piątek, 18 sierpnia 2017

Warheim - Łowca Niewolników + Niewolnicy

Drugi, po Wojowniku Chaosu, bohater mojej drużyny Nurgla, skrzykniętej specjalnie na wrześniowy turniej Warheim FS. Łowca Niewolników.
Oj, biedni ci osobnicy, którzy wpadną w łapska tego gentlemana... Uzbroiłem go w bosakowate coś i łańcuch, wykorzystałem przede wszystkim elementy blightkingów, do tego drobne elementy od ogrów i kończyny (wszystkie oprócz lewej ręki) zwierzoludzia, konkretnie gora. Ludek po sklejeniu elementów do kupy nie miał pleców (dosłownie), więc ulepiłem mu z milliputu. W związku z jego ponurą funkcją dorobiłem mu orszak schwytanych (zapewne na potrzeby bluźnierczych rytuałów Chaosu) nieszczęśników - wykorzystałem stare figurki z Chronopii, które doczekały się ujednoliconego malowania.

The second hero from my Team Nurgle (the first one was the Chaos Warrior), prepared especially for the Warheim FS tournament that I'm going to attend in September.
Gods have mercy on the souls of the poor chaps captured by this gentleman... I equipped him with a hook on a stick weapon and some chains. I used the parts of blightkings, some elements from ogre boxes and limbs (all but left arm) of a beastman, a gor, to be more precise. The mini, after being glued together, had no back (literally), so I made him one of milliput. Because of his function I gave him a retinue of misfortunate guys, that would most likely be used in some blasphemous Chaos rituals). I took some old Chronopia minis, which I newly painted for a bit more unified look than before.






wtorek, 15 sierpnia 2017

Warheim - Wojownik Chaosu

Koniec września, a więc i turniej Warheim FS w Katowicach coraz bliżej, więc trzeba by się w końcu ogarnąć i zbudować bandę! No to się ogarniam. Moją bandą będą Grasanci Chaosu. Wstępnie myślałem o naznaczeniu ich przez Chaos Niepodzielny, ale ostatecznie padło na Nurglitów. Pierwszy z modeli skonstruowanych specjalnie na turniej to jeden z bohaterów - Wojownik. Ulepiony z części wojowników, rycerzy, blightkingów i poxwalkersów.

The end of September is coming closer and closer, which means, that the're is not much time left until Warheim FS Tournament in Katowice. It's time to do something in the matter of building a warband! I will play the Chaos Marauders. My initial plan was to give them the mark of Chaos Undivided, but ultimatively I made them followers of Nurgle. The first of the models built especially for the event is one of the warband's heroes - a Warrior. I used parts of chaos warriors, knights, blightkings and poxwalkers.






piątek, 11 sierpnia 2017

Unboxing - Poxwalkers (easy to build)

Pamiętacie Poxwalkersów? Jakiś czas temu ich recenzowałem, a potem malowałem (jako konwertowanych plagusiów do AoS). Otóż idąc za ciosem dokupiłem jeszcze sześciu, tym razem jednak nie tych podstawkowych, a nowy pomysł GW, czyli zestawik easy to build.

Warto by było zacząć od odpowiedzi na pytanie, co w tym pudełku takiego łatwego do zbudowania? Zakładam, że chodzi o to, że ludki można poskładać bez użycia kleju - części łączą się na wcisk. Nawet podstawki to klasyczne slottabase'y, w które można sobie wstawić "poprzeczki" łączące nogi figurek i powinno się trzymać. Z moich testów wynika, że trzyma się nieźle.


Pudełeczko jest ciut inne od tych, w które tam zwykle stuff do Czterdziestki pakują. Nieduże, czarniawe, z grafiką poxwalkera z przodu. Z tyłu krótka informacja o tym, jak to się składa, i że takie proste do zmontowania do tego kilka przykładowych zdjęć pomalowanych brzydali. Czytelnie i bez jakichś większych zgrzytów.

Wewnątrz jedna ramka, sześć podstawek (25mm, slottabase) i kolorowa książeczka z instrukcją montażu i warscrollami (czy jak to się w WH40k nazywa) - w odróżnieniu od AoS zasady do ludków nie są wystawione w sieci do ściągnięcia za friko, więc w sumie ma to sens, że się w pudełku znalazły. 


Sama ramka (pojedyncza, formatu mniej-więcej A5) zaskakuje nietypowym kolorem - jest zgniłozielona! Barwienie plastiku przez GW datuje się kupę lat wstecz (nie wiem, czy nie od pierwszego space hulka), więc nowości tu nie ma, za to jest ułatwienie dla tych co to chcą złożyć ludki i sobie testowo zagrać, z jednej strony nie malując, a z drugiej nie musząc się domyślać, do której frakcji należy model. Zieleń jednoznacznie wskazuje na Nurgla, więc cel osiągnięty.

Jakość odlewów jest bardzo dobra. Równe, gładkie i z wielką ilością detali. Rogi i kolce naprawdę szpiczaste. Paskudztw typu wielkie nadlewki czy przesunięcia formy brak. Kanaliki rozprowadzające plastik w większości strategicznie rozplanowane w mało upierdliwych miejscach, jednak kilka potencjalnie problematycznych też widzę (jeden kiłwędrowniczek ma kanalik na bąblu, który raczej ciężko może być zeszlifować, żeby wyglądał tak ładnie i obło jak inne bąble). Linie podziału - niewielkie, ale są, więc trzeba wygładzić przed malowaniem. W kilku miejscach dostępność dość kłopotliwa, ale do ogarnięcia.

Co do wzorów, są one w zupełności spójne z podstawkowymi. Ten sam rozmiar, ta sama stylistyka. Nie zauważyłem, żeby elementy ludków z podstawki się powtarzały na tych (ale jeszcze zweryfikuję to przekonanie). Jeśli chodzi o nadmiarowość w zestawie, to, jak można się było spodziewać, jest zerowa - części jest dość by ulepić sześciu panopków i na tym koniec.

Jeśli zaś idzie o zgodność z klimatami fantasy (czyli o to, co mnie obchodzi, skoro montuję z nich wojaków do AoS), ludziki wymagają mniej ingerencji niż te podstawkowe. W zasadzie jedyne elementy nowoczesne czy futurystyczne to gwintowana rurka z nakręconymi nakrętkami, ładownice tu i ówdzie, ciężarki na korbaczu przypominające granaty i chyba w zasadzie tyle. No, może jeszcze nie każdemu podejdzie maska-słonik jednego z nich, ale mnie się kojarzy z trąbami nurglowych dronów, więc najpewniej pozostawię ją bez zmian.

Pozostaje już tylko obejrzeć ramkę:






wtorek, 8 sierpnia 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXXVI - Rany i obrażenia

Z naszym Figurkowym Karnawałem bywało już różnie. Czasem trzeba coś było pomalować. Czasem - napisać. Czasem - pomyśleć. A tym razem, trzeba dokonać inwentaryzacji blizn:D Wodzirej trzydziestej szóstej edycji FKB, czyli Gonzo Gorf, zaszalał zupełnie, wywołując temat ran i obrażeń odniesionych w związku z modelarsko-figurkowym hobby. No to start. Będzie i śmieszno i straszno (momentami drastycznie) :D


1. Oparzenie chemiczne - klej polistyrenowy
Przypominając sobie odniesione w ramach modelarskich bitew rany, zacznę od obrażeń chronologicznie najdawniejszych. Gołowąsem jeszcze będąc lepiłem coś. Nie pamiętam już co, bo to było dobre kilkanaście lat temu, mógł to być jakiś model samolotu. A może już bretońscy rycerze? W każdym razie lepiłem. I miałem do dyspozycji wyjątkowo agresywny klej rozpuszczalnikowy do polistyrenu. Właściwie nie byłem świadom jego agresywności, do momentu, gdy kropla kapnęła mi na koszulkę. Po czym przepaliła się przez rzeczoną koszulkę. Po czym spróbowała przepalić się przeze mnie. Na szczęście nie zdołała i skończyło się na niewielkiej bliźnie kilka centymetrów poniżej mostka (chyba już zniknęła).

2. Oparzenie klasyczne - klej na gorąco
W odróżnieniu od poprzedniej przypowiastki, w przypadku której swoim młodym naonczas wiekiem mogę spróbować wytłumaczyć przypadkowe samookaleczenie, tym razem będzie to klasyczna historia z cyklu "stary, a głupi". Zdarzyło się to lat temu kilka (nie więcej niż pięć). Prowadziłem mały eksperyment, mający na celu sprawdzenie możliwości zastosowania gorącego kleju jako surowca na jakieś tereny czy coś. Jeśli chodzi o wynik testu, ogłaszam, że da się, bo i czemu nie. Należy tylko pamiętać, by robić to rozsądnie, a nie tak, jak ja. Odkryciem, które poczyniłem niejako przy okazji eksperymentu głównego był fakt, że laska kleju na gorąco, jeśli ją rozgrzać nie w pistolecie, a nad płomieniem, nie powinna być trzymana pionowo w górę. Wyobraźcie sobie, że płynny gorący klej, poddaje się, skubany, działaniu grawitacji i kapie. A jak kapnie na skórę, to potrafi przejarać na amen, czytaj - do mięsa. I jest buba. Nie próbujcie tego w domu. W ramach dopełnienia przestrogi przedstawiam zdjęcie blizny.



3. Rany cięte i kłute dłoni
Temat rzeka. Skaleczenia wszelakie zdarzają się, niestety, często, jeśli człowiek operuje po kilka godzin dziennie ostrymi narzędziami. Noże, skalpele, kartki papieru, szpilki, szydła, wiertła... Ciacha człowiek te plastiki, żywice i metale, a czasem, jak nie dość uważa, dziabnie i siebie. Co może się skończyć, na przykład, przypadkowym zdjęciem skóry z lewego kciuka, od paznokcia aż do zgięcia (zdjęcie blizny poniżej). Albo wbijając sobie wiertło w dłoń. Względnie szpikulec pod paznokieć.
Szczególnie niebezpieczne są skalpele. Skalpel - najlepsze ostrze, jakie można sobie do ludków sprawić. Ostre jak cholera, dość elastyczne, niedrogie (jak mam do wyboru ostrze do noża modelarskiego, a dziesięciokrotnie tańsze ostrze skalpela, to nie mam się nad czym zastanawiać). Ale mniejsza o zalety, trzeba pamiętać o niebezpieczeństwach. Bo naprawdę wiele nie trzeba, żeby sobie zrobić krzywdę - zbyt mocno dotkniesz ostrza skalpela i już masz krechę w naskórku na opuszku palca. Złym pomysłem jest sprawdzanie czy skalpel jest "świeży" poprzez badanie czubatości czubka - świeży jest tak czubaty, że przechodzi przez naskórek niemal bez oporu...


4. Rana cięta uda
Warto wiedzieć, że skalpel może stanowić niebezpieczeństwo nie tylko dla dłoni. Można się na przykład ciachnąć w nogę, co przypadkiem stało się pewnego razu moim udziałem. Dawno, dawno temu ciąłem skalpelem duży arkusz styroduru trzymany w lewej ręce. Żeby mieć więcej miejsca odjechałem na krześle od biurka odpychając się prawą nogą od podłogi. No i tak siedziałem i ciąłem ze styrodurem pod pachą, skalpelem w prawej ręce i prawą nogą wyciągniętą w przód. Wtem skalpel, dość mocno naciskany, śliznął się złośliwie przez styrodur i wyszedł z drugiej strony. Brak oporu dla ostrza, znaczna siła... skończyło się tak, że moja ręka ze skalpelem zatoczyła duże i szybkie półkole, które, niestety, w pewnym miejscu spotkało się z moją nogą. Ostrze przeszło przez dżinsy i udo jak przez ciepłe masło. Siedzę w ciężkim szoku i nie dowierzam, a krew jak nie chluśnie! Udo to takie miejsce, że w przypadku zranienia krew leci z niego jak z kranu. Chyba, że ktoś ma pecha i trafi na większe naczynie, wtedy leci jak ze szlaucha. Na szczęście u mnie stanęło na kranie. Wanna, opaska uciskowa z paska, zimna woda (krwotok mniej-więcej opanowany), szybki kurs na SOR, zastrzyk przeciwtężcowy, trzy szwy, pacjent będzie żył. Na SORze było w sumie wesoło, bo zszywała mnie pani chirurg dziecięcy i przez cały czas szycia próbowała odwracać moją uwagę od tego, co robiła - mówiła do mnie jak do pięciolatka:) Może słusznie, bo czy poważny chłop by się tak załatwił? Ale nic to, zszyła porządnie. W karcie ze szpitala stało, że rana cięta prawego uda, i że "skaleczył się skalpelem":)

5. Permanentne okaleczenie duchowe czyli uzależnienie od plastikowych ludków ;)
Rany na ciele to jednak nic, w porównaniu z obrażeniami duchowymi, które każdy figurkowiec ponosi. No bo w końcu kto zdrowy na umyśle wydaje ciężko zarobione pieniądze na plastikowe ludki, farbki, posypki? Nie mówiąc już o wynalazkach typu markowy żwirek? Niech każdy odpowie sobie najlepiej sam, a ja na powoli będę kończył.

Pamiętajcie - wprawdzie nie jesteśmy na kolei, ale i tak BHP przede wszystkim!



piątek, 4 sierpnia 2017

Poxwalkers - cała dyszka

Dziesięciu amigos w komplecie! Znaczy to tyle, że dowodzę obecnie dwiema dziesiątkami ludków, które będą robiły za Plaguebearerów. To z kolei znaczy tyle, że jestem w połowie lepienia ludków, które będą robiły za Plaguebearerów, gdyż sumaryczna liczba tychże, którą dysponuję, to równa czterdziecha. Jeszcze nie wiem, kiedy się za nich wezmę. Tymczasem pora na zdjęcia rodzinne:)

Ten amigos assembled! This means I am currently commanding twenty guys acting as Plaguebearers in total. And that means, that the first half of the job is done, since I have bought forty of them. I don't know yet when I will have them painted. Meanwhile, some family pictures:)




wtorek, 1 sierpnia 2017

Lipiec 2017 - podsumowanie

Lipiec, lipiec i po lipcu. Pora podsumować, co też takiego przyniósł! A naprzynosił się trochę:)


Lipiec zaczął się od podsumowania czerwca (Czerwiec 2017 - podsumowanie), po którym bez zbytniego marudzenia przeszedłem już do figurek. Na pierwszy ogień poszedł chaotyczny samobieżny ołtarzyk, który wreszcie udało mi się skończyć:
Chaos Warshrine


Jeśli przyjąć kryterium ilościowe, niekwestionowanymi bohaterami tego miesiąca byli Poxwalkerzy, których adaptuję do swoich sił Nurgla jako jeszcze weselszych niż zwykle Plaguebearerów. Zaczęło się od recenzji, a potem poleciało ludkami - po dwóch na raz:
Recenzja - Poxwalkers (z Dark Imperium)
Poxwalkers - Plaguebearers. #1-2
Poxwalkers - Plaguebearers. #3-4
Poxwalkers - Plaguebearers. #5-6
Poxwalkers - Plaguebearers. #7-8
Poxwalkers - Plaguebearers. #9-10


Przed nami jeszcze zdjęcie rodzinne, ale to już w sierpniu.

Poza tym wziąłem udział w kolejnej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego, w ramach której zaprezentowałem mantikorę wraz z dosiadającym jej lordem Chaosu:
Figurkowy Karnawał Blogowy - ed.XXXV - Czerwone oczy


Reasumując, blog shadow grey urósł w minionym miesiącu o 9 postów, w tym 7 figurkowych, 1 recenzyjny i 1 podsumowujący. Nieźle. W temacie modeli, przybyło mi ich 12 - dziesięciu Nurgludków, ołtarzyk i lord na mantikorze. Generalnie - Chaos!

Dzięki za odwiedziny, komentarze, lajki i udostępnienia. Zapraszam w sierpniu:)

piątek, 28 lipca 2017

Poxwalkers - Plaguebearers #9-10

Dzisiaj ostatnich dwóch wesołych nurglitów. Powiem na wstępie, że starałem się zostawić najlepsze na koniec. Mam nadzieję, że podzielicie mój pogląd:)
Jeden z dzisiejszych ludków to taki trochę oddziałowy szef. Trochę, bo przy takim zróżnicowaniu naprawdę dobrych wzorów trudno wskazać na jeden model, który od razu wygląda na lokalnego sierżanta. Ale na wszystko jest metoda. Żeby dopomóc w identyfikacji na odległość, dałem jego kolcom kolor kłującej w oczy zieleni. Po przeprowadzonej przeze mnie amputacji karabinu, który dostał wyjściowo w fabryce, otrzymałem ludka o dość dziwnie, nienaturalnie wygiętej lewej ręce. Wykorzystałem ten fakt i niecnie zamocowałem mu tam tarczę. W prawej łapie wylądowało przerdzewiałe mieczysko od Putrid Blightkingów i przywódca grupki był gotów:) Prawdziwy słodziak!
Drugi z koleżków to gość, którego bałem się najbardziej i liczyłem się nawet z koniecznością usunięcia go z oddziału - kombinezon i butla aparatu tlenowego pod pachą niekoniecznie pasowały mi do konwencji fantasy, nawet tak liberalnie pojmowanej, jak to robi GW w AoS. Byłem w błędzie! Kombinezon łatwo dało się przerobić na zwykłe ciuchy - koszulę i spodnie na szelkach. Butlę wyciąłem, a w jej miejsce wstawiłem beczkę, dzięki czemu kiłowędrowniczek noname został kiłowędrowniczkiem Piwoszem! 

It's time for the last two merry nurgle-guys. I've got to say, that my plan was to leave the best for the end. I hope you'll agree with my choice:)
One of today's heroes is a bit of the unit's chief. A bit, because in the variety of very good models it's really hard to choose one particular guy who looks like a boss at the first glance. But that's no thing that can't be helped. To make his identification easier I painted his horns/spikes painfully bright green. After I removed the gun the factory gave him, the model had a strangely, unnaturally shaped left arm. I made use of it and equipped him with a shield. And in his right hand I put a sword (from Putrid Blightkings sprue). That's the boss! Handsome, isn't he?
The other fellow I feared the most. I even considered removing him from the unit - hazardous environment suit and breathing apparatus with an oxygen tank did not fit the fantasy, even, if you interpret it so liberally as GW in the case of AoS. I was wrong to be worried! It was actually quite easy to make the suit look like ordinary clothes - a shirt and trousers with suspenders. I removed the tank and replaced it with a barrel. Thanks to it the no-name Poxwalker became Beerlover Poxwalker! 







wtorek, 25 lipca 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed.XXXV - Czerwone oczy

Przerywam serię kiłowędrowniczkowych plagonoszy, gdyż miesiąc się powoli kończy i wypada wziąć udział w kolejnej edycji Karnawału! FKB zatoczył koło i po 34 edycjach tułaczki powrócił do swojego założyciela - Inkuba - i jego bloga. A tematem są czerwone oczy. 

 

Wybierając ludka pod realizację trzydziestego piątego rozkazu z Matplanety rozważałem dwie kandydatury - skaveńskiego szefa z podstawki battle'a i mantikorę. Ostatecznie stanęło na opcji nr 2 - skaveny jakoś ciężko mi się maluje, a, dodatkowo, z mantikory może być jakiś pożytek przy okazji rozgrywania jakiejś bitwy, w przeciwieństwie do bossa szczurków, których i tak mam zaledwie kilka.
Na kolorystykę miały wpływ Herosy Trzy. Mantikory były tam wprawdzie raczej słabe, ale prezencję miały nienaganną, szczególnie po ulepszeniu do Skorpikor. Stanęło zatem na ciemnym czerwonawo-brązowym. Dla urozmaicenia dodałem stworowi na grzbiecie tygrysie paski - imho wygląda to nieźle. No i oczy stwora, jak nakazuje FKB, są czerwone, rozjaśniane do pomarańczu. Takie trochę na warhammero-orkową modłę, a nie świecące. W końcu mantikora to dziki, ale "naturalny" zwierz, a nie jakaś magiczna bestia, więc uznałem, że "zaświecanie" jej oczu to nie to. Po prostu mają okołoczerwony kolor.

Sam jeździec występuje w barwach mojego Chaosu, tj. srebrno-złotych, z pewnym drobnym odstępstwem - pelerynkę dostał czarną, a nie kościanobiałą, żeby czaszki, których wianuszek nosi na plecach, lepiej się odcinały na jej tle. Z konwersjami nie szalałem zbytnio - ludek dostał jedynie cudzy, varanguardowy hełm (nie podpasowały mi te z zestawu) i tarczę, bo ta dedykowana dla niego to, moim zdaniem, najbrzydsza tarcza Chaosu, jak Chaos długi i szeroki. Paskudztwo.
 
Na koniec napomknę o kłopocie, jaki sprawiło mi zamaskowanie linii łączenia elementów z których zmontowałem mantikorę - po zakitowaniu i przeszlifowaniu, ale przed pomalowaniem, wyglądało, że jest równiutko. Naszprejowałem podkład i bazowy kolor - i zaczęło być widać krechy:( Nic już na to nie poradzę, ale mam naukę na przyszłość.
 
Zapraszam do obejrzenia zdjęć:
 










piątek, 21 lipca 2017

Poxwalkers - Plaguebearers. #7-8

Dziś - dwaj nurglacy. Jak widać, pierwszy z nich to taki sobie zwykły zielony gość. Z kolcami. I wyjątkowo wrednym wyrazem twarzy:) A drugi to okularnik. Zdecydowałem, że okularki wyglądają na nich tak dobrze, że szkoda by je było wycinać. Papcio Nurgiel wyposażył go w formujący się kostny egzoszkielet - toteż i kolorystyka jest mocno kościana. Dla kontrastu dostał granatowe spodnie i różowy sznureczek na broni. Jeśli o broń idzie, rurę od defaultowej palnikomaczugi przerobiłem na trzonek czegoś w rodzaju krótkiej włóczni - dawcą ostrza były resztki Blightkingów.

Today - a pair of Nurgle-dudes. As you can see the first one is just an ordinary green guy. With some spikes. And very nasty expression on his face:) The other one is wearing glasses. I decided, that they look so good on him, that it would be a waste to cut them off. Papa Nurgle bestowed him with a bone exoskeleton, thus the prominency of the colour of bone. For the sake of contrast he also got navy blue trousers and pink string on his weapon. Speaking about the weaponry - I used the pipe from his blowtorch-club for a handle of a short spear (the blade comes from the Blightking leftovers)