wtorek, 18 października 2016

Vallejo Plastic Putty

Robiłem ostatnio zakupy z zakresu chemii modelarskiej i jak już wybrałem wszystkie farbki, kleje i zajzajery, trochę na doczepkę dołożyłem do koszyka jeszcze jeden nieduży pojemniczek - Vallejo Plastic Putty, czyli akrylowa szpachlówka. Niezorientowanym uprzejmie donoszę, że jest to masa, która służy do łatania szczelin i dziur, dedykowana do figurek itp. Z zastosowań alternatywnych można sobie wyobrazić choćby wykorzystanie do tworzenia tekstur - wystarczy nanieść i podziubać silikonowym pędzelkiem albo czym tam komu wygodnie (próbowałem takiego numeru z jedną figurką i jestem dość zadowolony - prezentując ją na blogu zasygnalizuję, że to to).

Masa ma biały kolor. Z tego, co jestem w stanie powiedzieć, jest zupełnie jednolita - jeżeli występuje w niej jakaś ziarnistość, to bardzo drobna, ja nie zauważyłem żadnej. Nie zaobserwowałem także objawów rozwarstwiania się masy w pojemniczku, czy puszczania przez masę jakichś podejrzanych płynów. Kolejnym, co ją odróżnia od różnych szpachlówek uniwersalno-budowlano-drewnowypełniających, jest fakt, że po zastygnięciu nie pyli przy szlifowaniu czy skrobaniu - bardziej niż jak gips, zachowuje się jak tworzywo sztuczne, którym w końcu jest - na opakowaniu napisali 100% acrylic resin. Jakbym miał do czegoś porównać, to zastygnięta konsystencją i twardością przypomina stary dobry green stuff. Z tym, że kolor ma inny. Czas wysychania szpachli zależy od grubości warstwy - pojedyncze maźnięcie, ot, takie jak grubo nałożona farba, schnie kilka minut (w mojej minipróbie sprawdziłem stan po 10 minutach i było suche jak pieprz). Warstwa rzędu pół milimetra, czyli mniej-więcej tyle, ile niewielka, a upierdliwa szczelina w figurce - schnie paręnaście, do dwudziestu minut. Generalnie można przyjąć, że po zwykłym szpachlowaniu można wchodzić z malowaniem po upływie jakiejś pół godziny. No chyba, że wyjątkowo grubo paćkaliśmy, wtedy warto odczekać dłużej.

Słoiczek, który nabyłem ma rozmiary standardowej farbki Vallejo - mieści 17 ml. Kosztował mnie 9 złotych. Pojemnik ma znany z farbek Vallejo dozownik - z uwagi na większą gęstość specyfiku wyciśnięcie wymaga wprawdzie użycia nieco więcej siły niż przy farbach, ale nie sprawia żadnych problemów. Zajzajer dozuje się łatwo - za pierwszym razem dałem czadu i sporą kropę wycisnąłem, ale jak człowiek już wie, czego się spodziewać, to nie nabroi.

Pora podsumować. Sądzę, że bardzo fajnie im wyszła ta szpachlówka. Po rozczarowaniu, jakim był dla mnie Liquid Green Stuff jestem bardzo mile zaskoczony - gwoli wyjaśnienia, z tym moim LGSem to jest tak, że właściwie do dziś nie wiem, czy miałem jakiś przeterminowany słoik, czy może na którymś etapie dystrybucji na słońcu albo na mrozie stał, w każdym razie rozwarstwiał się jak jasna cholera, a i zasychać niespecjalnie mu się chciało. Dość rzec, że zraziłem się. A szpachla vallejo zachowuje się bezproblemowo.

Rzecz jasna w miarę używania będę prowadził dalsze testy, ale jestem do nich nastawiony raczej optymistycznie - pierwsze wrażenie, w każdym razie, jest bardzo dobre.


28 komentarzy:

  1. Używam od jakiegoś czasu i jestem zadowolony :) Do uzupełniania małych ubytków nadaje się całkiem nieźle, ale podczas szlifowania większych powierzchni może zacząć się kruszyć i odchodzić niestety. Natomiast fajnie nadaje się nie fakturę na podstawki i zalepia miejsca łączeń. Tak btw. czemu ten wpis nie jest na FKB :D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to recenzja, a nie mój sposób na cośtam 🙂 Wpis a FKB już też powstaje.

      Usuń
    2. Recenzje też mogą być :) Na wpis oczywiście czekam z niecierpliwością :)

      Usuń
  2. Dobre, muszę spróbować. LGS mam podobny jak Ty. Mam po prostu wersję hmm zaschniętą, ale plastyczną w słoiczku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm.. ciekawe, czy to tylko jakaś konkretna partia LGS jest wybrakowana, czy cały specyfik jakiś taki...

      Usuń
  3. Zdecydowanie mnie zainteresowałeś, bo mi się właśnie liquid greenstuff kończy =)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Obczaj, obczaj. Obczaić zawsse warto, a w tym wypadku sądzę, że i efekt obczajania będzie zadowalający.

      Usuń
  5. Ciekawe, ciekawe, trzeba będzie kupić :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeden z bardziej przydatnych tekstów, jakie czytałem w ostatnim czasie. LGS nigdy nie był produktem wysokiej jakości. A po ostatniej podwyżce cen... szkoda gadać. To cudo zostaje wpisane na listę zakupową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rad jestem, że tekst jest użyteczny.

      Usuń
  7. Człowiek nie ma czasu szukać alternatyw dlatego takie wpisy są pożądane. Mi akurat LGS służył bardzo dobrze, lecz mając go już kilka miesięcy zaczął mi po prostu zasychać w pojemniczku a nie zużyłem nawet połowy. Następny będzie właśnie Vallejo Plastic Putty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podsunąłem pomysł. Jak nabędziesz i przetestujesz, napisz co sądzisz - im bardziej wielostronna opinia, tym lepiej.

      Usuń
  8. Widzę że przy najbliższej wizycie w modelarskim zakup obowiązkowy. Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto choćby przetestować, tym bardziej, że cena nie jest zaporowa. Polecam się na przyszłość 🙂

      Usuń
    2. Tak, jak napisałem w tekście ;) 9 złotych za 17 ml. Kupowałem w agtom.eu.

      Usuń
  9. Chętnie przetestuję każdą alternatywę dla LGS, którego nie mogę nijak opanować i który zachowuje się całkowicie nieprzewidywalnie. Dzięki za fajna recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba sobie też wezmę. Czasami brakuje mi właśnie takiego czegoś :) Dzięki za reckę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. LGS jest do dupy, ale nie wymieniłeś jego największej wady jaką jest... kurczenie się po wyschnięciu, przez co cały interes z wypełnianiem luk trafia szlag.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wymieniłem, bo tym lgsem, który miałem nie udało mi sie nigdy nic załatać, bo skubany nie zastygał...

      Usuń
    2. Czyli miałeś egzemplarz bez wady ;-)

      Usuń
  12. Wybitnych doświadczeń modelarskich nie mam, ale mi się ta szpachlówka sprawdza doskonale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za głos w dyskusji. Brak negatywnych opinii przy stosunkowo dużej liczbie komentarzy stawia VPP w dobrym świetle.

      Usuń