sobota, września 17, 2016

30-dniowe Wyzwanie Figurkowe. Dzień 17




Dzień 17: Twój ulubiony schemat kolorystyczny armii lub ulubione kolory farb?

Obie części pytania się mocno zazębiają. Lubię schematy oparte na silnych kontrastach, a najlepiej, żeby jeszcze uwzględniały metaliki. Jednym z moich ulubionych kombinacji jest malowanie Iron Warriorsów - srebrne pancerze + żółto czarne ukośne pasy. To nie może źle wyglądać:) Pewną wariacją na ten temat jest schemat, jaki stosuję do mojego chaosu - srebro (zdobione złotem) pancerzy, kościana biel tekstyliów, gdzieniegdzie czarny lub ciemnobrązowy dla podbicia kontrastu.

 


Inne kontrastujące zestawienia, które zdarzało mi się stosować, jak sądzę, z dobrym skutkiem, to:
- jasna zieleń i ciemny fiolet, jak na Iron Warriorsowym brzydalu powyżej:


- oraz zestawienie zieleni i pomarańczu/czerwieni - najchętniej w zgniło-zgaszonych wersjach, ale niekoniecznie:



piątek, września 16, 2016

Hellfire Cart - #1

No tego to chyba jeszcze na shadow grey nie grali, tzn. ja nie grałem. Stare Warzone. W zasadzie w tym tygodniu w ramach Wyzwania mignęli gdzieśtam Milicjanci Bauhausu, ale to tak tylko mimochodem. A dzisiaj coś na pełną skalę i z grubej rury. Warzone: pierwsza edycja. W sumie sam nie wiedziałem, że to taki zabytek jest. Żeby się upewnić sprawdziłem w podręczniku do drugiej edycji, ale tego cuda już tam nie było. A w pierwszej - a owszem. Właściwie to się specjalnie nie dziwię, bo o drugi tak pokraczny oddział to naprawdę trudno.

Hellfire Cart. Piekielny Wozik. Zestaw przekraczający wszelkie granice jeśli idzie o dziwaczność. Tak w skrócie, jest to koleżka (Pomiot Ilian), któremu za zasługi w walce upiłowali nogi i przyspawali do wózka inwalidzkiego ze zintegrowaną wyrzutnią granatów. I z kominem. W uznaniu wspomnianych zasług do wózka w gratisie szefostwo dorzuciło trzech przydupasów niosących artykuły pierwszej potrzeby: miecz, lunetę i klucz angielski (nie mylić z francuskim ani szwedzkim). Jeśli to nie jest koszmarek figurkowego designu lat 90 w całej okazałości, to nie wiem, co nim jest.

Dziś zacznę ten temat, ale nie zakończę go tak od razu. Z dbałości o zdrowie psychiczne Czytelników zdecydowałem się rozbić prezentację tego kuriozum na raty. Zacznę od dwóch wozikowych przydupasów czyli Dzieci Ilian. Ot, tacy tam pyzaci ludkowie, w sumie dość pocieszni. Reszta, w tym sam wozik, rzeźba tak cudowna, że po prostu buty spadają, już niebawem, najpewniej w przyszłym tygodniu:)









30-dniowe Wyzwanie Figurkowe. Dzień 16



Dzień 16: Ulubiona taktyka, czyli atak czy obrona?

Moja ulubiona taktyka, to taktyka skuteczna;) Czyli dopasowana do wojska, które prowadzę, najlepiej jeśli dopasowanie obejmuje zarówno efektywność, jak i trzyma klimat armii. Grając Chaosem preferuję taktykę totalnego ataku. Po pierwsze dlatego, że czysty, nieskaveński Chaos, to strzelców ma niewielu, więc trzeba dopaść wroga jak najprędzej i bić, żeby bolało. Po drugie dlatego, że Chaos tak ma działać! Bez jakichś wysublimowanych kontrmarszy i karakoli - ma być szybko, frontalnie i brutalnie! 

Ale zdecydowanie najlepiej czuję się przy taktykach typowo krasnoludzkich. Czyli, na przykład, takich:
Zająć defensywną pozycję. Dać przeciwnikowi podejść, zwierając szeregi i ustawiając się w taki sposób, żeby trudno mu było się przebić. I postarać się, żeby samo podejście było mordercze - za mało brodaczy zostało, żeby stać z założonymi rękami i czekać, aż dobiegnie. Trzeba ostrzelać bez litości! Kusze, samopały, działa, balisty, oj, krasnoludy mają tego trochę. Więc, skoro mają, niech korzystają! Jeśli wróg sam dysponuje artylerią - ostrzelać. Ewentualnie dokonać żyrokopterowego nalotu i podgotować na parze. Jak już się naszpikowani bełtami, podgotowani i podziurawieni kulami wrogowie dowloką - można im pokazać co znaczy topór czy młot w rękach doświadczonego krasnoluda. Najlepiej krasnoluda zakutego w gromril. Pewnie, taktyka ma swoje wady, ale skoro natura uczyniła krasnoludów mało mobilnymi, nie róbmy z nich sprinterów, ani maratończyków. Niech stoją w miejscu - są w tym cholernie dobrzy:)

Reasumując: jednak obrona, a najlepiej obrona zakończona druzgocącym kontratakiem.

czwartek, września 15, 2016

30-dniowe Wyzwanie Figurkowe. Dzień 15



Dzień 15: Najmniejszy model jaki pomalowałeś lub którym dowodziłeś?

Ha. Mam problem, żeby wskazać jeden taki model. Jakieś szczurki czy snotlingi to raczej nie jest coś, do czego się przykłada wagę. Kiedyś pomalowałem kilku krzyżowców Zwiezdy w skali 1:72 - ciężko mi się z nimi walczyło i potem długo długo nie tykałem tej skali w ogóle. Jednak wolę nieco większe panopki.
Z małych figurek, które malowałem stosunkowo niedawno przychodzą mi na myśl zeszłomiesięczne nurglingi, które nieco rozjaśniają image plaguebearersów (niedługo będzie ich więcej) i ludki z talismana:






 

środa, września 14, 2016

30-dniowe Wyzwanie Figurkowe. Dzień 14



Dzień 14: Ulubiony rodzaj pola bitwy, element terenu lub makieta?

Mając na uwadze częstotliwość, z jaką grywam, nie trzymam w domu właściwie żadnych makiet. To, co miałem, z bardzo niewielkimi wyjątkami, oddałem bratu albo, jeśli było zbyt sfatygowane, wyrzuciłem. Noszę się teraz z zamiarem zrobienia kawałka scenicznego tła, na którym będę mógł robić figurkom zdjęcia, ale, póki co, jest to jedynie plan na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Do wspomnianych wyżej "niewielkich wyjątków" należy ten drogowskaz:


Zrobiłem go dawno temu, w czasach regularnych potyczek w Mordheim i mam do niego sporo sentymentu. Prawdopodobnie właśnie dlatego zostawiłem go sobie na pamiątkę starych czasów. No, może jeszcze dlatego, że zajmuje mało miejsca ;)