niedziela, 4 września 2016

30-dniowe Wyzwanie Figurkowe. Dzień 4



Dzień 4: Ulubiony film lub książka związana lub pasująca klimatem do uniwersum?

Jak zeznałem wczoraj, spośród różnych bitewniackich światów, realiów i uniwersów, rzeczywistość Warhammera pasuje mi najbardziej. Szczęśliwie stanowi ona ramy, w których rozgrywa się akcja wielu książek. Spośród nich wyróżnia się z pewnością saga o Gotreku i Feliksie, a konkretnie jej początek. Najlepsze i najbardziej klimatyczne są dwie pierwsze części (Zabójca trolli i skavenów), które naprawdę trzymają klimat Starego Świata. W pierwszej - mamy dwóch obieżyświatów, banitów, którzy mają niefart (wg Feliksa, bo wg Gotreka to raczej szczęście) ciągle się pakować w kłopoty. Niestety, im dalej w las, tym więcej drzew, a konkretnie coraz bardziej się nam to wszystko heroizuje - bohaterowie robią wrażenie coraz bardziej nieśmiertelnych. Nie powiem, jest to przyjemne, ale sprzeczne z duchem WFB.

W porównaniu z pierwszymi dwiema książkami, trzecia i czwarta nieco gorsze (Z. demonów i smoków), piątą da się przeczytać (Z. bestii), szósta jest raczej słaba (Z. wampirów), a siódma słabiutka zupełnie (Z. gigantów). Ósmą, napisał już kto inny, ale wbrew spadającej tendencji jakości serii przeczytałem ją z przyjemnością, zakwalifikowałbym ją gdzieś na poziomie "Zabójcy smoków" (BTW, jakie to dziwne wrażenie zaczynać zdanie od wielkiej litery "ó"...). Pozostałych nie tykałem. Nie wiem nawet, czy już wyszły w Polsce. A właśnie. umaczenie na polski jest takie sobie, jest to najbardziej widoczne w pierwszych tomach, później trochę się poprawia. Ale i tak, lepiej mi się czytało oryginał.

A tak przy okazji. Nie jest tajemnicą, że Imperium, to takie Niemcy, a Kislev - Rosja. Śmieszy mnie, jak autor, pisząc z perspektywy Feliksa (czyli "Niemca"), którego ojczysty język to Rekspiel (czyli "niemiecki"), że Kislevici (czyli "Rosjanie") mają twardą, chrapliwą mowę. Nosz, kurde, naprawdę, rosyjski to po zbóju twardy w porównaniu z niemieckim jest... 

Inną warhammerową pozycją, do której wracam z przyjemnością, jest "Czarnoksiężnik Drachenfels", prawdziwy klasyk, nie wiem jak teraz, ale kiedyś był trudny do namierzenia i nabycia. A ja przypadkiem w Empiku lata temu się nań natknąłem. Powieść może nie powala stylem, ale fajnie pokazuje istotę klimatu warhammera czyli moralne zepsucie miejscami wchodzące w szaleństwo, które dotyka tak przedstawicieli nizin społecznych Imperium, jak i najwyższej elity władzy.

Chciałbym jeszcze napisać o czymś z zupełnie innej beczki, a mianowicie o pewnym filmie. Wprawdzie, o ile mi wiadomo, Stary Świat asnego oficjalnego filmu się nie doczekał, ale w zeszłym roku trafiłem na coś, co wydało mi się świetnie pasować do niego klimatem. Chodzi o film "Solomon Kane: Pogromca Zła".
Postać Solomona Kane'a stworzył Robert Howard, czyli ojciec Conana, ale filmowy Kane ma z książkowym niewiele wspólnego. Książkę czyta się dużo lepiej niż, choćby, Conany, ale warhammera niespecjalnie toto przypomina. Film natomiast jest najbardziej warmłotkowym filmem, jaki kiedykolwiek widziałem. Zdecydowanie polecam każdemu warhammerowiczowi.

13 komentarzy:

  1. O, muszę zobaczyć tego Salomona Kane'a. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do filmu też się zgadzam. Jakoś wypadł mi z głowy w moim dzisiejszym podsumowaniu :-) Jak pisałem - polecam też Braci Grimm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Braci Grimm jakoś do mnie nie trafili. Tzn wizualnie ok, ale klimat nie ten. Jednak będę się trzymał wersji o wyższości Solomona :)

      Usuń
  3. Twardy gardłowy kislevicki... To oni chyba czukczow spotkali albo Mongołów a nie kislevitow :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo Szwedów. Moje ulubione słowo po szwedzku: havregrynsgröt. Czyli owsianka :)

      Usuń
    2. +1 za owsiankę po szwedzku ;)

      Usuń
  4. Ja też muszę się w filmach podciągnąć bo jak dla mnie to piszecie o samych nowościach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Solomona Kane'a nakręcili 7 lat temu! :D

      Usuń
  5. Na pewno obejrzę Salomona Kane'a =)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie filmem który ładnie pasuje do klimatu starego świata to " Flesh and Blood" Paula Verhoevena

    OdpowiedzUsuń