środa, 17 czerwca 2015

Unboxing - stolik Hobbyzone

Jeden wpis dotyczący narzędzi i wyposażenia warsztatu już w tym tygodniu był, ale tak się składa, że nie mam wyboru i muszę zamieścić drugi:)

Listonosz przyniósł wczoraj paczkę, a w paczce prezent - jeden z zestawów zrób-to-sam od Hobbyzone. Geneza tego jest taka, że moja lepsza połówka zarządziła w domu rewolucyjne porządki, włącznie z przemeblowaniem i takimi tam sprawami. W ramach tychże spraw zostało uchwalone, że moje farbki, kleje, pędzelki i nożyki za bardzo się walają, a biurko wygląda niepoludzku zawalone tym wszystkim i wstyd-hańba kogokolwiek zaprosić itede. W związku z tym trzeba było to wszystko jakoś zgrupować, najlepiej tak, żeby można je było łatwo przenosić z miejsca pracy do miejsca magazynowania i z powrotem. I tutaj pojawia się stolik od HZ - formalnie prezent za sobotnie wiercenie w ścianach, przewieszanie szafek i składanie regału, nieoficjalnie metoda na spacyfikowanie mojego twórczego bałaganu;) W związku z powyższym dziś odpakowywanie i krótka wstępna recenzja - nie powstrzyma mnie przed tym nawet popularność tego ustrojstwa - a nuż ktoś jakimś cudem jeszcze o tym nie usłyszał i będzie miał pożytek.

Paczka, w której przyszedł stolik wygląda następująco:


Ot, duże, płaskie pudełko. A w pudełku coś takiego:


Po odwinięciu kilku metrów bieżących folii odstresowującej ukazuje się wreszcie właściwa zawartość paczki:

Stolik jest wykonany ze sztywnej dykty, polakierowanej na biało z jednej strony. Do złożenia tego wszystkiego jest potrzebny wikol i jakiś ostry nożyk do powycinania trzech elementów zaślepiających długie otwory na pojemniczki z farbami.
Pół godziny lepienia i półtorej godziny suszenia później (przywaliłem na ten czas stoliczek kilkoma grubymi książkami - nie pamiętam u kogo na blogu już się pojawił ten patent) stolik był gotów.

Wymiary tego modelu to 60x40 cm. Jest to największy z trzech rozmiarów stanowisk, które robi HZ. Po bokach ma jeszcze otwory na wciskane skrzydełka-półeczki, ale nie zdecydowałem się na ich zamontowanie.
Po przełożeniu nań najczęściej używanego sprzętu i farbek stolik prezentuje się następująco:

Niewątpliwym plusem są uchwyty po bokach - stolik można łatwo przenosić, a że sprzęty siedzą w niszach i zagłębieniach, ryzyko wysypania się jest ograniczone. Część robocza jest, jak dla mnie, wystarczająco duża - na zdjęciu widać, jak się weń wkomponowuje mata do cięcia w formacie A4. Wnęki na farby mieszczą 50 farbek w słoiczkach 36 mm (są jeszcze 2 oddzielne otwory, w które wejdą dwie kolejne). Jest też sporo miejsca na pędzelki, skalpele, pilniki i narzędzia dentystyczne;) No i tak w skrócie się sprawy mają:)

Na koniec jeszcze link do strony producenta: http://www.hobbyzone.pl/pl/

EDIT: Ha! Już wiem, u kogo widziałem patent z książkami:) Pozdro dla Dziada z Lasu

5 komentarzy:

  1. Łała łiła, jest moc. A gdzie wsadziłeś Wajeho gejmer?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W szubladzie, razem z ajerografem:)

      Usuń
  2. Raczej "złóż to sam", a nie "zrób to sam" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się ta duży stolik nie mieści, mam średni. Brudny już niemiłosiernie, ale niezłomny - niewiele się zniszczyło. Tych bocznych skrzydełek też nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń