Druid, czyli taki tam dziadek-ekolog z sierpem. Jedna z wielu dość nijakich postaci, ani specjalnie silnych, ani specjalnie słabych. Jego indywidualny skill to dowolne zmienianie charakteru - czasem może i użyteczne, ale mocno sytuacyjne. Żeby nie było, ze nie ma żadnych zalet - ma ze dwie. Jego mocne strony to wysoka wartość losu (4) i zdolność tankowania zaklęć do fulla na polu Puszcza.
sobota, marca 12, 2016
piątek, marca 11, 2016
Klej Pattex z pędzelkiem - podsumowanie
4 lutego opisałem na łamach shadow grey swoje wrażenia po pierwszych dniach użytkowania super kleju Pattex z pędzelkiem (patrz link). Od tamtego czasu klej intensywnie eksploatowałem aż w tym tygodniu zaeksploatowałem na amen. W związku z tym - krótkie uzupełnienie i podsumowanie tematu.
Klej wytrzymał około półtora miesiąca. Przez ten czas zużyłem mniej-więcej 75% zawartości, po czym dalsze zużywanie przestało być możliwe - rozsypał się pędzelek (było to bodaj we wtorek). Nie wyrzuciłem buteleczki z myślą, że będzie można lepić dalej wyciągając klej np. wykałaczką. Niestety, gdy dzisiaj spróbowałem wydłubać trochę kleju z pojemniczka, okazało się, że zawartość zupełnie zaschła (do wtorku było ok).
Przez czas użytkowania rzuciło mi się w oczy kilka spraw. Po pierwsze, zalety, które opisałem ostatnim razem, uważam za potwierdzone. Klejenie jest wygodne, dość precyzyjne i, co ważne, bez zalewania. Po drugie, sądzę, że mogę wskazać jedną najważniejszą kwestię przy użytkowaniu tego kleju: należy bardzo uważać, żeby za bardzo nie przechylać buteleczki. Skąd taki wniosek? Otóż wszystko działało jak złoto do czasu, jak buteleczka mi się przewróciła (była zamknięta, więc nic się nie wylało). Niestety, od momentu wykonania przez nią fikołka sprawy szły już tylko ku gorszemu. Między zakrętkę a szyjkę butelki dostało się trochę kleju i zastygło, co spowodowało, że zatyczka przestała dobrze zatykać. Nieszczelność była wprawdzie niewielka i sama się załatała, ale jednak była. Po tym wypadku pojawiły się problemy z zastyganiem kleju wewnątrz szyjki, co zaczęło się szybko odbijać na stanie pędzelka - z każdym wyciągnięciem i włożeniem zadziory zaschniętego kleju coraz bardziej uszkadzały włosie, które, jednocześnie, coraz bardziej się zlepiało. W końcu zlepiło się tak, że nie było możliwości dalszego użytkowania. Przy próbie oczyszczenia pędzelek przestał istnieć - całe włosie odpadło od patyczka. Resztę historii znacie.
Generalnie jestem zadowolony z zakupu. Klej wytrzymał u mnie dużo dłużej, niż super glue w tubce. Używało się go wygodnie, dopóty, dopóki się nie popsuł. Biorąc pod uwagę wyłącznie aspekt finansowy - nie opłacało się (w sklepie KIK można kupić blister z chyba pięcioma tubkami kleju cyjanoakrylowego za mniej niż 5 złotych). Uwzględniając zalety użytkowe - skłaniam się ku opinii, że jednak warto, choć będę szukał lepszego rozwiązania.
Będąc dziś w sklepie kupiłem tubkowy super glue UHU w żelu. Zobaczymy, jak się spisze. Test - start :)
Klej wytrzymał około półtora miesiąca. Przez ten czas zużyłem mniej-więcej 75% zawartości, po czym dalsze zużywanie przestało być możliwe - rozsypał się pędzelek (było to bodaj we wtorek). Nie wyrzuciłem buteleczki z myślą, że będzie można lepić dalej wyciągając klej np. wykałaczką. Niestety, gdy dzisiaj spróbowałem wydłubać trochę kleju z pojemniczka, okazało się, że zawartość zupełnie zaschła (do wtorku było ok).
Przez czas użytkowania rzuciło mi się w oczy kilka spraw. Po pierwsze, zalety, które opisałem ostatnim razem, uważam za potwierdzone. Klejenie jest wygodne, dość precyzyjne i, co ważne, bez zalewania. Po drugie, sądzę, że mogę wskazać jedną najważniejszą kwestię przy użytkowaniu tego kleju: należy bardzo uważać, żeby za bardzo nie przechylać buteleczki. Skąd taki wniosek? Otóż wszystko działało jak złoto do czasu, jak buteleczka mi się przewróciła (była zamknięta, więc nic się nie wylało). Niestety, od momentu wykonania przez nią fikołka sprawy szły już tylko ku gorszemu. Między zakrętkę a szyjkę butelki dostało się trochę kleju i zastygło, co spowodowało, że zatyczka przestała dobrze zatykać. Nieszczelność była wprawdzie niewielka i sama się załatała, ale jednak była. Po tym wypadku pojawiły się problemy z zastyganiem kleju wewnątrz szyjki, co zaczęło się szybko odbijać na stanie pędzelka - z każdym wyciągnięciem i włożeniem zadziory zaschniętego kleju coraz bardziej uszkadzały włosie, które, jednocześnie, coraz bardziej się zlepiało. W końcu zlepiło się tak, że nie było możliwości dalszego użytkowania. Przy próbie oczyszczenia pędzelek przestał istnieć - całe włosie odpadło od patyczka. Resztę historii znacie.
Generalnie jestem zadowolony z zakupu. Klej wytrzymał u mnie dużo dłużej, niż super glue w tubce. Używało się go wygodnie, dopóty, dopóki się nie popsuł. Biorąc pod uwagę wyłącznie aspekt finansowy - nie opłacało się (w sklepie KIK można kupić blister z chyba pięcioma tubkami kleju cyjanoakrylowego za mniej niż 5 złotych). Uwzględniając zalety użytkowe - skłaniam się ku opinii, że jednak warto, choć będę szukał lepszego rozwiązania.
Będąc dziś w sklepie kupiłem tubkowy super glue UHU w żelu. Zobaczymy, jak się spisze. Test - start :)
czwartek, marca 10, 2016
Chaos rośnie w siłę!
W związku z tym, że moje chaotyczne wojska powoli zyskują jakiś kształt i nabierają liczebności dzisiaj inauguracja nowej, osobnej podstrony poświęconej mojemu póki co skromnemu kontyngentowi wojaków chaosu, którzy docelowo będą stanowili Żelazną Hordę.
Stronka będzie dostępna przez link u góry strony i będą się na niej pojawiały kolejne postacie i oddziały tworzące Hordę. Można się na nią również dostać klikając TEN LINK.
Ponieważ moje krasnoludy również domagają się osobnej podstrony, można się jej w najbliższej przyszłości spodziewać.
Jednocześnie zdecydowałem się na usunięcie podstronki "W kolejce / WIP". Jakoś nie mogę się zmusić, żeby ją regularnie odświeżać, więc jest mocno nieaktualna. Treści, które tam wiszą nie są i nigdy nie były specjalnie interesujące. A jeśli już mam na warsztacie coś ciekawego, to i tak piszę o tym na blogu.
A żeby nie było, że dzisiaj goły tekst, dodaję kilka zdjęć ludków, nad którymi aktualnie pracuję:
Rycerze Chaosu. Dwóch z nich już wprawdzie się na blogu pojawiło, ale po zmianach, które im funduję, nie będzie łatwo ich poznać ;) Ten sam schemat kolorów, co w przypadku wojowników, broń pokolorowana na magicznie, podstawki skałkowo-korkowo pustynne.
Marauderzy. Oj, tutaj to mam roboty, a roboty, bo w związku z tym, że zwykli marauderzy mają mało zachęcającą aparycję, zdecydowałem się zrobić cały oddział z nowych, ładnych bloodreaversów. Wycinam symbole Khorne'a, łatam dziury green stuffem, podmieniam broń, głowy, czasem kończyny. Dzieje się:) Jak dotąd wykorzystałem części bloodreaversów, aktualnych chaos warriorów, chaos warriorów z V edycji, marauderów pieszych, marauderów konnych, beastmenów, szkieletów i imperialnych rycerzy. Chyba to tyle. Kwadratowe podstawki są tymczasowe - po pomalowaniu przestawię całą dwudziestkę na okrągłe 32mm.
wtorek, marca 08, 2016
Thunderers - pierwsza dziesiątka
Co tu kryć, Thunderersi z BoSP oszałamiająco piękni nie są. To tanie, łatwo dostępne figurki, które pozwoliły niejednemu (w tym i mnie) szybko zbudować liczebność krasnalowego wojska, ale urody małej. Ot, takie sobie nieciekawe, plaskate plastiki ze słabo odlanymi bokami.
Wśród moich krasnoludzkich strzelców skullpassowych muszkieterów jest (niestety) dość sporo, bo pełne trzy dziesiątki. Zastanawiałem się, jak by je tu wrzucić na bloga, żeby nie zanudzić wszystkich atakiem klonów. I wymyśliłem. Będą się prezentować całymi oddziałkami, na zmianę z czymś innym.
Tyle tytułem wstępu. Dzisiaj na shadow grey pierwsza dziesiątka Thunderersów. Pomalowani dawno dawno temu, stanowią punkt wyjścia, od którego kolejne drużyny strzelców będą, mam nadzieję, różnić się in plus. Jedyne zmiany, które wprowadziłem parę dni temu to drobna modernizacja podstawek i ożywienie czerwonego koloru na rękawach (wcześniej był taki ponury przygaszono-bordowy). W planie mam jeszcze zmagnetyzowaną podstawkę oddziałową, ale jeszcze nie jest skończona, to się nie chwalę:)
Wśród moich krasnoludzkich strzelców skullpassowych muszkieterów jest (niestety) dość sporo, bo pełne trzy dziesiątki. Zastanawiałem się, jak by je tu wrzucić na bloga, żeby nie zanudzić wszystkich atakiem klonów. I wymyśliłem. Będą się prezentować całymi oddziałkami, na zmianę z czymś innym.
Tyle tytułem wstępu. Dzisiaj na shadow grey pierwsza dziesiątka Thunderersów. Pomalowani dawno dawno temu, stanowią punkt wyjścia, od którego kolejne drużyny strzelców będą, mam nadzieję, różnić się in plus. Jedyne zmiany, które wprowadziłem parę dni temu to drobna modernizacja podstawek i ożywienie czerwonego koloru na rękawach (wcześniej był taki ponury przygaszono-bordowy). W planie mam jeszcze zmagnetyzowaną podstawkę oddziałową, ale jeszcze nie jest skończona, to się nie chwalę:)
sobota, marca 05, 2016
Sophie the Succubus
Za wielką zaletę Reapera uznaję fakt występowania w ich ofercie dużej liczby ładnych i ciekawych figurek przedstawiających postacie płci żeńskiej. Kilka z nich pojawiło się już na shadow grey - były trzy krasnoludki (tu, tu i tu), była wiedźma Elise (tu), a w przyszłości będzie na pewno jeszcze co najmniej kilka. Pierwsza - już dzisiaj.
Goszczę dziś na blogu nie byle kogo. Dama, która jest bohaterką dnia to Sophie the Succubus. Flagowa postać i maskotka Reapera. Sophie to trochę taki ichni odpowiednik White Dwarfa Grombrindala - regularnie wypuszczają przy okazji różnych świąt i swoich corocznych konwentów coraz to nowe Zośki - były już bożonarodzeniowe, halołinowe, ze sztalugą i sporo innych. Ta dzisiaj to wersja pierwotna. A raczej grzeczna wersja wersji pierwotnej, bo w ciężkim żeńskim pancerzu fantasy, tj. biustonoszu a'la księżniczka Leia i stringach z bonusowym kawałkiem materiału z przodu. Tak, istnieje też wersja niegrzeczna - zupełnie bez ubrania.
Figurka jest cała metalowa i w skali 72 mm. A wygląda tak:
Goszczę dziś na blogu nie byle kogo. Dama, która jest bohaterką dnia to Sophie the Succubus. Flagowa postać i maskotka Reapera. Sophie to trochę taki ichni odpowiednik White Dwarfa Grombrindala - regularnie wypuszczają przy okazji różnych świąt i swoich corocznych konwentów coraz to nowe Zośki - były już bożonarodzeniowe, halołinowe, ze sztalugą i sporo innych. Ta dzisiaj to wersja pierwotna. A raczej grzeczna wersja wersji pierwotnej, bo w ciężkim żeńskim pancerzu fantasy, tj. biustonoszu a'la księżniczka Leia i stringach z bonusowym kawałkiem materiału z przodu. Tak, istnieje też wersja niegrzeczna - zupełnie bez ubrania.
Figurka jest cała metalowa i w skali 72 mm. A wygląda tak:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)