środa, 10 czerwca 2015

Gorbatsch - ork spellsword

O ile o D&D można powiedzieć wiele dobrego i złego, to właśnie na tym silniku były rozgrywane najdłuższe rpgowe kampanie w jakich swego czasu uczestniczyłem. Więc mam doń niejaki sentyment. W niektórych przypadkach mechanika gry była zmieniana do granic rozpoznawalności, ale jednak wciąż było to D&Dkowe D20. I grało się fajnie.
Pewnego razu, przy okazji serii sesji trwającej coś ponad półtora roku, w miarę możliwości tydzień w tydzień, posunąłem się do zrobienia i pomalowania figurki postaci, którą grałem. Postać miała na imię Gorbatsch i była orkiem - spellswordem. Mistrz miał swoją własną wizję świata, w tym i orków, więc niech nikogo nie dziwi, że był to zielonoskóry i niebieskooki ork-blondyn. Chadzał w ciężkiej zbroi z narzuconym futrzanym płaszczem i walczył wielkim dwuręcznym tasakiem. Widać to zresztą po figurce - powstała na bazie wojownika chaosu z mieczem orkowego herosa z chronopii, ulepionym futrem i uplecionym z drutu warkoczem. Do tego wszystkiego Gorbatsch rzucał zaklęcia - jako spellsword miał zdolność kanałowania zaklęć przez broń więc na porządku dziennym były wynalazki typu "uderzenie mieczem wzmocnione zmaksymalizowanym wampirycznym dotykiem". Oj, miło się tym grało:)
Po długich przygodach Gorbatsch poległ na polu chwały. Poległ i powstał jako niewyobrażalnie potężny licz (w sumie postać dolevelowała coś do 23 levelu, więc jak na realia D&D baaardzo wysoko). Dalszych perypetii Gorbatscha i kompanii już nie rozgrywaliśmy, więc jego dalsze losy pozostają w sferze spekulacji. A na pamiątkę do dziś została mi karta postaci i figurka:)







2 komentarze:

  1. Jakby żywcem wyjęty z Kryształów Czasu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z arcyszlaparem w dłoni! Faktycznie, jak się przypatrzyć, to kojarzy się trochę ze stareńkimi rysunkami J. Musiała... :)

      Usuń