wtorek, 5 grudnia 2017

Podstawki oddziałowe i test magnetycznej farby



Dzisiejszy wpis to takie dwa w jednym. Mowa w nim o podstawkach ułatwiających przemieszczanie większej liczby modeli na raz oraz o pomyśle na zastosowanie na nich farby magnetycznej w zestawieniu z magnesami neodymowymi w podstawkach indywidualnych figurek. 

Skąd w ogóle temat podstawek. Odkąd zacząłem regularnie publikować na blogu liczba modeli w mojej gablotce wzrasta i wzrasta. Powoli szykuję się na moment, gdy skończy mi się miejsce, jednak zanim do tego dojdzie mam inny problem. Otóż figurki są zdecydowanie szczęśliwsze, gdy je czasem wyciągnąć zza szybki, jeśli nie w celu stoczenia bitwy, to choćby po to, żeby zdmuchnąć z nich kurz. Niestety im więcej figurek, tym więcej zachodu wymaga wydobycie zawartości gablotki (podobnie zresztą z odłożeniem wszystkiego na miejsce). I tutaj pojawiają się podstawki oddziałowe, które, z jednej strony, pozwalają na kilkukrotne przyśpieszenie procedur załadunku i rozładunku ludków za szybkę, a z drugiej, mogą znaleźć zastosowanie nawet podczas gier (tym bardziej, jeśli ktoś, tak jak ja, nie lubi ustawiać figurków na dzień dobry w ogony, kolejki i tyraliery).

O ile w dawnym warhammerze kwadratowość podstawek figurkowych implikowała prostokątność podstawek zbiorczych, tak w AoS (czy choćby WH40k) ludki stawia się na podstawkach okrągłych, co nieco komplikuje kształt zbiorczej platformy pod całą drużynę. Ta złożoność niekoniecznie jest w całej rozciągłości zła - przykład: miejsce między figurkami jest przecież do zagospodarowania i ozdobienia, co może podnieść aspekt wizualny oddziału jako całości. Ale komplikacja pozostaje. Na szczęście na wszystko jest metoda! W moim przypadku tą metodą okazało się zamówienie wycięcia laserem podstawek z dwóch warstw sztywnej tektury. Sprawę zleciłem zaprzyjaźnionej firmie Fabryka Weny, wytwarzającej i sprzedającej materiały scrapbookingowe. Zrobiłem projekty, rozrysowałem o co mi chodzi i zrobili:)

Analizując skład moich sił (przede wszystkim AoSu-Chaosu, ale nie tylko) doszedłem do wniosku, że na moje potrzeby sensowne byłoby zrobienie podstawek w czterech typach:
1) Typ1 - 10x32mm - Oznaczenie chyba mówi samo za siebie, ale generalnie idzie o platformę na której można ustawić 10 luda, każdy na okrąglaku 32mm. Pod Chaos Warriorów.

2) Typ2 - 10x25mm - To już chyba jasne:) Ten typ przewidziałem pod Poxwalkerów i Plaguebearersów (swoich instaluję na podstawkach 25mm - jakoś mi nie grali na trzydziestkach dwójkach)
3) Typ3 - 5x40mm - na Blightkingów, ewentualnie na Terminatorów.
4) Typ4 - 3x40mm - na moich Brutali i, na przykład, ludki sztabowe (moim zdaniem fajnie wygląda taka pod pieszą wersję generała armii wraz z chorążym i przybocznym czarodziejem, względnie szampierzem czy innym muzykantem).
Prefabrykowane podstawki składają się z dwóch elementów - podstawy i dziurkowanej części górnej. Są wykonane z grubej tektury (1mm), co oznacza, że mają 2mm wysokości, jednak dodają do wzrostu figurek 1mm (ludki siedzą w "dziuplach"). Co do sztywności takiego rozwiązania, to jest lepiej, niż by się mogło "na czuja" wydawać - oddział 10 metalowych ludków rodem z Chronopii, który ostatnio pokazywałem na blogu stoi na podstawce zbiorczej 10x32mm, która spokojnie wytrzymuje ciężar.
A wygląda to tak:
Podstawka w elementach

Podstawka złożona

Podstawka złożona i częściowo wykończona
 
Podstawka złożona i wykończona

 
Podstawka złożona, wykończona i zamieszkana;)

 I jeszcze jeden przykład (pojawił się cichcem w jednym z ostatnich wpisów)

Zalety takich podstawek:
+ prosty, niedrogi i estetyczny (choć to ostatnie to kwestia osobistych preferencji) sposób na ogarnięcie bałaganu w gablotce (jeśli ktoś ma taką chęć to także na polu bitwy)
+ niska masa podstawek przy wystarczającej wytrzymałości
+ rozwiązanie szyte na miarę:)
Są też wady:
- podatność na wilgoć, a co za tym idzie konieczność ostrożnego klejenia - tektura to tektura, jak się o tym nie pamięta, może się od wilgoci wygiąć (najlepiej czymś przycisnąć podstawki na czas schnięcia kleju). Oczywiście gotową podstawkę można czymś zabezpieczyć i problem znika.
- jak się nie uważa to podstawkę można łatwo wygiąć czy złamać (szczególnie taką 3x40mm, która jest dość długa i wąska, te szersze są mocniejsze niż by się można spodziewać).
Moim zdaniem zalety przeważają nad wadami - w końcu zarówno przemoczenia jak pogięcia w większości wypadków można uniknąć, jeśli się tylko uważa. Ja, w każdym razie, kompletuję sobie zestaw podstawek pod całą chaosową i nurglową piechotę na okrągłych podstawkach, jaką mam. I, póki co, chwalę sobie:)

Odchodząc od tematu podstawek chciałbym odnotować jedno moje spostrzeżenie: średnice podstawek GW odrobinę się różnią od nominału. Chodzi w szczególności o podstawki 40mm, które w rzeczywistości są odrobinę mniejsze. O ile ludki w podstawkach 25 i 32mm wchodzą w podstawki idealnie i ciasno, jakby były stamtąd, tak 40 mają nieco luzu w swoich "dziuplach" (które to dziuple mają średnicę 40mm jak w mordę strzelił). Duży problem to to nie jest, ale warto odnotować, że takie zjawisko istnieje.
Tak czy siak, ludek siedzący w otworze na wcisk jest ok, ale pomyślałem sobie, że nie zaszkodziłoby zainwestować w dodatkową siłę trzymającą ludka na podstawce. To, co się nasuwa na myśl niemal od razu to użycie magnesów. Tym bardziej, że część podstawek i tak mam zamagnesowanych. Tylko czego ten magnes ma się trzymać? Mata magnetyczna to fajny wynalazek, ale nie bardzo jest jak ją wkomponować w podstawkę oddziałową (cięcie nożyczkami kółek to coś, co mi nigdy nie szło i nie chcę się w to bawić, chyba, żebym w cyrkiel modelarski zainwestował, ale to, z kolei, podnosi koszty). Podobnie z cienką blaszką stalową, z tą różnicą, że cięcie jest jeszcze trudniejsze. Postanowiłem więc, że przetestuję farbę tablicowo-magnetyczną.

Taka farba to wynalazek, który pozwala z kawałka ściany czy mebla zrobić tablicę, po której można pisać i rysować kredą. Powierzchnia jest na tyle odporna, że potem można malunki zmazać wilgotną gąbką. Farba ma jeszcze jedną funkcję, mianowicie pływają w niej metaliczne ferromagnetyczne drobinki dzięki czemu przyczepiają się do niej magnesy. Przynajmniej taka jest teoria. Jeśli zaś chodzi o praktykę, niedowiarkiem będąc postanowiłem skuteczność wynalazku zweryfikować.

Obiektem doświadczalnym mianowałem podstawkę 3x40mm. Cel - sprawdzenie czy farba magnetyczna będzie trzymać wyposażoną w magnes lub magnesy podstawkę z figurką na tyle dobrze, żeby to było warte zachodu.
Przebieg przygotowań i eksperymentu:
1. Na przygotowaną podstawkę (a nawet dwie) nałożyłem w "dziuple" po trzy grube warstwy farby.
Obserwacje: farba jest czarna jak piekło i dobrze kryje, w porównaniu z modelarskimi ma wyższą ziarnistość pigmentu, choć może to być po części związane z maleńkimi metalicznymi cząsteczkami, które widać, jak się przyjrzeć farbie z bliska i w mocnym świetle. Podstawowe schnięcie trwało trochę dłużej niż w przypadku citadelek czy vallejo (kilka minut), ale też grubość nałożonych przez mnie warstw była znacznie wyższa, niż zazwyczaj.
2. Zostawiłem pomalowane podstawki do definitywnego i porządnego wyschnięcia na kilka dni. Na pudełku jest informacja, że najlepiej odczekać z użytkowaniem tablicy zrobionej farbą 3 dni, a najlepiej tydzień, ale podejrzewam, że sugestia jest związana bardziej z odpornością na rysowanie kredą i zmazywanie gąbką niż próby z magnesami. Tym niemniej - postąpiłem jak zalecają.
3. Testy
Pojedynczy magnes neodymowy (walec, średnica 5mm, grubość 1mm) spokojnie się trzyma farby. Dwa, trzy, nawet dziesięć magnesów spokojnie można do farby przyczepić - trzyma niezależnie od pozycji podstawy. Przy około 20 zaczynają się jednak problemy - widoczne przede wszystkim, gdy płaszczyzna podstawki i magnesu jest ustawiona pionowo, jednak nawet w poziomie nie jest różowo - mały wstrząs i magnesik spada. Masa 20 takich magnesików to, z jednej strony, zwiększona w porównaniu do pojedynczego magnesu siła oddziaływania, z drugiej - masa jedynie około 3 gramów. 22 magnesy to granica, powyżej której połączenie jest tak słabiutkie, że nie ma co na nie liczyć (masa to coś między 3 a 4 gramami). 3 gramy to mniej-więcej tyle, ile waży jeden poxwalker. Ogr to już około 11 gramów (oczywiście mowa o plastikowym ogrze). O ile poxwalkera idzie więc do takiej farby umocować, tak w przypadku ogra mija się to z celem. O metalowym konnym lordzie chaosu (mój waży 124g, a jedną rękę i tarczę podmieniłem mu na plastiki) szkoda w ogóle gadać.

 Pojedynczy magnesik na podstawce ustawionej niemal pionowo

To samo - magnes do góry nogami

20 magnesów bokiem - w zasadzie maksimum tego, co farba może wytrzymać...

Wnioski
Farba rzeczywiście jest magnetyczna. Magnes się do niej czepia. Niestety, co w sumie było do przewidzenia, niewielka grubość warstwy i mała, w porównaniu do maty czy blaszki gęstość materiału ferromagnetycznego skutkuje niewielką siłą przyciągania. Mimo, że w testach użyłem mocnych, neodymowych magnesów, nie były na tyle mocne, by skutecznie trzymać figurkę przy przechyłach podstawki. Prawdę mówiąc, to siła oddziaływania między farbą i magnesem jest wystarczająca, by utrzymać na niej sam magnes. Dodatkowe obciążenie to już problem. No i tyle.
Reasumując - farba działa, magnesy rzeczywiście można przyczepiać do pomalowanej nią powierzchni, jednak do zastosowań modelarskich się nie nadaje. Lepiej przykleić kawałek jakiejś blaszki, żeby się do niej magnesy trzymały.

I kończąc, jeśli by ktoś reflektował na wycięcie z tektury podstawek pod oddziały, czy to takich jak moje, czy czegoś innego, mogę z czystym sumieniem polecić Fabrykę Weny. Jakby ktoś chciał samemu pokombinować i poprojektować albo powycinać na jakimś sprzęcie, mogę też udostępnić moje gotowce-projekty (png można sobie zobaczyć w treści posta, ale mam też wersje dwg i wmf). No i tyle. Dziękuję za uwagę:)

13 komentarzy:

  1. oczywiście mowa o plastikowym ogrze - uśmiechnąłem się na ten tekst, dzięki za recenzję. Poszukam takiej farby, przyda się do przechowywania ludków do OiM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia zna przypadki metalowych ogrów, więc wiesz;) Takich farb na allegro jest na pęczki, nie trzeba specjalnie szukać.

      Usuń
  2. Nice and creative job on the bases!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry pomysł z podstawkami pod modele, to też dobry pomysł na gniazda pod modele do dioram, i dzięki za recenzje farby. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłem pomóc ;)

      Usuń
  4. Naprawdę ciekawy tekst. Zastosowanie farby do powierzchni mniejszej niż ścinana tp hit roku ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Patent wart wypróbowania =) Sam mam problem, bo potrzebuję zrobić podstawkę magnetyczną i walczę właśnie z plasticardem.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście ktoś już go wypróbował ;) Szkoda, że skutecznością do maty się nie umywa...

      Usuń
  6. To ja podpytam czy wiadomo coś o rozmagnesowaniu się powierzchni wraz z upływem czasu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, żeby coś takiego mogło mieć miejsce. Sama farba jest "pasywna" - jak jakaś blaszka. Nie ma pola magnetycznego sama z siebie, choć możliwe, że dałoby ją radę namagnesować.

      Usuń
  7. Ach, ta podła grawitacja!
    Podstawki ładne mimo że farba nie trzymie ;)

    OdpowiedzUsuń