wtorek, 30 czerwca 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXX - Kinder Supplies



Czerwcowy karnawał ufundował nam Dziadu z Lasu z bloga Dziadu z Lasu! A ufundowawszy opatrzył go tytułem "Kinder Supplies" każąc zrobić coś grywalno-gablotkowego z artykułów kinderjajecznych i podobnych, generalnie adresowanych do dzieci, a nie poważnych dorosłych modelarzy i figurkowników;) Karkołomna idea! Wyzwanie przyjęte!
 

Zabrałem się do pozyskiwania zasobów wyjątkowo żwawo i przy pierwszych większych zakupach zaopatrzyłem się w zapas czekoladowych jajek. I niezwłocznie przystąpiłem do radosnego unboxingu. Było to tak:

Jest grubo! Pięć razy coś z potencjałem na wspaniałą figurkę.
 
Potencjał wciąż tu jest. Po prawej widoczne jedno jajo innego koloru. Zapewne kaczy sabotaż. Ale nic to!

 Odpady produkcyjne już oddzielone od właściwych surowców.

Na pierwszy ogień - Niebieski Pidżamers. Prawie jak ci od Guillimana! To początki, jest dobrze, nie od razu trzeba trafić na złoto - szczęśliwie jeszcze cztery niespodzianki przede mną. Jedziemy z nimi!

 No i dojechaliśmy. Motorek. Niby nienajgorzej... No dobra, kogo ja oszukuję. Motorek badziewny jak nie wiem co i w jakiejś skali zupełnie  z czapy. Następny proszę!

Hmmm. Naprawdę nie wiem, co poeta miał na myśli. Coś w rodzaju różowego lisa, z wystającą z pleców wiązką światłowodów czy pędzelkiem, w łapach trzyma plansze. Spawn chaosu? Raczej nie, dziękuję.

Zabawka - samochodzik na pasku papieru. Pasek można przechylić i lekko poluzować, to autko jedzie jak mu grawitacja każe. Jakie to wspaniałe i pouczające. No i lepsze niż spawn... Dobra. Ostatnie jajko, ostatnia nadzieja.

 No i fajnie. Śmigłowiec o dwóch papierowych rotorach, które nie chcą się ani trzymać, ani kręcić, ani nic. To co, pidżamers czy motorek...

Nie pozostało mi nic innego jak podziękować kandydatom za udział w castingu, zjeść czekoladę i poszukać pomysłu gdzie indziej. Podupadły na duchu lecz pokrzepiony jajkowymi skorupkami poszedłem więc na ponowne zakupy i zamiast zdawać się na ślepy los kupiłem worek plastikowych żołnierzyków z motorkiem i jakimś niby hummerem do kompletu. O takim:




Przyszło mi do głowy, że z hummera zrobię spalony wrak - przeszkadzajkę polowo-bitewną. No i jak wymyśliłem, tak zrobiłem. A oto efekt:





3 komentarze:

  1. Całkiem ładnie Ci ten wrak wyszedł, choć po cichu liczyłem na pidżamersa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja poddałem się po czwartym jajeczku. Byłeś lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Można by może jeszcze dorobić jakichś migowych zacieków, ale rdza i generalny wydźwięk bardzo spoczko. Szacuneczek za jajeczną wytrwałość.

    OdpowiedzUsuń