poniedziałek, 30 marca 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXVII - Przygoda


Sześćdziesiąta siódma edycja FKB rozpętała się na blogu Rzuć 90k6 autorstwa Viluir. A hasłem tego miesiąca jest Przygoda! Lubię tematy, które można zinterpretować na 100 sposobów, więc ten mi podpasował. Do rzeczy!


Tak sobie myślę, że istotą przygody w erpegowo-fantastycznym znaczeniu jest akcja. Wartka, szybka, nie pozwalająca nawet na chwilę nudy. Jak w Indianie Jonesie albo Gwiezdnych Wojnach. Ciągle coś się dzieje! A akcji nie ma bez wyrazistego bohatera lub bohaterów. Szczęśliwie ostatnio o charakterne postaci w figurkowym światku nietrudno. Za przykład takowych mam ludki do Warcry - patrzy człowiek na taką figurkę i od razu wie, że to nie byle cherlawe chuchro, raczej chwat i chojrak, który kroczy od przygody do przygody, i nie daje sobą pomiatać wichrowi wydarzeń. Przed Państwem groźny fan podrobów - Heart-Eater, herszt drużyny Untamed Beasts!




niedziela, 22 marca 2020

Projekt Sankt Johann - 22.03.2020



Czołem. W związku z zarazą znalazłem w końcu czas na ogarnięcie projektu miniaturowych Świętych Jaśków. Prezentuję dziś pierwszą dwunastkę w całości. Kolejni czekają w kolejce:)



 
























czwartek, 30 stycznia 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXV - Zakazany owoc


Sześćdziesiąta piąta edycja FKB jest sterowana z bloga Danse Macabre przez niestrudzonego budowniczego polskiej blogosfery figurkowej QuidamCorvusa. A temat to "Zakazany owoc".


Przy tej okazji popełniłem malutki, wręcz symboliczny projekcik, ale myślę, że wpasowany w motyw przewodni całkiem nieźle. Pomalowałem tarczę. Pochodzi z pudełka krucjatowej piechoty do Deus Vult. Mała rzecz (od góry do dołu 22 mm), ale naszpikowana eksperymentami.
Po pierwsze, do freehanda z jabłuszkiem skorzystałem z czegoś, co zawsze miałem za oszukaństwo -  cienkopisu Sakura Micron 003. Precyzja powala, podobnie jak łatwość zastosowania, więc, oszukaństwo czy nie, wchodzi do mojego arsenału.
Po drugie, pobawiłem się trochę brudzingiem. Przetestowałem nanoszenie maleńkich ilości farby contrast kawałkiem gąbki. Przerobiłem zacieki z kontrastów i washy. Dowaliłem sypkim pigmentem. I wyszło coś takiego.
A gdzie tu zakazany owoc? Do wyboru: a) wykorzystanie cienkopisu b) jabłuszko :)



czwartek, 2 stycznia 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXIV - ŚWF 2019 (część 2)

Dziś dokończenie tematu Świątecznej Wymiany Figurkowej 2019. Ostatnim razem prezentowałem prezent, który dostałem. Dzisiaj pora na kilka słów o tym, co sam przygotowałem.


Osobą, którą zgodnie z wynikiem losowania obdarowywałem w tym roku był Elmin, autor bloga i fanpage'a Paint for the Paint God. Aby prezent był możliwie jak najmniej z czapy dokonałem czynności wywiadowczych w postaci prześledzenia tego, co tam na rzeczonym blogu i fanpage'u się pokazało. A było tego całkiem sporo. Marinesi do 40k, ogry, trochę chaosu i imperialna ekipa do Warheim - Złota Kompania. I na tę ostatnią opcję postawiłem - wymyśliłem, że dorobię mniej-więcej dopasowanego do niej Złotego Czarodzieja.


Jak postanowiłem - tak też zrobiłem. Czarownik do zupełnie standardowego korpusu dostał podmienioną lagę (czubek z orkowego ustrojstwa do poganiania grotów wzbogacony dyndającą głowicą chaosowego korbacza) i głowę (główki sisters of silence są imho paskudne jako główki sisters of silence, ale nieźle się nadają dla wkurzonych gości w pancernych maskach). Kwadratową podstawkę 15mm zamagnesowałem i dla lepszej prezencji wstawiłem na okrąglaka 40mm. I jakoś to chyba wyszło. Efekt można zobaczyć na poniższych zdjęciach oraz we wpisie samego obdarowanego (który można znaleźć o tutaj).





środa, 25 grudnia 2019

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXIV - ŚWF 2019 (część 1)

Grudniowy karnawał, tradycyjnie już, jest okazją do świątecznego poobdarowywania się figurkowymi prezentami. Kogo i czym obdarowałem - pochwalę się na dniach. Dziś zaś pokażę czym sam zostałem obdarowany:)


Kiedy domofonem zadzwonił niespodziewany kurier wiedziałem, że coś się dzieje. Kurierzy sami z siebie raczej z wizytą nie zachodzą. No, może z wyjątkiem akcji sprzed tygodnia, kiedy pan z DPD pomylił adresy i ostatnim tchem dobrnął na moje czwarte piętro zamiast wspinać się na tak samo czwarte, ale dwie bramy dalej (biedny, zmęczony człowiek...). Ale tym razem tak nie było. Tym razem kurier nie zmylił adresu i przyniósł paczkę od... Quidamcorvusa!


Wielce ucieszon jąłem rozwijać okutany w warstwy zabezpieczeń pakunek. Po przebiciu się przez zewnętrzne osłony oczom mym ukazało się pomysłowo skonstruowane z zakrętek od kawy pancerne jądro (niezły patent). Ale zanim się do niego dobrałem przeczytałem ręcznie napisany list ze świątecznymi życzeniami. Kto by pomyślał! Nie tylko ja dodaję papierowe listy do ŚWFowych przesyłek:) Jestem zdania, że miło jest przeczytać prawdziwy list, w czasach, gdy ludzie zapominają powoli jak się pisze długopisem. Tym bardziej, jeśli list jest tak sympatyczny jak ten. Ale ale - list przeczytawszy rzuciłem się w końcu do ostatniej linii opancerzenia. Otwieram, patrzę i co widzę? Że uzbrojenie ochronne wcale na tym się nie kończy, bo sam ludek szczodrze żelastwem obwieszon, a nawet malowaną pawęż targa. Kandydat do Chorągwi świętych Jaśków! Co z tego, że zielony, zębaty i gorylowaty z postury. Ork - pawężnik :)

Dzięki QC. Sympatyczny model, a przy tym kawał dobrej roboty malarskiej. Wesołych Świąt!

P.S. Quidamcorvus sam także już opublikował wpis o orkowym pawężniku, zapraszam do odwiedzenia tutaj .