sobota, 25 czerwca 2016

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXII - Święty Graal

Przywilej gospodarzenia w kolejnej, dwudziestej drugiej już edycji Figurkowego Karnawału Blogowego dostał się blogowi barakvarr.pl, którego autor, Rafał, zaproponował temat "Święty Graal". I wyjaśnił, co właściwie miał na myśli (zacytuję):

Czym jest Graal?

Proszę pokaż co jest Twoim Graalem. Czy jest to może:
  1. unikatowa figurka, której zdobycie kosztowało Ciebie sporo wysiłku?
  2. metoda malarska/rzeźbiarska, która sprawiała sporo problemów, ale udało się ją opanować?
  3. poziom, który chcesz osiągnąć przy kolekcjonowaniu/graniu?
  4. coś bardziej prostszego w interpretacji… może po prostu pokaż Świętego Graala?
  5. coś co odkładasz „na później” z różnych przyczyn?
  6. coś zupełnie innego, co przychodzi Tobie na myśl… Twój cel, pragnienie, które właśnie spełnisz!?
Pomaluj, opisz dlaczego właśnie to… dorzuć część siebie w pracę. Pokaż duszę! Ciesz się ze swojego Graala w zasięgu ręki.
 Myślałem dość długo i intensywnie, jakby tu do tematu podejść, aż w końcu wymyśliłem.


Lubię żelastwo. Broń, pancerze, metalowe elementy wyposażenia... Ma to wszystko jakiś taki urok, który wyjątkowo do mnie trafia. No i lubię malować na figurkach metaliczne kolory. NMM nie bardzo lubię. Owszem, podziwiam ludzi, którzy są dobrzy w malowaniu metalu bez metalicznych farb, ale samej techniki nie stosuję. Bo wolę metaliki.

Niestety, metaliczne pomalowanie metalu, które jakoś wygląda, nie zawsze jest łatwe. Jedną z przeszkód, które najbardziej psują mi zabawę stanowi fakt, że wiele spośród dostępnych farb jest kiepskich. Często bardzo słabo kryją, a jak kryją dobrze, to efekt niekoniecznie przypomina metal. Wiem, że każda potwora znajdzie swego amatora. Są twardziele, którzy malują metaliki farbami Pactry i to z niezłymi efektami. Niestety, nie na moje nerwy takie eksperymenta.

Dobrą farbką był ś.p. Boltgun Metal. Porządny, dobrze kryjący, ciemny, metaliczny kolor. A jak na nim się położyło Chainmail i Mithril Silver, efekty były naprawdę satysfakcjonujące. Ale Citadel wycofało starą paletę, a nowa to jednak nie to samo. Nie to, żeby było tragicznie - z nowych Citadelek farbki serii base wypadają w sumie nienajgorzej, Leadbelcher, na przykład, jest niezły, a Retributor Armour nawet bardzo dobry. Choć to już nie to, co Boltgun i Shining Gold. Z kolei layery są... słabe. O ile idea półprzejrzystych farb w przypadku normalnych kolorów działa fajnie, tak w przypadku metalików nie mogę się do niej przekonać. Maluje mi się tym jak smarkami, w których pływają drobinki metalu. Taki to ze mnie grymaśny człowiek ;)

Poszukując czegoś, czym będzie mi się dobrze malować metaliki, w końcu znalazłem. Vallejo Liquid Silver i Vallejo Liquid Gold. Farby rozcieńczalne alkoholem, które kryją jak rozpłodowe buhaje! I dają piękne, czyste kolory. Pędzelkiem nanosi się je cacy - dają bardzo równą, dobrze przylegającą do podłoża warstwę, znacznie cieńszą, niż w przypadku znanych mi akrylowych metalików.

 
Zrobiłem też próbę z malowaniem nimi za pomocą aerografu (rozcieńczałem spirytusem). I to była poezja:) Po pomalowaniu plastikowej figurki po całości Liquid Silverem z aero, zaczyna wyglądać jakby była z metalu:D Poniżej kilka zdjęć krasnoludzkiej armatki, którą testowo chlapnąłem na srebrno. Liquid Silver, aerograf, jedna warstwa.




Błyszczy się jak psu jajca, jest równiutkie, krycie 10/10. To zdecydowanie są droidy, których szukałem.

Gorsze strony? Życie to nie bajka, więc, niestety, też są. Po pierwsze, farbki na bazie alkoholu, jak wynika z moich dotychczasowych doświadczeń, marnie się sprawdzają przy drybrushowaniu. Alkohol odparowuje znacznie szybciej niż woda i metaliczny pigment przylepia się do włosia pędzla zamiast do figurki. Więc ewentualne rozjaśnienia robię edge highlightem. Efekt ok, ale czasochłonność mocno zwiększona. Po drugie, o ile odcieni złota Vallejo wypuściło chyba siedem, tak srebro jest, niestety, tylko jedno, w porywach do dwóch - niby jest jeszcze White Gold, które ma się kolorystycznie do Silver jak nikiel do chromu, czytaj jest ciut bardziej żółtawe, ale po zastanowieniu pozostaję przy wersji, że srebro jest tylko jedno. Piękne, jasne, błyszczące, srebrne, urywające dupę. Ale tylko jedno. Ech, gdyby tak były jeszcze ze dwa ciemniejsze odcienie... Albo nawet jeden, taki w stylu Boltgun Metal... To byłby mój Graal nad Graale. Ale marzenia marzeniami, a i tak jestem bardzo zadowolony z tego, co jest. Na tyle, że zdecydowałem się wskazać właśnie na alkoholowe metaliki Vallejo, jako na mojego prywatnego Graala.

Na zakończenie dodam, że póki co mam w swoim arsenale trzy farby z tej serii - Silver, Old gold i White gold. White goldem można rozjaśniać Old gold i nawet trzyma się to kupy. Jako uzupełnienie kolekcji planuję jeszcze dokupić Red gold, jako podstawowy kolor, na który dopiero będę nakładał old i white - to powinno dodać barwie złota trochę komiksowości i życia.

Oj, gdyby tak jeszcze wypuścili odpowiednik Boltguna...:)

15 komentarzy:

  1. Ja to jestem takim Januszem metalików, że aż mi wstyd czytać, jakich pro farbek używają inni. Zawsze sobie obiecuję, że kupię te liquid metale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liquid Gold to jest entry level pro metalizerów ;-)

      Usuń
    2. @Skavenblight: Stanowczo sprzeciwiam się określeniu "Janusz", stosowanym wobec Ciebie. Co innego "Grażyna";)

      Usuń
  2. Post fajny, bo zachęci do eksploracji ludzi, którzy na co dzień muszą się męczyć z takimi kasztanami jak Runefang Steel :-) Ale, żeby nie było, nowe metaliki od GW są na poziomie P3, więc nie jest źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brr! Runefang faktycznie, kasztan.

      Usuń
  3. Hmmmm ciekawe, wspominaliście już o tym oboje :)(nie mylić z opoje ;-)) muszę się w końcu skusić na to ustrojstwo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio zakupiłem Extreme metal od AK. Takie metaliki w tubce w wosku które kładziesz a jak wyschnie to ściera i polerujesz. Fajne ale mają jeden problem. Jak malujesz metalową figurkę, położysz podkład na niego ów metalik od AK i wypolerujesz to wygląda... jakby nie był malowany. Taki surowy metal -_-

    PS. Jestem szczęśliwym posiadaczem tych dwóch metalicznych kolorów ze starej palety GW ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te chromy do polerowania mnie strasznie kuszą, ale muszę dla nich najpierw znaleźć jakiś godny projekt...

      Usuń
    2. Słyszałem o nich, ale jeszcze nie widziałem. Może kiedyś wezmę na próbę, bo brzmi to interesująco.

      Usuń
  5. Bardzo dobry wpis, dosłownie kilka dni temu malowałem po raz pierwszy zjednym z tych metalików i spodobało mi sięna tyle, że postanowiłem zakupić dwa kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Metaliki robię zazwyczaj gdzieś w środku lub pod koniec malowania i zawsze sobie wtedy przypominam, że przydałoby się kupić coś o poziom lepszego, bo jak napisałeś metale od Citadel to już nie to samo. Dzięki temu wpisowi trochę poszperałem po sklepach i w moim domowym warsztacie będzie niedługo mały upgrade =)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za udział! Wpis podsumowujący już zamieszczony: http://www.barakvarr.pl/figurkowy-karnawal-blogowy-ed-xxii-podsumowanie/

    O to chodziło w tej edycji :D

    OdpowiedzUsuń