wtorek, 29 sierpnia 2017

Warheim - Troll Nurgla

Jedną z opcji ciężkiego wsparcia dla warheimowej drużyny grasantów Chaosu jest chaotyczny troll. Paskudny stwór, zdolny w potrzebie wgnieść przeciwnika w ziemię albo go bezceremonialnie obrzygać. Na mojego trolla wykorzystałem model Umęczonego (Tormented) z Chronopii - w końcu ciągnące się po ziemi flaki to coś wielce bliskiego sercu papy Nurgla:)

One of the heavy support options for Warheim Chaos marauders team is a Chaos Troll. Disgusting creature, able to press an enemy into the ground or simply vomit on him. For my troll I used a Tormented model from Chronopia - the guts he drags behind him are truly a heartwarming view for Papa Nurgle :)


piątek, 25 sierpnia 2017

Warheim - Pomiot Chaosu

W Warhammerach tak to już jest, że w życiu wyznawcy Chaosu przychodzi taki czas, że trzeba się zastanowić nad przyszłością. Na szczęście to nie wyznawca się zastanawia, tylko patronująca mu Potęga. Wyznawca podlega ocenie. Jeśli jest godzien, zostaje wywyższony, unieśmiertelniony i dołącza do pierwotnych mocy Chaosu. Jeśli, co częstsze, się nie sprawdził... Cóż, sorry. Wówczas ląduje taki wyrzutek na śmietniku i kontynuuje żałosną egzystencję jako bezrozumny pomiot.
Nie inaczej jest w Warheim. W związku z tym, że bogowie Chaosu są kapryśni i nigdy nie wiadomo, co im do tych chorych łbów strzeli, warto przygotować się na każdą ewentualność i mieć z sobą model pomiotu, którym każdy bohater w chaotycznej drużynie może się stać, gdy coś tam w rzutach nie pyknie...
W roli nurglowatego pomiotu wykorzystuję model Carrion Worma z wytwórni Rothand Studio, który kupiłem z drugiej ręki na allegro.

It's the fate that every Warhammer Chaos follower must face when the time comes. It's necessary to think about the future. But it's not the follower who gets to do the thinking - it's the Patron Power. The follower must to be evaluated. If he's found worthy, he ascends into immortality and joins the primal Chaos forces. If not... Well, sorry. Then he's discarded, forsaken and forced to continue pathetic existence as a mindless spawn.
In Warheim it's not different. The Chaos gods are capricious and you never know what crazy thing appears in that insane heads of theirs. So, it's good to be prepared for every possibility and have a mini representing a spawn - the thing, that every one hero in a chaotic warband can become if he's unlucky...
As a Nurgle spawn I use a Carrion Worm model made by Rothand Studio (I got it second-hand on allegro.pl ).


wtorek, 22 sierpnia 2017

Warheim - Wybraniec Nurgla

Dzisiaj z lekka odgrzewany kotlet, bo Wybrańcem, szefem mojej warheimowej drużyny zrobiłem figurkę pomalowaną już jakiś czas temu - nurglowego lorda (któremu dałem wtedy na imię Ospazjan Strup). Dlaczego tak? Otóż przygotowałem sobie idealny model Wybrańca Chaosu, ale ze względu na swoje gabaryty nijak nie dałem rady go zmieścić na kwadratowej podstawce 25mm. Sprawdzając różne podstawki dobrałem do niego w końcu pasującą - okrągłą 50mm, więc sporo większą i mocno nie pasującą do warheimowych charakterystyk. I wtedy w sukurs przyszedł stary, dobry Ospazjan, którego roboczo przebazowałem na kwadraciaka. A Wybraniec, który ostatecznie nie został Wybrańcem pojawi się za jakiś czas (jeszcze się nie wziąłem za malowanie), najpewniej jako Harbinger.

Today I'm making a salad out of old lettuce. For the Chosen, leader of my Warheim warband, I nominated a miniature I had painted a while ago. A Nurgle lord (the one I had named Ospazjan Strup - an English equivalent would be something like Bubonicus Scab). Why so? I prepared a perfect Chosen model, well, almost perfect, because it was too big to fit onto a square 25mm base. Checking different base sizes I chose a fitting one. Round 50mm. Much bigger and even more inadequate in terms of Warheim rules. And that was the moment when good old Ospazjan came in and got a temporary square base. And the Chosen who did not got the Chosen job (and who has not been painted yet) will appear in some time, most likely as a Harbinger.


piątek, 18 sierpnia 2017

Warheim - Łowca Niewolników + Niewolnicy

Drugi, po Wojowniku Chaosu, bohater mojej drużyny Nurgla, skrzykniętej specjalnie na wrześniowy turniej Warheim FS. Łowca Niewolników.
Oj, biedni ci osobnicy, którzy wpadną w łapska tego gentlemana... Uzbroiłem go w bosakowate coś i łańcuch, wykorzystałem przede wszystkim elementy blightkingów, do tego drobne elementy od ogrów i kończyny (wszystkie oprócz lewej ręki) zwierzoludzia, konkretnie gora. Ludek po sklejeniu elementów do kupy nie miał pleców (dosłownie), więc ulepiłem mu z milliputu. W związku z jego ponurą funkcją dorobiłem mu orszak schwytanych (zapewne na potrzeby bluźnierczych rytuałów Chaosu) nieszczęśników - wykorzystałem stare figurki z Chronopii, które doczekały się ujednoliconego malowania.

The second hero from my Team Nurgle (the first one was the Chaos Warrior), prepared especially for the Warheim FS tournament that I'm going to attend in September.
Gods have mercy on the souls of the poor chaps captured by this gentleman... I equipped him with a hook on a stick weapon and some chains. I used the parts of blightkings, some elements from ogre boxes and limbs (all but left arm) of a beastman, a gor, to be more precise. The mini, after being glued together, had no back (literally), so I made him one of milliput. Because of his function I gave him a retinue of misfortunate guys, that would most likely be used in some blasphemous Chaos rituals). I took some old Chronopia minis, which I newly painted for a bit more unified look than before.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Warheim - Wojownik Chaosu

Koniec września, a więc i turniej Warheim FS w Katowicach coraz bliżej, więc trzeba by się w końcu ogarnąć i zbudować bandę! No to się ogarniam. Moją bandą będą Grasanci Chaosu. Wstępnie myślałem o naznaczeniu ich przez Chaos Niepodzielny, ale ostatecznie padło na Nurglitów. Pierwszy z modeli skonstruowanych specjalnie na turniej to jeden z bohaterów - Wojownik. Ulepiony z części wojowników, rycerzy, blightkingów i poxwalkersów.

The end of September is coming closer and closer, which means, that the're is not much time left until Warheim FS Tournament in Katowice. It's time to do something in the matter of building a warband! I will play the Chaos Marauders. My initial plan was to give them the mark of Chaos Undivided, but ultimatively I made them followers of Nurgle. The first of the models built especially for the event is one of the warband's heroes - a Warrior. I used parts of chaos warriors, knights, blightkings and poxwalkers.



piątek, 11 sierpnia 2017

Unboxing - Poxwalkers (easy to build)

Pamiętacie Poxwalkersów? Jakiś czas temu ich recenzowałem, a potem malowałem (jako konwertowanych plagusiów do AoS). Otóż idąc za ciosem dokupiłem jeszcze sześciu, tym razem jednak nie tych podstawkowych, a nowy pomysł GW, czyli zestawik easy to build.

Warto by było zacząć od odpowiedzi na pytanie, co w tym pudełku takiego łatwego do zbudowania? Zakładam, że chodzi o to, że ludki można poskładać bez użycia kleju - części łączą się na wcisk. Nawet podstawki to klasyczne slottabase'y, w które można sobie wstawić "poprzeczki" łączące nogi figurek i powinno się trzymać. Z moich testów wynika, że trzyma się nieźle.


Pudełeczko jest ciut inne od tych, w które tam zwykle stuff do Czterdziestki pakują. Nieduże, czarniawe, z grafiką poxwalkera z przodu. Z tyłu krótka informacja o tym, jak to się składa, i że takie proste do zmontowania do tego kilka przykładowych zdjęć pomalowanych brzydali. Czytelnie i bez jakichś większych zgrzytów.

Wewnątrz jedna ramka, sześć podstawek (25mm, slottabase) i kolorowa książeczka z instrukcją montażu i warscrollami (czy jak to się w WH40k nazywa) - w odróżnieniu od AoS zasady do ludków nie są wystawione w sieci do ściągnięcia za friko, więc w sumie ma to sens, że się w pudełku znalazły. 


Sama ramka (pojedyncza, formatu mniej-więcej A5) zaskakuje nietypowym kolorem - jest zgniłozielona! Barwienie plastiku przez GW datuje się kupę lat wstecz (nie wiem, czy nie od pierwszego space hulka), więc nowości tu nie ma, za to jest ułatwienie dla tych co to chcą złożyć ludki i sobie testowo zagrać, z jednej strony nie malując, a z drugiej nie musząc się domyślać, do której frakcji należy model. Zieleń jednoznacznie wskazuje na Nurgla, więc cel osiągnięty.

Jakość odlewów jest bardzo dobra. Równe, gładkie i z wielką ilością detali. Rogi i kolce naprawdę szpiczaste. Paskudztw typu wielkie nadlewki czy przesunięcia formy brak. Kanaliki rozprowadzające plastik w większości strategicznie rozplanowane w mało upierdliwych miejscach, jednak kilka potencjalnie problematycznych też widzę (jeden kiłwędrowniczek ma kanalik na bąblu, który raczej ciężko może być zeszlifować, żeby wyglądał tak ładnie i obło jak inne bąble). Linie podziału - niewielkie, ale są, więc trzeba wygładzić przed malowaniem. W kilku miejscach dostępność dość kłopotliwa, ale do ogarnięcia.

Co do wzorów, są one w zupełności spójne z podstawkowymi. Ten sam rozmiar, ta sama stylistyka. Nie zauważyłem, żeby elementy ludków z podstawki się powtarzały na tych (ale jeszcze zweryfikuję to przekonanie). Jeśli chodzi o nadmiarowość w zestawie, to, jak można się było spodziewać, jest zerowa - części jest dość by ulepić sześciu panopków i na tym koniec.

Jeśli zaś idzie o zgodność z klimatami fantasy (czyli o to, co mnie obchodzi, skoro montuję z nich wojaków do AoS), ludziki wymagają mniej ingerencji niż te podstawkowe. W zasadzie jedyne elementy nowoczesne czy futurystyczne to gwintowana rurka z nakręconymi nakrętkami, ładownice tu i ówdzie, ciężarki na korbaczu przypominające granaty i chyba w zasadzie tyle. No, może jeszcze nie każdemu podejdzie maska-słonik jednego z nich, ale mnie się kojarzy z trąbami nurglowych dronów, więc najpewniej pozostawię ją bez zmian.

Pozostaje już tylko obejrzeć ramkę:






wtorek, 8 sierpnia 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXXVI - Rany i obrażenia

Z naszym Figurkowym Karnawałem bywało już różnie. Czasem trzeba coś było pomalować. Czasem - napisać. Czasem - pomyśleć. A tym razem, trzeba dokonać inwentaryzacji blizn:D Wodzirej trzydziestej szóstej edycji FKB, czyli Gonzo Gorf, zaszalał zupełnie, wywołując temat ran i obrażeń odniesionych w związku z modelarsko-figurkowym hobby. No to start. Będzie i śmieszno i straszno (momentami drastycznie) :D


1. Oparzenie chemiczne - klej polistyrenowy
Przypominając sobie odniesione w ramach modelarskich bitew rany, zacznę od obrażeń chronologicznie najdawniejszych. Gołowąsem jeszcze będąc lepiłem coś. Nie pamiętam już co, bo to było dobre kilkanaście lat temu, mógł to być jakiś model samolotu. A może już bretońscy rycerze? W każdym razie lepiłem. I miałem do dyspozycji wyjątkowo agresywny klej rozpuszczalnikowy do polistyrenu. Właściwie nie byłem świadom jego agresywności, do momentu, gdy kropla kapnęła mi na koszulkę. Po czym przepaliła się przez rzeczoną koszulkę. Po czym spróbowała przepalić się przeze mnie. Na szczęście nie zdołała i skończyło się na niewielkiej bliźnie kilka centymetrów poniżej mostka (chyba już zniknęła).

2. Oparzenie klasyczne - klej na gorąco
W odróżnieniu od poprzedniej przypowiastki, w przypadku której swoim młodym naonczas wiekiem mogę spróbować wytłumaczyć przypadkowe samookaleczenie, tym razem będzie to klasyczna historia z cyklu "stary, a głupi". Zdarzyło się to lat temu kilka (nie więcej niż pięć). Prowadziłem mały eksperyment, mający na celu sprawdzenie możliwości zastosowania gorącego kleju jako surowca na jakieś tereny czy coś. Jeśli chodzi o wynik testu, ogłaszam, że da się, bo i czemu nie. Należy tylko pamiętać, by robić to rozsądnie, a nie tak, jak ja. Odkryciem, które poczyniłem niejako przy okazji eksperymentu głównego był fakt, że laska kleju na gorąco, jeśli ją rozgrzać nie w pistolecie, a nad płomieniem, nie powinna być trzymana pionowo w górę. Wyobraźcie sobie, że płynny gorący klej, poddaje się, skubany, działaniu grawitacji i kapie. A jak kapnie na skórę, to potrafi przejarać na amen, czytaj - do mięsa. I jest buba. Nie próbujcie tego w domu. W ramach dopełnienia przestrogi przedstawiam zdjęcie blizny.



3. Rany cięte i kłute dłoni
Temat rzeka. Skaleczenia wszelakie zdarzają się, niestety, często, jeśli człowiek operuje po kilka godzin dziennie ostrymi narzędziami. Noże, skalpele, kartki papieru, szpilki, szydła, wiertła... Ciacha człowiek te plastiki, żywice i metale, a czasem, jak nie dość uważa, dziabnie i siebie. Co może się skończyć, na przykład, przypadkowym zdjęciem skóry z lewego kciuka, od paznokcia aż do zgięcia (zdjęcie blizny poniżej). Albo wbijając sobie wiertło w dłoń. Względnie szpikulec pod paznokieć.
Szczególnie niebezpieczne są skalpele. Skalpel - najlepsze ostrze, jakie można sobie do ludków sprawić. Ostre jak cholera, dość elastyczne, niedrogie (jak mam do wyboru ostrze do noża modelarskiego, a dziesięciokrotnie tańsze ostrze skalpela, to nie mam się nad czym zastanawiać). Ale mniejsza o zalety, trzeba pamiętać o niebezpieczeństwach. Bo naprawdę wiele nie trzeba, żeby sobie zrobić krzywdę - zbyt mocno dotkniesz ostrza skalpela i już masz krechę w naskórku na opuszku palca. Złym pomysłem jest sprawdzanie czy skalpel jest "świeży" poprzez badanie czubatości czubka - świeży jest tak czubaty, że przechodzi przez naskórek niemal bez oporu...


4. Rana cięta uda
Warto wiedzieć, że skalpel może stanowić niebezpieczeństwo nie tylko dla dłoni. Można się na przykład ciachnąć w nogę, co przypadkiem stało się pewnego razu moim udziałem. Dawno, dawno temu ciąłem skalpelem duży arkusz styroduru trzymany w lewej ręce. Żeby mieć więcej miejsca odjechałem na krześle od biurka odpychając się prawą nogą od podłogi. No i tak siedziałem i ciąłem ze styrodurem pod pachą, skalpelem w prawej ręce i prawą nogą wyciągniętą w przód. Wtem skalpel, dość mocno naciskany, śliznął się złośliwie przez styrodur i wyszedł z drugiej strony. Brak oporu dla ostrza, znaczna siła... skończyło się tak, że moja ręka ze skalpelem zatoczyła duże i szybkie półkole, które, niestety, w pewnym miejscu spotkało się z moją nogą. Ostrze przeszło przez dżinsy i udo jak przez ciepłe masło. Siedzę w ciężkim szoku i nie dowierzam, a krew jak nie chluśnie! Udo to takie miejsce, że w przypadku zranienia krew leci z niego jak z kranu. Chyba, że ktoś ma pecha i trafi na większe naczynie, wtedy leci jak ze szlaucha. Na szczęście u mnie stanęło na kranie. Wanna, opaska uciskowa z paska, zimna woda (krwotok mniej-więcej opanowany), szybki kurs na SOR, zastrzyk przeciwtężcowy, trzy szwy, pacjent będzie żył. Na SORze było w sumie wesoło, bo zszywała mnie pani chirurg dziecięcy i przez cały czas szycia próbowała odwracać moją uwagę od tego, co robiła - mówiła do mnie jak do pięciolatka:) Może słusznie, bo czy poważny chłop by się tak załatwił? Ale nic to, zszyła porządnie. W karcie ze szpitala stało, że rana cięta prawego uda, i że "skaleczył się skalpelem":)

5. Permanentne okaleczenie duchowe czyli uzależnienie od plastikowych ludków ;)
Rany na ciele to jednak nic, w porównaniu z obrażeniami duchowymi, które każdy figurkowiec ponosi. No bo w końcu kto zdrowy na umyśle wydaje ciężko zarobione pieniądze na plastikowe ludki, farbki, posypki? Nie mówiąc już o wynalazkach typu markowy żwirek? Niech każdy odpowie sobie najlepiej sam, a ja na powoli będę kończył.

Pamiętajcie - wprawdzie nie jesteśmy na kolei, ale i tak BHP przede wszystkim!



piątek, 4 sierpnia 2017

Poxwalkers - cała dyszka

Dziesięciu amigos w komplecie! Znaczy to tyle, że dowodzę obecnie dwiema dziesiątkami ludków, które będą robiły za Plaguebearerów. To z kolei znaczy tyle, że jestem w połowie lepienia ludków, które będą robiły za Plaguebearerów, gdyż sumaryczna liczba tychże, którą dysponuję, to równa czterdziecha. Jeszcze nie wiem, kiedy się za nich wezmę. Tymczasem pora na zdjęcia rodzinne:)

Ten amigos assembled! This means I am currently commanding twenty guys acting as Plaguebearers in total. And that means, that the first half of the job is done, since I have bought forty of them. I don't know yet when I will have them painted. Meanwhile, some family pictures:)




wtorek, 1 sierpnia 2017

Lipiec 2017 - podsumowanie

Lipiec, lipiec i po lipcu. Pora podsumować, co też takiego przyniósł! A naprzynosił się trochę:)


Lipiec zaczął się od podsumowania czerwca (Czerwiec 2017 - podsumowanie), po którym bez zbytniego marudzenia przeszedłem już do figurek. Na pierwszy ogień poszedł chaotyczny samobieżny ołtarzyk, który wreszcie udało mi się skończyć:
Chaos Warshrine


Jeśli przyjąć kryterium ilościowe, niekwestionowanymi bohaterami tego miesiąca byli Poxwalkerzy, których adaptuję do swoich sił Nurgla jako jeszcze weselszych niż zwykle Plaguebearerów. Zaczęło się od recenzji, a potem poleciało ludkami - po dwóch na raz:
Recenzja - Poxwalkers (z Dark Imperium)
Poxwalkers - Plaguebearers. #1-2
Poxwalkers - Plaguebearers. #3-4
Poxwalkers - Plaguebearers. #5-6
Poxwalkers - Plaguebearers. #7-8
Poxwalkers - Plaguebearers. #9-10


Przed nami jeszcze zdjęcie rodzinne, ale to już w sierpniu.

Poza tym wziąłem udział w kolejnej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego, w ramach której zaprezentowałem mantikorę wraz z dosiadającym jej lordem Chaosu:
Figurkowy Karnawał Blogowy - ed.XXXV - Czerwone oczy


Reasumując, blog shadow grey urósł w minionym miesiącu o 9 postów, w tym 7 figurkowych, 1 recenzyjny i 1 podsumowujący. Nieźle. W temacie modeli, przybyło mi ich 12 - dziesięciu Nurgludków, ołtarzyk i lord na mantikorze. Generalnie - Chaos!

Dzięki za odwiedziny, komentarze, lajki i udostępnienia. Zapraszam w sierpniu:)