Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Empire. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Empire. Pokaż wszystkie posty

sobota, lutego 28, 2026

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. CXXXVIII: Idzie luty, podkuj buty

 

Luty w tym roku okazał się prawdziwie srogi. Pęknięte wiry polarne, samochody zamarznięte na sopel, szklanka na drogach, prawdziwy śnieg... Potsiat, gospodarz lutowej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego dziwnie trafnie antycypował tę sytuację już 1 lutego wybierając motyw przewodni - "Idzie luty, podkuj buty". Prorok, szaman i wróżbita! Tak było, nie zmyślam, o tutaj można sobie sprawdzić.

Dumałem trochę nad tym tematem zanim coś wydumałem. Rozważałem coś z grubsza zimowego, ale ostatecznie zdecydowałem się skoncentrować na podkuwaniu, a raczej kuciu, i butach. I wybrałem figurkę w gustownych kutych trzewiczkach. I nie tylko trzewiczkach, po poza sabatonami ludek ma na sobie pełną płytę. Do całkowitego opancerzenia tylko hełmu mu brakuje.

Ten koleżka to jeden z moich mordheimowych najemników, a pochodzi z asortymentu Highlands Miniatures (pieszy rycerz z głową pożyczoną od łucznika).











wtorek, marca 28, 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXXI - Biały kruk

Z wpisem z okacji XXXI edycji Figurkowego Karnawału Blogowego miałem nie lada problem. Grish, autor bloga Fat Lazy Painter, zażyczył sobie, by zarzucić okoliczny figurkowy internet blogowy białymi krukami. Mój kłopot związany był z klęską urodzaju - najtrudniej było coś wybrać.


Z początku chciałem napisać co nieco o ciekawych łupach, na których położyłem ostatnio łapy - wszak stareńkich podręczników do stareńkich systemów bitewnych, których wytwórcy (stareńcy) od dawna nie istnieją, nie widuje się codziennie (chyba, że je się już ma). Ale uznałem, że to nie to i zrezygnowałem - chyba lepiej coś pomalować czy ulepić, niż pójść na łatwiznę i po prostu pokazać zdjęcia starych książek... Potem wymyśliłem, że pochwalę się budowaną przeze mnie od zera unikatową armatą chaosu, ale to też był słaby pomysł, bo z pracami jestem jeszcze daleko w lesie. Kolejny pomysł to oddział proxów chaos warriorów na bazie figurek z Chronopii. Nie zdążyłem. Było jeszcze kilka pomysłów, ale do żadnego się nie przekonałem. Długo myślałem, aż w końcu miesiąc zaczął się kończyć i wreszcie się zdecydowałem. Padło na figurkę, którą zakwalifikowałem do tytułu białego kruka ze względu na jej piękny wiek - za rok będzie trzeci krzyżyk. 

sobota, marca 07, 2015

Warhammerowe antyki - Empire fighter

Dawno, dawno temu, w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, gdy warhammer był jeszcze młody i wesoły, wszystko było inne. Figurki wyglądały jak... z lat osiemdziesiątych. Były pstrokate, kolorowe do bólu, jaskrawe, bajkowe, dużo bardziej śmiechowe i groteskowe, w stosunku do tego, co jest teraz. Taki glam rock i pudel metal w swojej kategorii. Jeśli ktoś się w to bawi od niedawna i nie wierzy, to niech zobaczy antyczne wydania white dwarfa, bo to aż trudno opisać.
W tych ciekawych czasach metalowe figurki dla GW były produkowane przez odlewnię Marauder. Poziom ich był dość nierówny - spora część wyrobów przypominała skrzyżowanie blaszanego drwala ze skrzatem wzbogacone o posturę orangutana, zdarzały się jednak wyprzedzające swoje czasy perełki. I dzisiaj taka właśnie perełka. Empire Fighter z 1988 roku. Rzeźbiarz: Ally Morrison (jak ktoś wie, jakiej płci jest Ally Morrison, to proszę o commenta, bo ja nie mam pojęcia). Pomalowany w sposób odpstrokatowiony. Z berdyszem, kolczugą i w kapalinie
Jeszcze jedno. Ponieważ miałem szczęście zgromadzić nieco starożytnych figurek, szczególnie dwarfów (część z nich po dłuuugim leżakowaniu właśnie czeka w kolejce na malowanie), po minicyklu o mechagolemach przyszła pora na Warhammerowe Antyki, który niniejszym inauguruję.





czwartek, marca 05, 2015

Arcyalchemik

Kiedy Games Workshop wypuścił Island of Blood byłem średnio zadowolony - ani skaveni ani wysokie elfy (szczególnie wysokie elfy) do moich ulubionych armii nie należą. Ale jak się przyjrzałem figurkom, zmieniłem zdanie. Do tego stopnia, że choć na całe pudło się nie skusiłem, to ostatecznie kupiłem chyba każdy jeden model specjalny, jaki w pudełku się znajdował: szczurogry z pastuszkiem, szefa skavenów, gryfa i elfiego czarodzieja. Tego ostatniego nawet w dwóch egzemplarzach. I tutaj dochodzę do sedna sprawy.
Pomimo, że zestaw imperialnych czarodziejów uważam za świetny, to ludkowie, których można z niego złożyć są dość mało dynamiczni i, o ile są świetni jako czarodzieje-szeregowi, kaprale czy sierżanci, to niekoniecznie mi pasują na czarodziejów wysokolevelowych, pułkowników i generałów (ewentualnie szogunów;) ) w swojej klasie. Od czasów pokazania się wood elfowych Spellsingerów podobają mi się figurkowi czarownicy, którzy sobie latają, bo ich wichry magii unoszą w górę - dość spojrzeć na takiego maga, by wiedzieć, że to ktoś, kto jest ponad stąpającą po ziemi tłuszczą. Dosłownie i w przenośni. Szczęśliwie w IoB trafił się wspomniany już elfowy czarownik. Figurka lewitująca, a do tego przyjemna w konwertowaniu, bo dobrze rozplanowana przestrzennie i plastikowa. Kolega czarownik dostał więc złotą maskę Kolegium Złota, inną lagę i w ten prosty sposób został arcymistrzem alchemików: