak postanowiłem - tak też zrobiłem. Czarownik do zupełnie standardowego korpusu dostał podmienioną lagę (czubek z orkowego ustrojstwa do poganiania grotów wzbogacony dyndającą głowicą chaosowego korbacza) i głowę (główki sisters of silence są imho paskudne jako główki sisters of silence, ale nieźle się nadają dla wkurzonych gości w pancernych maskach). Kwadratową podstawkę 15mm zamagnesowałem i dla lepszej prezencji wstawiłem na okrąglaka 40mm. I jakoś to chyba wyszło. Efekt można zobaczyć na poniższych zdjęciach oraz we wpisie samego obdarowanego (który można znaleźć o tutaj).





wtorek, marca 28, 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXXI - Biały kruk

Z wpisem z okacji XXXI edycji Figurkowego Karnawału Blogowego miałem nie lada problem. Grish, autor bloga Fat Lazy Painter, zażyczył sobie, by zarzucić okoliczny figurkowy internet blogowy białymi krukami. Mój kłopot związany był z klęską urodzaju - najtrudniej było coś wybrać.


Z początku chciałem napisać co nieco o ciekawych łupach, na których położyłem ostatnio łapy - wszak stareńkich podręczników do stareńkich systemów bitewnych, których wytwórcy (stareńcy) od dawna nie istnieją, nie widuje się codziennie (chyba, że je się już ma). Ale uznałem, że to nie to i zrezygnowałem - chyba lepiej coś pomalować czy ulepić, niż pójść na łatwiznę i po prostu pokazać zdjęcia starych książek... Potem wymyśliłem, że pochwalę się budowaną przeze mnie od zera unikatową armatą chaosu, ale to też był słaby pomysł, bo z pracami jestem jeszcze daleko w lesie. Kolejny pomysł to oddział proxów chaos warriorów na bazie figurek z Chronopii. Nie zdążyłem. Było jeszcze kilka pomysłów, ale do żadnego się nie przekonałem. Długo myślałem, aż w końcu miesiąc zaczął się kończyć i wreszcie się zdecydowałem. Padło na figurkę, którą zakwalifikowałem do tytułu białego kruka ze względu na jej piękny wiek - za rok będzie trzeci krzyżyk. 

sobota, marca 07, 2015

Warhammerowe antyki - Empire fighter

Dawno, dawno temu, w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, gdy warhammer był jeszcze młody i wesoły, wszystko było inne. Figurki wyglądały jak... z lat osiemdziesiątych. Były pstrokate, kolorowe do bólu, jaskrawe, bajkowe, dużo bardziej śmiechowe i groteskowe, w stosunku do tego, co jest teraz. Taki glam rock i pudel metal w swojej kategorii. Jeśli ktoś się w to bawi od niedawna i nie wierzy, to niech zobaczy antyczne wydania white dwarfa, bo to aż trudno opisać.
W tych ciekawych czasach metalowe figurki dla GW były produkowane przez odlewnię Marauder. Poziom ich był dość nierówny - spora część wyrobów przypominała skrzyżowanie blaszanego drwala ze skrzatem wzbogacone o posturę orangutana, zdarzały się jednak wyprzedzające swoje czasy perełki. I dzisiaj taka właśnie perełka. Empire Fighter z 1988 roku. Rzeźbiarz: Ally Morrison (jak ktoś wie, jakiej płci jest Ally Morrison, to proszę o commenta, bo ja nie mam pojęcia). Pomalowany w sposób odpstrokatowiony. Z berdyszem, kolczugą i w kapalinie
Jeszcze jedno. Ponieważ miałem szczęście zgromadzić nieco starożytnych figurek, szczególnie dwarfów (część z nich po dłuuugim leżakowaniu właśnie czeka w kolejce na malowanie), po minicyklu o mechagolemach przyszła pora na Warhammerowe Antyki, który niniejszym inauguruję.





czwartek, marca 05, 2015

Arcyalchemik

Kiedy Games Workshop wypuścił Island of Blood byłem średnio zadowolony - ani skaveni ani wysokie elfy (szczególnie wysokie elfy) do moich ulubionych armii nie należą. Ale jak się przyjrzałem figurkom, zmieniłem zdanie. Do tego stopnia, że choć na całe pudło się nie skusiłem, to ostatecznie kupiłem chyba każdy jeden model specjalny, jaki w pudełku się znajdował: szczurogry z pastuszkiem, szefa skavenów, gryfa i elfiego czarodzieja. Tego ostatniego nawet w dwóch egzemplarzach. I tutaj dochodzę do sedna sprawy.
Pomimo, że zestaw imperialnych czarodziejów uważam za świetny, to ludkowie, których można z niego złożyć są dość mało dynamiczni i, o ile są świetni jako czarodzieje-szeregowi, kaprale czy sierżanci, to niekoniecznie mi pasują na czarodziejów wysokolevelowych, pułkowników i generałów (ewentualnie szogunów;) ) w swojej klasie. Od czasów pokazania się wood elfowych Spellsingerów podobają mi się figurkowi czarownicy, którzy sobie latają, bo ich wichry magii unoszą w górę - dość spojrzeć na takiego maga, by wiedzieć, że to ktoś, kto jest ponad stąpającą po ziemi tłuszczą. Dosłownie i w przenośni. Szczęśliwie w IoB trafił się wspomniany już elfowy czarownik. Figurka lewitująca, a do tego przyjemna w konwertowaniu, bo dobrze rozplanowana przestrzennie i plastikowa. Kolega czarownik dostał więc złotą maskę Kolegium Złota, inną lagę i w ten prosty sposób został arcymistrzem alchemików: