piątek, 12 maja 2017

Varanguard - Knights of Ruin #3


Na moim biurku zrobił się straszny tłok. Na malowanie czekają złożone już początki niewielkiej eskadry Kharadronów (na razie fregata, oddziałek arkanautów i admirał), ale nie tylko oni. Pośród pozostałych ze szczególnie wielkim wyrzutem łypał na mnie ostatni z trójki Varanguardów. Jego dwaj braciszkowie (link 1, link 2) nabrali kolorów już w styczniu, a on, sierotka, czekał zapodkładowany na lepsze czasy. Prawdę mówiąc z całej trójki najmniej mi podpasował - czy to przez rumaka z zupełnie absurdalną ozdobą przyczepioną do osłony głowy (którą wyciąłem i zastąpiłem klasycznym kolcem), i dziwnym, maczugowato-kościstym ogonem, czy przez co innego, jakoś mi z nim nie po drodze było. Ale w końcu zagryzłem zęby i pomalowałem.

Z mojej trójki ten został "gościem od Nurgla". Miecz pomalowałem mu na toksyczną zieleń, z umaszczeniem konia poszedłem w stronę brązu, nieco zmatowiłem pancerz w porównaniu z poprzednikami i, generalnie, ograniczyłem paletę kolorów. Wygląda to tak:

There's been a terrible mess on my desk. Many models has been waiting for painting, starting with a core of my Kharadron squadron (a frigate, some arkanauts and an admiral so far), but not only them. Among the others one mini was looking at me with particular rancor - the last of three Varanguards. His two brothers (link 1, link 2) were already painted in January and he has been since waiting, only in undercoat, for better times. To say the truth, I liked him the least of the unit. Hard to say if it's because of the mount, with a bizarre head armour ornament (which i cut off and replaced with a classical spike) and strange bone mace-lika tail or something else, but I had little sympathy for the fellow. But I've pulled myself together and painted him.

He became "the Nurgle guy". I've given him a toxic green sword, brown horse, a little less glossy armour than these of his friends', and I've generally used more limited palette. And that's the outcome:
Widzicie to zgorzknienie malujące się na twarzy?
See the bitterness on his face?





13 komentarzy:

  1. No i fajnie, że skończona trójca. Miecz przykuwa wzrok i przełamuje stonowaną (co nie znaczy, że złą) kolorystykę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczojebna zieleń przykuwa wzrok jak mało co 😀

      Usuń
  2. Twarz bardzo wyrazista i jednym słowem świetna - uwielbam dopracowane, ekspresyjne twarze w figurkach a ta taka jest. Reszta b. dobra, zwłaszcza miecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Podobają mi się te główki spellcrowa. Rzeźby niby proste, ale dużo w nich ekspresji. I figurka zyskuje :)

      Usuń
  3. Świetny jest, a przy okazji główka (do spółki z mieczem) powoduje, że całość nabiera nieco "mangowatego" sznytu (takie moje wrażenie, nic nie poradzę ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie trzeba radzić! Mangowatość nie jest zła, za to dobrze pasuje do tego jego barokowego pancerza :)

      Usuń
    2. Potwierdzam mangowatość twarzy.

      Usuń
    3. Mangolizm, straszna choroba ;)

      Usuń
  4. Ale czad. Faktycznie mieczyk przełamuje kolory fajnie. Tak se myślę że jak mu kleszcze za kołnierz wejdzie to już go nie wyciągnie i borelioza gwarantowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prędzej kleszcz od niego coś złapie ;)

      Usuń
  5. Zieleniawe akcenty (z mieczem na czele) bardzo-bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Parafrazując tytuł jednej z moich ulubionych przygód do WFRP: Brudno, brzydko i zielono!

    Podoba mnie się ten kawalerzysta :)

    OdpowiedzUsuń