czwartek, 26 marca 2015

Król Kazador z Karak Azul

Król Kazador to krasnolud szacowny i dostojny, a także dość wiekowy, choć nie tak, by go zaliczyć do Warhammerowych Antyków. Ale old school to to jest. A przy tym jeden z moich ulubionych krasnali. Zgodnie z opisem w krasnoludzkim podręczniku do V ed. król to wielki mocarz i groźny wojownik, a przy tym postać mocno tragiczna - swego czasu orkowie z Black Crag pod wodzą niesławnego Gorfanga przeprowadzili na Karak Azul rajd. Zdołali zinfiltrować twierdzę docierając do samej sali tronowej. Wielu mieszkańców, w tym królewskich krewnych poległo, wielu zostało uprowadzonych w niewolę. Straszny los spotkał królewskiego syna, Kazrika - orkowie zgolili mu brodę i przygwoździli do ojcowskiego tronu. Od czasu tych wydarzeń na twarzy Kazadora nie gościł uśmiech (czemu, nawiasem mówiąc, trudno się dziwić). Król, szukając zemsty, prowadził swoich wiernych wojowników przeciw wrogom ich ludu wciąż mając nadzieję, że dopadnie i usiecze znienawidzonego Gorfanga.
Jako ciekawostkę dodam, że w pełni wyposażony, tzn. zbrojny w runiczny młot, opancerzony w królewską zbroję i dodatkowo zaopatrzony w magiczny róg, w czasach V ed. był wart makabryczne 494 punkty. Czyli więcej niż 40 szeregowych dwarfowych wojów. Albo dwudziestu kilku Iron Breakersów. To były trochę inne czasy :)
A tak w ogóle, to chyba pierwsza figurka, którą pomalowałem, i z której byłem naprawdę zadowolony :D




2 komentarze:

  1. Świetny krasiek i bombowe gacie w paski :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham ten klimat krasnoludów! Piękne czasy... Figurka zacna i szlachetna!

    OdpowiedzUsuń