piątek, 28 kwietnia 2017

Unboxing - Arkanaut Company + Arkanaut Admiral

Panie i Panowie, Dziewczęta i Chłopcy, mam dziś przyjemność zaprosić do lektury, uwaga, wpisu na czasie:D Rozpakowuję w nim ludki, które premierę miały niecały tydzień temu - nowych krasnoludzkich latających marynarzy! Na pierwszy ogień biorę dwa świeże zestawy - Arkanaut Company i Arkanaut Admiral. W drugim rzucie, który najprawdopodobniej już we wtorek, stateczek - Arkanaut Frigate (wszystkiego na raz byłoby, obawiam się, za dużo).
 
Arkanaut Company. Standardowe AoSowe pudełeczko, jasne i estetyczne. Na froncie - dziesięciu przysadzistych squatów w kombinezonach wymachujących dziarsko pałaszami, toporkami, pistoletami etc. Na zapleczu - zdjęcia bardziej indywidualne, wskazujące na różne niuanse, np. nazwy typów broni itd.


Co w środku? Dwie ramki "A5", instrukcja i 10 podstawek (okrągłe, 25mm). Sama instrukcja od początku zwróciła moją uwagę, gdyż jest wydrukowana w kolorze! Wszystko w niej schludnie i czytelnie pokazano (IKEA-level), więc montaż ludków nie powinien sprawiać problemów. Na końcu książeczki znajdziemy warscrolla, również w kolorze.


Pora na mięcho, czyli ramki. Jakościowo - rewelacja. Równiutki, gładziutki polistyren, wyjąwszy drobne wypukłości na linii łączenia formy zero wykwitów, grud, syfów i monstrualnych nadlewek. Kanaliki rozprowadzające tworzywo po formie rozmieszczono zmyślnie - większość punktów łączenia wypada w miejscach, które po sklejeniu będą niewidoczne. Główki - w przeciwieństwie do niektórych zestawów - mają w zdecydowanej większości jeden jedyny kanalik (wypadający w okolicy "ucha"), więc niezbędny stopień wygładzania i szlifowania jest minimalny. Poezja:)

A co na ramkach? Dziesięć kadłubków odlanych od razu z dwiema nogami, o ile się nie mylę, każdy inny. Do tego główki - w sumie 12 sztuk, w tym dwie "czempiońskie". Ręce. Najpierw może lewe: 10 szt. z toporkami, następne 10 - z pałaszami, 2 - z dwoma modelami pistoletów dla szefa, i trzy specjalne (o nich kilka słów za chwilę). Prawe - 10 z pistoletami, 2 wodzowskie (raz pałasz i raz kotwicotopór), trzy specjalne. O co chodzi z tymi specjalnymi - w pudełeczku mamy trzy sztuki broni specjalnych - miniguna, wyrzutnię harpunów i bosak. Niestety, nie ma tutaj żadnego naddatku, co w zestawieniu z faktem, że oddział może zawierać do trzech speców, każdy z dowolną z tych trzech opcji, jest smutną wieścią. Jeśli, na przykład, komuś któraś opcja się nie podoba (mnie osobiście mierzi ten cały bosak) może sobie zrobić zwyklasa z bronią ręczną i pistolecikiem albo jest skazany na kitbashe i konwersje. Inwentaryzując części trzeba wymienić jeszcze butloagregaty, które każdy z wojaków taszczy na plecach (po jednym na łebka) i, na koniec harpuny do przytroczenia harpunnikowi. Tyle.
 

 
Pora na kilka słów na temat Admirała. Ludek jest modelem pojedynczym i występuje w blistrze. Zestaw składa się z małej ramki i podstawki 32mm. 



Wmontowany w opakowanie papierek to w istocie malutka książeczka o czterech stronach. Strona 1 to "okładka" - jest na niej obrazek Pana Admirała opatrzony stosownym napisem i ostrzeżeniem o małych częściach. Strony 2 i 3 to instrukcja montażu, a strona ostatnia - zdjęcie złożonej i pomalowanej figurki z tyłu oraz proponowany dobór kolorów.


Ramka zawiera:
- Głowę
- Kadłubek (2 części)
- Plecak (3 części)
- Noga lewa
- Noga prawa
- Młot
- Pistolet (2 części)
- Pagórek :) 
 

Wszystko wygląda świetnie, jakość - podobnie jak w przypadku Kompanii - wysoka. Nie mam się do czego czepić. 

Ludków zdążyłem już po części poskładać, więc mogę zaświadczyć, że spasowanie części jest bez zarzutu. Admirał to kawał byśka w power armorze:) Piechota morska kojarzy mi się z nurkami albo wojakami X-Com z zabytkowego "Terror from the Deep". Jedna uwaga - ludkowie, jak na krasnoludów, są rośli. W porównaniu z wzorami z czasów czwartej czy piątej edycji chłopaki są o głowę wyżsi i dużo mniej baryłkowaci. Więksi po prostu. Krasnoludzki feel gdzieś tutaj jest, ale w innym wydaniu niż w starym WFB. Mnie się podobają, choć sądzę, że znajdą się i niezadowoleni.

Tyle na dziś. W najbliższej przyszłości - fregata :)

wtorek, 25 kwietnia 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXXII - Wersja 2, część B - wybrany (i C - odrzucony)


Kontynuując rozbudowany temat karnawału, wymyślony przez Gervaza, dziś prezentuję szczęśliwego wybrańca, którego pobrałem z kupki wstydu i pomalowałem (w czasie 1h 23min.). A jest to krasnoludzki górnik-miłośnik piwa, wyposażony w kilof i blaszany kufelek, z którego raczy się pienistym trunkiem. Wzór dość stary, sam ludek nie aż tak - pochodzi z zestawiku krasnali-piwożłopów.

Dlaczego on? Wydał mi się dość sympatyczny, a przy tym niezbyt trudny i czasochłonny w malowaniu - niestety, ostatnio nie mam zbyt wiele czasu, który mogę poświęcić figurkom, więc ten ostatni argument był dla mnie mocno istotny:(

Podstawka jest okrągła, bo jakoś wizualnie mi do niego lepiej pasowała niż mały kwadrat (niniejszym dementuję pogłoski, jakobym przepodstawkowywał stare krasnoludy na okrąglaki). Dodam jeszcze, że w malowaniu go wykorzystałem różne okołoszare farbki vallejo model color, które nabyłem sobie ostatnio pod kątem malowania Kharadron Overlordów.




Tyle tytułem części B karnawałowego tematu kwietnia. A część C? Moimi typami na ludki, które przez długi czas nie zostaną pomalowane są plastiki z LoTRa, w szczególności goby z Morii, a także pokaźny zbiór ludków z Battle of Skull Pass (tak zielońce, jak i kraśki) - jako figurki dość proste w malowaniu, niezbyt drogie i występujące w dużych ilościach przeznaczyłem je na rekwizyty do nauki malowania, jak już synek mi trochę podrośnie. Może za kilka lat doczekają się pierwszych warstw farby? Zobaczymy. Zdjęcia nawet nie wrzucam, bo chyba każdy wie, jak te ludki wyglądają:)

piątek, 21 kwietnia 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXXII - Wersja 2, część A - Legion ;)


W kolejnej, XXXII już edycji FKB, jest wesoło. Gervaz pozamiatał aktualnym tematem karnawału. Proponując podsumowanie kupki figurek czekających na pomalowanie naprawdę zafundował mi prawdziwy karnawał, a do tego remanent, rewolucję i defiladę. Ale nic to, przeżyjemy. Dziś zatem przegląd tego, co mi po szufladach, szafach, skrzyniach, skrytkach i pudłach zalega.

Na początek zdjęcie ogólne stanu rzeczy (które zaraz będę kroił i objaśniał):

Koń, jaki jest, każdy z grubsza widzi, pora na szczegóły. Na lepsze czasy czeka parę setek ludków. Niektóre rozpoczęte, inne w samym pokładzie, część dopiero złożona, część wycięta, część w wypraskach, a część jeszcze w pudełkach. Może, wyliczając od końca tej listy, na początek to, co wciąż w pudełkach:


Widzimy tu trzy kompletne zestawy do WH40k (tactical Blood Angelsów, Meganobzy i pieski-wilki Space Wolvesów) i trzy do Battla/AoSa (Cold One Knights, Żyrokopter/bomber i Lorda Chaosu na mantikorze). I tyle.

Następna grupa to całe (bądź w małym stopniu zdekompletowane) wypraski.


Sterta zawiera głównie Plaguebearersów i Marauder Horsemenów plus bitsy (nie segregowałem przed fotografowaniem, ale ponad połowa to figurki, a reszta - części zamienne).

Pora na figurki jednoczęściowe albo przygotowane do złożenia.



W większości magazynuję je w pudełkach i walizeczkach. Są tam plastikowe ludki do lotra (gobosy z Morii, kilku elfów i Gondorczyków), rycerze Chaosu, goby i krasnale z BoSPa, space marinesi (tacticale i scouci), trochę warhammerowych imperialnych piechociarzy, nieco szkieletów, wojownicy i marauderzy chaosu, genokrady ze space hulka (ich i części ludków z BoSP prawdę mówiąc nie ma na zdjęciu, bo nie miałem możliwości spokojnego wykopania ich z dna szafy), trochę modeli pojedynczych (jakieś Reapery, Izabela Karsztajnowa), Zielony Rycerz, chronopiowy latający Dragonbane, kilku zombich, sześciu wojaków z Avatars of War etc., etc., etc...

Teraz ludki złożone (sklejone lub zmontowane na blutac), ale nie pomalowane, ewentualnie zapodkładowane:



Mamy tu wagon krasnoludów (baryłki, thunderersi z BoSPa, thunderersi metalowi, starzy kusznicy, dwudziestka wojaków-plastików, kilku rangersów Bugmana, slayerzy, adventurersi i pijaczkowie), ludki do Talismana, bohatera do moich ogrów-brutali Chaosu, nosicieli Mobilnego Ołtarza Chaosu (sam ołtarz widać na którymś zdjęciu powyżej), tactical Space Marinesów razem z kapitanem i, last but not least, babeczkę z Konfrontacji, która świeci tyłkiem;)

Następna pozycja - rzeczy rozpoczęte, przynajmniej częściowo pomalowane:


Po kolei: Jeden Varanguard (ostatni z trójki), dwie muchy Nurgla, dycha Chronopiaków, pięciu rycerzy Chaosu, jakieś zombiaki, dycha Marauderów, dwóch Chaos Warriorów, Termosy ze Space Hulka, garstka nurglingów i Herald of Nurgle.

I to by było tyle. Części na pewno nie pomaluję - skończą jako elementy do konwersji. Ale niektórzy będą mieli więcej szczęścia. Jest w czym wybierać, do końca kwietnia jeszcze kilka dni, więc w ramach realizacji tematu w części 2B, postaram się coś z tego zmalować:)

wtorek, 18 kwietnia 2017

Plague drones - zmieniona koncepcja

Być może pamiętacie test kolorów na nurglowych muchach: Plague drones - test kolorów. Miałem nieco czasu, żeby się nad tym zastanowić i popróbować różnych opcji i mam już koncepcję! Z pierwotnego zestawienia pomarańczowo-zielonego niewiele zostało, właściwie jedynie błony skrzydeł. Cała reszta to stonowana, blada zieleń, cieniowana do brązu i fioletowy pancerz. Moim zdaniem - jest lepiej :)



Dla porównania, poprzedni pomysł.



piątek, 14 kwietnia 2017

Wojownicy albo i Wybrańcy Nurgla - cała dziesiątka

Pora na zamknięcie tematu krzywusów od AoW - dziś zdjęcia grupowe oddziałku (pomimo najlepszych chęci nie dałem rady sfotografować wszystkich swoich Nurgle Mortalsów, może następnym razem się uda).

It's time to end the topic of the wicked AoW uglies - today I post some unit pictures (unfortunately, I haven't managed to make photos of my whole Nurgle Mortal force in time, so maybe next time)