wtorek, 15 listopada 2016

Długi weekend w XIV wieku

11 listopada w piątek oznacza długi weekend, czyli dla typowego hobbysty jazdy figurkowej na biurku czas nadrabiania zaległości malarsko-modelarskich. Tym bardziej, że przyszły pierwsze mrozy i spadł pierwszy śnieg, czyli warunki sprzyjały siedzeniu na czterech literach, popijaniu gorącej herbaty czy innego grzańca i paćkaniu ludków. A ja co? A ja sprzeniewierzyłem się świętym zasadom figurkowców bo w weekend zamiast malować czy sklejać byłem na zamku Grodziec, na fabularyzowanej imprezie rekonstrukcyjnej.
I z tej okazji kilka uwag z cyklu "archeologia eksperymentalna w praktyce":

1. W temacie klimatów około frostgrave'owych. Zbroja na mrozie wychładza się jak jasna cholera i wychładza bidaka, którego ma w środku. Rękawice płytowe znakomicie sprawdzają się w roli radiatorów i bardzo szybko schładzają dłonie. Pod napierśnikiem płytowym nawet gruba na ładne 2-3 cm przeszywanica nie chroni przed zimnem - po pół godzinie, mniej-więcej, człowiek zaczyna marznąć. Bez jakichś futer czy wypchania czego się da czym się da, perspektywa chodzenia w pancerzu w niskich temperaturach jest tylko nieco lepsza, niż chodzenie w pancerzu w temperaturach wysokich.

2. Przeprowadzone testy strzelania z łuków do w różnym stopniu opancerzonych manekinów pozwoliły stwierdzić, że bojowe, ostre strzały mogą przebić kolczugę i przeszywanicę, choć żeby się tak stało trzeba szczęśliwie trafić w słabiej chronione miejsce.
- strzały z toczonymi ledwie ostrawymi grotami, takie na strzelanie do tarczy, mają szansę przejść przez przeszywanicę, choć najwięcej zależy wtedy od łuku - kilka kg różnicy naciągu robi dużą różnicę. Jeśli nawet przez przeszywanicę nie przejdą zostawią paskudne siniaki.
Strzelano z łuków o naciągu około 16-22 kg (czyli sporo słabszych niż długie łuki bojowe) z odległości kilku-kilkunastu metrów (czyli sporo krótszej niż by to miało sens w walce).

3. Po zdjęciu z siebie opancerzenia po 12 godzinach ma się wrażenie, że grawitacja nie istnieje :D

Tyle pitolenia, jeszcze kilka zdjęć:

Parę ładnych bo nie moich (autor: Ewa Bryniarska, publikowane za zgodą):




I parę mniej ładnych, robionych chomątem przy świetle łuczywa :)





6 komentarzy:

  1. Seems to be a nice moment...Atmospheric anyway!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. It was atmospheric, indeed. But also quite illuminating and, last but not least, fun :)

      Usuń
  2. Niezła imprezka. Ja mam koło siebie Warownię Pszczyńskich rycerzy ale tylko raz mi się udało namówić włodarzy do imprezy figurkowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to trzeba inną taktykę przyjąć - samemu się przebierz za figurkę i będzie zapewe zupełnie inna rozmowa 😉

      Usuń
    2. Biorąc pod uwagę, ze nasi rycerze za kołnierz nie wylewają, prawdopodobnie zle zaczynasz rozmowę ;)

      Usuń