Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warheim Fantasy Skirmish. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warheim Fantasy Skirmish. Pokaż wszystkie posty

sobota, listopada 30, 2024

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. CXXIII - Czaszka

 


Gospodarzem listopadowej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego jest Bahior - autor bloga The Dark Oak. A temat brzmi "Czaszka" (wpis inaugurujący edycję można obejrzeć tutaj).

 

Z początku nie bardzo miałem pomysł, co by tu zrobić. Projekt, nad którym obecnie pracuję to budowa miasteczka pod grę w Mordheim, ale, o ile motyw czaszki powtarza się tam często, tak nic konkretnego mi nie przychodziło do głowy. Idea w końcu zakiełkowała, gdy przeglądając modele 3D na cults3d.com znalazłem coś w sam raz - figurę anioła stojącą na czaszkach i trzymającego w rękach czaszkę. Idealny pomnik!

Figurka wyszła trochę większa niż myślałem, bo skalując do wydruku pokręciłem wysokość z szerokością, ale ostatecznie wyszło nieźle. Dorobiłem z XPSu postument i wszystko pomalowałem. Na koniec dociążyłem całość kawałkiem gwintowanej szpilki z kilkoma szerokimi podkładkami, żeby poprawić stabilność - całe to żelaztwo schowało się w wydrążonej jamie w podstawie pomnika.

Link do modelu: https://cults3d.com/en/3d-model/art/thetnr

 





czwartek, stycznia 02, 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXIV - ŚWF 2019 (część 2)

Dziś dokończenie tematu Świątecznej Wymiany Figurkowej 2019. Ostatnim razem prezentowałem prezent, który dostałem. Dzisiaj pora na kilka słów o tym, co sam przygotowałem.


Osobą, którą zgodnie z wynikiem losowania obdarowywałem w tym roku był Elmin, autor bloga i fanpage'a Paint for the Paint God. Aby prezent był możliwie jak najmniej z czapy dokonałem czynności wywiadowczych w postaci prześledzenia tego, co tam na rzeczonym blogu i fanpage'u się pokazało. A było tego całkiem sporo. Marinesi do 40k, ogry, trochę chaosu i imperialna ekipa do Warheim - Złota Kompania. I na tę ostatnią opcję postawiłem - wymyśliłem, że dorobię mniej-więcej dopasowanego do niej Złotego Czarodzieja.


Jak postanowiłem - tak też zrobiłem. Czarownik do zupełnie standardowego korpusu dostał podmienioną lagę (czubek z orkowego ustrojstwa do poganiania grotów wzbogacony dyndającą głowicą chaosowego korbacza) i głowę (główki sisters of silence są imho paskudne jako główki sisters of silence, ale nieźle się nadają dla wkurzonych gości w pancernych maskach). Kwadratową podstawkę 15mm zamagnesowałem i dla lepszej prezencji wstawiłem na okrąglaka 40mm. I jakoś to chyba wyszło. Efekt można zobaczyć na poniższych zdjęciach oraz we wpisie samego obdarowanego (który można znaleźć o tutaj).





wtorek, listopada 21, 2017

Długobrodacz


Miałem na weekend piękny figurkowy plan. Znalazło się w nim konwertowanie, lepienie z green stuffu (od razu bym odhaczył Karnawał) i malowanie. Niestety, piękny plan szlag trafił, bo nie dotarła jeszcze paczka, na którą czekam, a bez której nie ma co siadać do pracy... Cóż było robić. Sięgnąłem po zaczętego przed laty ludka, który zupełnie niezasłużenie grzał miejsce na kupce wstydu - metalowego longbearda. Ale ten ludek! Aż żal, że nabyłem w dawnych czasach tylko jeden blisterek z trzema takimi w środku - to naprawdę piękne modele są.

Pomalowałem dość zwyczajnie, jak na krasnala: sporo złota, sporo srebra, twarz i dłonie, elementy skórzane. I broda. W przypadku krasnoludzkich bród można sobie poeksperymentować z kolorem, z której to okazji skorzystałem. Okazało się, że siwą brodę można zacząć malować od szaroniebieskiego i nawet nie wygląda to jakoś specjalnie dziwacznie. Efekt oceńcie sami.

Jeszcze nie wiem, za kogo będzie robił - w grę wchodzi dowódcze stanowisko w moich warhammerowych kraśkach lub posadka w drużynie pod mordheim/warheim. Się zobaczy.

***

I had a great plan for weekend, including miniatures, converting, green stuff sculpting (the Carnival task would have been fulfilled) and painting. Alas, the beautiful plan failed miserably, as I did not get the package I've been waiting for, and without which I cannot start the works... What could I do? I grabbed a mini I'd began painting years ago from the heap of shame. A metal longbeard. What a great looking miniature! Pity I have only three of them, they are really beautiful models.

I've painted him in a standard way: quite a lot of gold, quite a lot of silver, the face and hands, leather. And the beard. Every dwarven beard gives an occasion for experimenting with colours. This time I was checking what would become of a grey beard basing on blue-grey. I thing it looks fine, please see for yourselves.

I'm not sure how will I use the mini. He may become a leader of one of my warhammer dwarves units or join a mordheim/warheim warband. We will see.

*** 







wtorek, października 10, 2017

Garść znaczników

To już zupełnie ostatni z serii postów o tym, co tam na turniej Warheim FS: Mitterherbst przygotowałem. A w nim - znaczniki. W sumie jest ich trzynaście, bo tyle właśnie wynikało z turniejowych scenariuszy.

It's the very last of posts showing things I've made for the Warheim FS: Mitterherbst tournament - a set of markers. There are thirteen of them in total, as much as needed for all the battle scenarios.
 

Pierwsze sześć to znaczniki kosztowności - w mojej interpretacji podciągnąłem pod to kawałki wyrdstone'a, a przy produkcji wykorzystałem patent, który podpatrzyłem u Potsiata - zielone szkło. Szkło pozyskałem z butelki po piwie, dla zatępienia ostrych krawędzi wrzuciłem kawałeczki do pojemnika z piaskiem i solidnie kilka minut wytrząsałem, potem punktowo podmalowałem, żeby okruchy ciekawiej się prezentowały i podlakierowałem Ardcoatem dla połysku.

The first six are valuables markers. I made them as wyrdstone shards and used the idea borrowed from Potsiat - green glass. I got glass from an empty beer bottle, to dull the edges I put all the shards to a container with sand and shook well for a few minutes. Afterwards I painted them here and there to make them look a bit more interesting and, in the end, I painted it with Ardcoat for glossy finish.



Następne sześć reprezentuje pułapki. Trzy z nich ulepiłem po prostu z ogrzych sideł na grubego zwierza. Kolejny to zmajstrowany z dwóch kołeczków i kawałka gumowatej linki z modelu czołgu drucik-potykacz. Dwa ostatnie zrobiłem przez wycięcie w podstawce otworu i przyklejenie od spodu kawałka spienionego PCV - w jednym z wydrążonych dołków umieściłem kolce (nie pamiętam już z czego je odciąłem), w drugim - wstawiłem rękę zombi i wypełniłem zielonkawo podbarwionym vallejo still water.

The next six markers represent traps. Three of them I made with ogre big game snares. Another one is a trip wire - two small pins and a piece of rope left from some tank model kit. For the last two I cut holes in the bases and glued pieces of expanded PVC inside. I filled one hole with some spikes (I can't remember what I cut them from), and placed a zombie arm reaching from greenish vallejo still water pool in the other one.







Ostatni znacznik to sztandar do zdobycia. Ot, generyczna flaga, na której napaćkałem dla urozmaicenia herb legnickiego bractwa rycerskiego:)

The last marker is the flag to be captured. It's just a normal flag on which I painted the coat of arms of Knightly Brotherhood of Legnica.


piątek, października 06, 2017

Mitterherbst - Relacja z turnieju Warheim FS

30 września! Długo szykowałem się na ten dzień. Prawie dwa miesiące zajęły mi przygotowania - swoją drużynę - grasantów Nurgla - tworzyłem właściwie od podstaw, jeśli nie liczyć dowódcy, którego pożyczyłem z wojsk do AoS. Zresztą, postępy można było śledzić na shadow grey. Podszkoliłem się, na tyle, na ile się dało na sucho, z zasad gry. Wydrukowałem ściągi. I uzbrojony w to wszystko ruszyłem do boju!
Dojazd z Wrocławia nie był wcale taki straszny, jak się obawiałem. Opuściliśmy z Maniexem stolicę Śląska około 7 rano i parę minut po 9 byliśmy już na miejscu. Nie było na co czekać - z marszu przystąpiliśmy do gry!

Oficjalny turniejowy plakat:)
źródło: Danse Macabre (quidamcorvus.blogspot.com)


Sytuacja wyjściowa
Moja drużyna rozpoczynała zmagania w dziewięcioosobowym składzie. Zmieściłem w nim czterech bohaterów, czyli tylu, ilu mogłem, i piątkę stronników. Stan osobowy wyglądał zatem następująco: Najpierw bohaterowie:
- Wybraniec Nurgla
- Czarnoksiężnik
- Wojownik Chaosu
- Łowca niewolników
I stronnicy:
- Chorąży (grasant)
- Grasanci x2
- Odrzucony nr 1 (Pan Purpurowy)
- Odrzucony nr 2 (Pan Pomarańczowy)
Przed pierwszą walką trzeba było przydzielić czarownikowi zaklęcie, a odrzuconym - stygmaty Chaosu. Stanęło na tym, że magik dostał nie najgorszą, ale i nie najlepszą zdolność wyczarowywania wrzodów, które wrogom mogą zrobić krzywdę (obrażenia w przypadku nieudanego testu wytrzymałości), a nurglitów mogą leczyć. Pan Purpurowy adekwatnie do swego owadzio-płazińcowatego ryja zaczął budzić grozę, Pan Pomarańczowy zaś, niestety, nabawił się atrofii nogi, przez co jego szybkość spadła do 3 i stracił możliwość biegania... Dobry początek, nie ma co ;)
 
 Panowie Purpurowy i Pomarańczowy, jeden Groźny, drugi Kulawy.

Bitwa 1 - Sztandar Chwały
W pierwszej potyczce moim przeciwnikiem był Druszlak i jego ekipa Krwawych Smoków. Celem gry było dopadnięcie sztandaru znajdującego się pośrodku stołu i przetransportowanie go do swojej strefy rozstawienia zanim zrobi to przeciwnik.
 

Ruszyłem wszystkim, czym mogłem ruszyć w stronę znacznika ze sztandarem i zbierając po drodze znaczniki kosztowności. Kto mógł ten biegł, gonił albo szedł dziarskim krokiem. Tylko Pan Pomarańczowy kuśtykał nieporadnie z tą swoją cholerną nogą, ale przeciwnik był szybszy. Ghule zastąpiły drogę moim chaośnikom, a za ich plecami wampir dopędził do sztandaru, zabrał go, po czym, wykorzystując swoją zdolność biegania z obciążeniem, tchórzliwie dał drapaka zabierając sztandar. Na pocieszenie moi wojacy zdołali wyłączyć z akcji komplet ghuli, po czym mogli już tylko stać na pagórku, potrząsać pięściami i ciskać za uciekającym wampirem obelgi ciężkiego kalibru ;)
Eksplorowanie okolicy przyniosło jakieś tam zyski, jednak nie bardzo było na co je wydać - w związku z karą do dostępności -2, jaką mają grasanci, znalezienie rekrutów innych niż powszechnie dostępni niewolnicy jest cholernie trudne... Kupiłem trochę sprzętu, włączyłem do drużyny trzy ludzkie tarcze. A, i znalazłem studnię, a raczej mój drużynowy czarnoksiężnik znalazł. Testowo zaczerpnął wiadro wody (a nuż ktoś coś tam schował!), ale z nędznym skutkiem - dodatkowych łupów tam nie było. Sfrustrowany czarownik napił się z wiadra, którą to bezmyślną decyzję przypłacił ciężką sraczką i pauzowaniem w kolejnej potyczce:/

Bitwa 2 - Ostatni Obóz
W kolejnym etapie walk stanąłem na przeciw Redka i jego Jaszczuroludzi. Celem rozgrywki było zajęcie obozu mieszczącego się pośrodku pola bitwy. Rozstawiliśmy teren, wokół obozu rozłożyliśmy pułapki, i ruszyliśmy do boju.


Muszę powiedzieć, że ten, kto zastawiał wnyki na drogach prowadzących do obozu znał się na rzeczy - jedną pułapkę rozbroił mój Wybraniec, druga rozbroiła (i wyłączyła z akcji) mojego Wojownika, do trzeciej podesłałem niewolnika - żeby tak, czy inaczej ją rozbroił. Poszedł drogą rozbrajania przez uruchomienie, jednak miał fart - sprężyna najwyraźniej była przerdzewiała i szczęki pułapki nawet mu siniaka nie nabiły.
Fart fartem, ale był i pech - nieobecność mojego czarnoksiężnika, który gdzieś tam siedział w latrynie i klął na czym świat stoi, że mu się, durnemu, wody zachciało, zemściła się straszliwie, bo nie miałem co nawet próbować przeszkadzać przeciwnikowi w czarowaniu. Redkowy skinkowy szaman, dopakowany po skutecznej pierwszej bitwie do naprawdę groźnego poziomu, robił co chciał. Uruchamiał teleporty, ciskał fajerbole... Ale nie to sprawiło mi największy problem. Największy problem stanowił buff, który wszystkim jaszczurkom w promieniu 12" od szamana dawał przerzuty testów trafienia, zranienia i sejwa... Doszedłem do obozu większą częścią swojej drużyny - tylko jeden z niewolników, trafiony jakimś przypadkowym pociskiem pozostał w tyle, no i Pan Pomarańczowy gdzieś na peryferiach świata kuśtykał nieporadnie z tą swoją cholerną nogą. W każdym razie doszło do walki wręcz. Moi wojownicy robili, co mogli, ale nawet jednego gada nie zdołali wyłączyć z akcji... Potyczka była krótka i skończyła się moją całkowitą porażką.
Na otarcie łez miałem trochę szczęścia w rzutach popotyczkowych - wprawdzie łowca niewolników otrzymał ranę ręki, ale poza tym było nieźle - jeśli nie liczyć dwóch niewolników, których, na szczęście, mogłem łatwo dowerbować, nie straciłem nikogo na stałe.

Bitwa 3 - Przedarcie
Trzecia potyczka była bratobójcza - przyszło mi się zmierzyć z Reiklandczykami Maniexa! Cel gry - przeprowadzić chorążego na drugi koniec pola bitwy.

Sytuacja nie wyglądała dla mnie różowo. Maniek porozstawiał swoich kuszników po budynkach szachując większą część okolicy... Poszedłem w jedyną opcję, jaką dostrzegłem - kupą, mości panowie! Chorąży w środek i hajże na Soplicę! I może nawet coś by z tego było, gdyby nie to, że zrobiłem bardzo głupi błąd - pomyliłem Mańkowego chorążego z innym modelem. Byłem przekonany, że Reiklandczyk ze sztandarem czeka, aż mój eszelon się przetoczy i będzie mógł spokojnie przemknąć, ale on nie czekał - chyłkiem przemknął przy samej krawędzi stołu. Gdy zauważyłem swoją pomyłkę, było już za późno. Nie pomógł nawet pościg w wykonaniu Czarnoksiężnika, Łowcy niewolników i Pana Pomarańczowego, który swoim zwyczajem kuśtykał nieporadnie w stronę wroga. Reiklandczycy wygrali.


Chorąży Mańka na ostatniej prostej.

Straty poniesione przez obie strony były minimalne, więc przynajmniej eksploracja przyniosła jakieś profity. Szkoda tylko, że znów problemem była dostępność czegokolwiek. Miałem nieco kasy, ale i tak nie przyniosło mi to większego pożytku - potencjalni pracownicy wyjechali widać na saksy, bo pomimo zaangażowania w rekrutację wszystkich środków, jakie tylko mogłem zaangażować, nie udało się zatrudnić nikogo, poza tym, że uzupełniłem zapas kulochwytów-niewolników. Nie mając co robić z pieniędzmi pokupowałem bohaterom ciężkie pancerze (przynajmniej idzie to normalnie kupić) i przygotowałem się do kolejnego etapu kampanii.

Bitwa 4 - Ostatnia bitwa
Moim przeciwnikiem w ostatniej bitwie był Wojciech dowodzący Wysokimi Elfami (aaargh, znowu strzelacze, a do tego potężna magia...).  Celem gry było tym razem kontrolowanie większej niż przeciwnik liczby ćwiartek stołu.
Podzieliłem siły na dwie części i korzystając z osłony, jaką dawały budynki ruszyłem pozajmować pozycje w sąsiednich dwóch ćwiartkach. Tylko Pan Pomarańczowy, zamiast kuśtykać nieporadnie schował się nieopodal pozycji wyjściowej w ćwiartce startowej. Pomimo moich starań, by pozostać niezauważonym przez elfowatych strzelców, nie udało się w tajemnicy zająć pozycji - przeciwnik był czujny i szczwany! Elfi mag spostrzegł pomiędzy budynkami biegnącą grupkę moich grasantów! Uśmiechnął się zjadliwie, zaczerpnął energii, zamachał rękami, wypowiedział dźwięcznym głosem zaklęcie i... coś się cholernie nie udało. Huknęło, zaśmierdziało i mag wyleciał w powietrze, a wraz z nim jeszcze kilku najbliżej stojących elfów. Kilku dalszych wybuch porozrzucał po okolicy i pozbawił przytomności, tylko kilku się ostało na nogach nie mogąc uwierzyć w cały ten bajzel, który nagle pojawił się dokoła. W tej sytuacji Wojciech podjął decyzję o odwrocie i na polu bitwy pozostali tylko moi dzielni wojacy.

Ponieważ cała gra zajęła nam jakieś 15 minut zagraliśmy sobie jeszcze raz, tym razem bez scenariusza - ot tak, na wyżynkę. W tej rozgrywce to Wojciech był górą, rozstawiając snajperów na defensywnych pozycjach i bezlitośnie ostrzeliwując moich podchodzących mozolnie bidaków z łuków. Kiedy te moje zuchy, obite, zmarnowane i nieszczęśliwe, zdołały w końcu dobiec do wroga, elfy bezceremonialnie dokończyły dzieła zniszczenia w walce wręcz. Ot, skurczybyki szpiczastouche!

W ostatecznym rozrachunku skończyłem turniej na 20 miejscu na 22 zawodników. Właściwie nieźle, biorąc pod uwagę, że w zasadzie pierwszy raz w życiu grałem w tę grę (która jednak od Mordheim, którego rozgrywki swego czasu prowadziliśmy w Legnicy regularnie, trochę się różni). Cóż, nie jechałem na turniej z myślą o wygranej, więc rozczarowania tutaj nie było - udało się przynajmniej odbić od ostatniego miejsca:) No i mam tę satysfakcję, że moja drużyna prezentowała się dobrze, w szczególności zaś mój chorąży, który został doceniony i nagrodzony (drugim nagrodzonym modelem był chorąży Dominiga z Kostki Domina, którego można popodziwiać tutaj). Na tym polu - sukces!:)
 

Spostrzeżenia i wnioski.

Po pierwsze i najważniejsze, powinienem być bardziej uważny. O ile, choćbym na głowie stanął, nie przeskoczę różnicy w ograniu, czy kwestii związanych z praktyczną aplikacją treści podręcznika, tak błąd, który popełniłem w grze przeciw Manieksowi nie powinien się zdarzyć. Muszę sobie gdzieś zapisać wielkimi literami, żeby podczas gry patrzeć, gdzie co jest, po czym popatrzeć jeszcze raz i się upewnić, czy przeciwnik aby nie robi czegoś innego, niż mi się z początku wydawało. Za nieuwagę drogo się płaci.

Po drugie, o ile moi nurglowcy przysporzyli mi sporo radości, tak podczas pracy nad konwertowanie i malowanie, jak i podczas gry, to chyba jednak, biorąc pod uwagę problemy, z jakimi się zetknąłem na turnieju, warto poszukać sobie bandy, która ma sensowną szansę na rekrutowanie uzupełnień. Znalezienie kandydata na stanowisko zwyklasa-grasanta na wyjściowe 10+, a trochę lepszego zwyklasa-odrzuconego na 12+, to nawet przy skierowaniu do rekrutacji wszystkich możliwych bohaterów, zapewnienia pakietu medycznego, premii, trzynastej pensji, karty multisport i wczasów pod gruszą wciąż loteria. Jakby mi któryś trwale zszedł, to bym został z czeredką niewolników, którzy są tani, łatwo dostępni i stanowią znakomity materiał na mięsne jeże nadziewane strzałami - na tym ich zalety się kończą. Dobrze, że nie miałem dość pieniędzy i ambicji, żeby rozglądać się za trollem, bo tego skurczybyka to jeszcze trudniej zwerbować;) W sumie przez cały turniej, mimo rzetelnego przeliczania prawdopodobieństw i wybierania możliwie najlepszych warunków, nie udało mi się zdać ani jednego testu dostępności rekrutów (do szukania rzadkich przedmiotów nawet nie startowałem). Cóż - nie powinienem się właściwie dziwić, bo stało się tak, jak prawdopodobieństwo kazało przypuszczać. Liczyłem na odrobinę szczęścia w rzutach, ale się przeliczyłem.

Po trzecie, sporo krwi napsuł mi kulawy Pan Pomarańczowy. Przy scenariuszach, które w zasadzie standardowo wymagają dojścia z miejsca A do miejsca B drużynnik poruszający się z prędkością krasnoluda, który do tego nawet podbiec nie może to w zasadzie nic, tylko zawalidroga i dodatkowa gęba do wykarmienia. Gdybym mógł wymienić go na cokolwiek innego niż cienias-niewolnik - pogoniłbym go w diabły. Jak teraz o tym myślę, to nawet z niewolników miałem więcej pożytku niż z Pana Pomarańczowego, który przez cztery potyczki nic nie robił tylko kuśtykał nieporadnie, gdzieś na głębokim zapleczu...

Po czwarte, jeśli stoisz naprzeciw drużyny z silnym magiem, dysponującym potężnymi czarami (szczególnie buffami/debuffami, bo to dużo groźniejsze niż jakieś tam pociski i wybuchy), a sam nie masz szans na udany dispel, jest kilka opcji. Pierwsza - zminimalizować własne straty i zwiać, zanim wróg przystąpi do spuszczania lania. Przynajmniej zarobek jakiś z tego będzie dla drużyny, a nie dla grabarzy. Druga - zatrudnić jakiegoś snajpera czy skrytobójcę i wykosić czarownika, a dopiero potem przystąpić do walki. Trzecia - liczyć na cud pod tytułem "paskudny miscast". Choć satysfakcja z takiej wygranej, jak pokazuje przykład czwartej bitwy, to raczej taka sobie... W każdym razie muszę sobie wbić do łba, że Warheim to nie Mordheim. W szczególności w temacie magii. O ile w Mordheim magia to raczej dodatek, ot, taka wisienka na torcie, tak w Warheim, można z powodzeniem złożyć drużynę bazującą właśnie na potędze broni niekonwencjonalnej. W każdym razie, składając bandę warto wziąć pod uwagę możliwość trafienia na takiego właśnie przeciwnika. A nuż jakieś środki zaradcze da się zastosować.

Po piąte, jak mi powiedziano, nie umiem robić zdjęć:P Cóż, z jednej strony cieszę się, że pojawiły się opinie, że moje ludki wyglądają na stronie sporo gorzej niż w rzeczywistości, szczególnie jeśli chodzi o kolorystykę, bo przecież mogłoby być odwrotnie;) Z drugiej, postaram się poeksperymentować z ustawieniami aparatu i może coś się tu uda poprawić. Skoro już jestem w temacie zdjęć, mam nadzieję, że rekwizytem, który pomoże mi zwiększyć przynajmniej ich atrakcyjność będą ruinki, które jako nagroda w konkursie chorążów padły łupem mojego grasanta Nurgla z "Krzykiem" na sztandarze - dopracuję, pomaluję, dobiorę tło i będzie sceneria do fotek ludków, że mucha nie siada :)

Zakończenie
Fajnie było! Wielkie dzięki dla QC wraz z ekipą za ogarnięcie tego wszystkiego. Polecam tego allegrowicza! Łatwo nie było - gra szła raz lepiej, raz gorzej; kości nie miały dla mnie szacunku; przeciwnicy wiedzieli, co robią (w przeciwieństwie do mnie). Ale i tak było sympatycznie i dobrze się bawiłem. Niech żałuje, kto nie był!

Na koniec jeszcze link do relacji z turnieju, którą zamieścił sam naczelny sprawca zamieszania, czyli QuidamCorvus:
http://quidamcorvus.blogspot.com/2017/10/mitterherbst-turniej-warheim-fs-w.html

piątek, września 29, 2017

Warheim - Chorąży Grasantów i cała drużyna

Temat przewodni zbliżającego się katowickiego turnieju Warheim FS to chorążowie i sztandary - każda drużyna ma obowiązkowo posiadać koleżkę taszczącego flagę, sztandar, totem, legionowego orła czy inne weksylium. Jak wszyscy, to wszyscy.

Starałem się, żeby chorąży mojej drużyny był spójny z pozostałymi grasantami, bowiem właśnie spośród nich jest zrekrutowany. Stąd znane już z poprzednich wpisów pordzewiałe płyty pancerne, pokryty brudem i patyną brąz do których dochodzi blada, niezdrowa cera, na której można spostrzec podejrzany zielonkawe przebarwienia... Wyróżnia go miecz - nie jest to typowe dla reszty bandy pordzewiałe i zaniedbane ostrze, wymyśliłem sobie, że dostanie coś bardziej złowrogiego i chorobotwórczego, na przykład broń ze zgniłozielonego metalu nieznanego pochodzenia. Sądzę, że wyszło to nieźle. Drugim wyróżnikiem jest, oczywiście, sztandar.

Co do sztandaru, stwierdziłem, że skoro ma to być punkt centralny, wokół którego będzie skupiona cała chaotyczna paka, musi to być coś specjalnego. I, idąc tym tropem, podjąłem próbę uspecjalnienia w drodze ambitnego freehandu. Stwierdziłem, że chciałbym na sztandarze odwzorować jakiś obraz, najlepiej raczej znany, żeby nawiązanie było czytelne, a do tego o możliwie niepokojącej wymowie. Przeglądałem i przeglądałem, aż znalazłem coś odpowiedniego. "Krzyk" Edvarda Muncha. Jede z najbardziej znanych przykładów ekspresjonizmu w malarstwie. Cytując wikipedię, zdaniem krytyków "obraz przedstawia współczesnego człowieka przeszytego bólem egzystencjalnym", sam autor zaś opisał inspirację tak: "Szedłem ścieżką z dwojgiem przyjaciół – słońce miało się ku zachodowi – nagle niebo wypełniła krwista czerwień – zatrzymałem się, czując wyczerpanie i oparłem się na barierce – nad czarno-błękitnym fiordem było widać krew oraz języki ognia; – moi przyjaciele szli dalej, a ja stałem tam i trząsłem się z wrażenia – poczułem nieskończony krzyk przepływający przez naturę". Jak dla mnie - niepokojący charakter można spokojnie odhaczyć. Do tego dochodzą ostre, czytelne kreski... To jest to! No więc wziąłem i namalowałem na tych kilkunastu centymetrach kwadratowych nurglową miniaturkę "Krzyku" - nurglową, bo w mojej wersji na niebie pojawiły się trzy słońca tworzące znany symbol, a krzyczący dostał dodatkowe oko i pojedynczy róg z boku głowy.

Wrzesień dobiega końca, turniej już jutro... Myślę, że to dobry moment na domknięcie tematu mojej warheimowej drużyny. Zatem, skoro ujawniłem chorążego - pokażę od razu zdjęcia całej paczki. Niestety, nie mam dobrej metody na fotografowanie większych grup figurek, więc jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia... Spróbuję coś z tym jeszcze zrobić. Jeśli zaś o same panopki chodzi, mMuszę powiedzieć, że jestem zadowolony z tego, jak wyszli. Moi ulubieńcy to Wyrzutkowie, którzy wnoszą do bandy masę koloru i groteski i grasanci, z których każdy, pomimo tego, że jest jedynie stronnikiem, ma indywidualny styl, choć jednocześnie jest spójny z kolegami :) Zobaczymy, jak się sprawią w walce, a tymczasem zapraszam do obejrzenia zdjęć!

Źródło cytowanego artykułu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzyk_(obraz)


wtorek, września 26, 2017

Warheim - Grasanci Chaosu #5 + zdjęcia całej piątki

Ostatni z grasantów - Sokolnik. A właściwie nie tyle sokolnik, co sępownik:D Paskudny brodacz z olbrzymią monobrwią i ciężkim obrzękiem. W związku z tym, że paczka "standardowych" wojaków kończy się na nim - dodaję kilka zdjęć grupowych.

The last of marauders - Falconer. Well, maybe the name Vulturer would fir him better:D Ugly bearded guy with heavy monobrow and severe edema. The "standard" warriors pack is complete, so I'm adding some group pictures.


poniedziałek, września 25, 2017

Warheim - Grasanci Chaosu #3-4

Kończy mi się miesiąc, a chciałbym się zmieścić ze wszystkim, więc w tym tygodniu zamiast dwóch postów, wtorkowego i piątkowego, będą cztery - w poniedziałek, wtorek, czwartek i piątek:) Tydzień na bogato zaczynam od dwóch kolejnych grasantów - Upadłego Kapłana i Tarczownika.

The month is at its end and there are some things I'd like to publish in September, so this week, instead of two posts, there will be four - on Monday, Tuesday, Thursday and Friday:) I'm starting the week with another two marauders - the Fallen Warpiest and the Shieldbearer.


piątek, września 22, 2017

Warheim - dokończenie Piesków Chaosu

Krótko. Pierwsze trzy pieski chaosu już pokazałem, pozostają jeszcze dwa. No to te dwa przedstawiam dzisiaj. Dodatkowo - zdjęcia całej piątki:)

Shortly - I've already presented first three chaos hounds and there are two more left. And I'd like to show these two today. Additionally - pics of whole five-dog squad:)


wtorek, września 19, 2017

Warheim - Grasanci Chaosu #1-2

Moim zdaniem, chociaż czterech bohaterów do mojej warheimskiej drużyny wyszło mi całkiem całkiem, to jednak w stronnikach tkwi wizualna siła tej paczki. Kolejna grupa to sama istota grasantów, czyli grasanci we własnych osobach:) Poskładałem swoich wojaków z elementów marauderów, resztek wojaków zarazy z "Avatars of War"/"Warthrone" i różnych innych drobnych elementów. W sumie szykuję ich pięciu (szósty będzie chorąży, ale jego, jako zwieńczenie bandy zostawiam na sam koniec). Ze stosowania zasady WYSISWYG w przypadku grasantów zrezygnowałem na rzecz urozmaicenia i nadania indywidualności każdemu jednemu ludkowi.
Dzisiaj pierwsza, ciężkozbrojna dwójka - Młotkowy i Gladiator.

I am quite content with how the heroes for my Warheim warband came out, I believe, however, that the henchmen make the best part of it, visually at least. The next group is the essence of Chaos Marauders - the Chaos Marauders themselves:) I put my warriors together using some parts from GW marauders, the leftovers from my "Avatars of War"/"Warthrone" warriors of pestilence set and some other various elements. I'm planning building five of them in total. The sixth will be the standard bearer but I'm leaving him for the very end. I've resigned of keeping the group in accordance with the WYSIWYG rule - I went for variety and giving each of the models some individual touch.
Today - the first two, both armed with great weapons. The Hammerer and the Gladiator.


piątek, września 15, 2017

Warheim - dokończenie Chaośniczych Wyrzutków

Skończyłem trzeciego wesołego wyrzutka. Do panów Pomarańczowego i Purpurowego dołącza Zielony. Drużyna zaczyna nabierać jakichś kształtów:)

I've finished the third of the forsaken. Mr. Orange and Mr. Purple are joined by Mr. Green. And the warband is slowly starting to look like a warband :)


wtorek, września 12, 2017

Warheim - Chaośnicze Wyrzutki

W teamie grasantów, jedną z możliwości przy zatrudnianiu stronników są wyrzutkowie, czy tam odrzuceni. I, w mojej opinii, stanowią opcję godną rozważenia, jeśli nie ze względu na potencjał i skuteczność, to z tytułu urozmaicenia, które do drużyny wnoszą. Moja interpretacja opiera się na lekko podkonwertowanych poxwalkersach, bo w Nottingham forsakenów już nie robią, niestety. Drugie niestety jest takie, że nie zdążyłem zrobić sensownych zdjęć, w związku z czym tymczasowo wrzucam poglądowe z ostatniego etapu malowania, które wieczorem podmienię na docelowe. Dziś dwaj wyrzutkowie - panowie Pomarańczowy i Purpurowy. Trzeci z nich - Pan Zielony, jest jeszcze w stadium nie godnym publicznej prezentacji ;)

Edit: Zdjęcia zostały zamienione na docelowe!

One of the henchmen options in Chaos marauders team are the forsaken. And I believe hiring them is a possibility worth considering. If not because of their effectiveness or potential, then for the variety they bring to whole warband. My version bases on slightly converted poxwalkers - unfortunately original forsaken models are no longer available. The other unfortunate thing is, I have not managed to make good pictures. Because of this I'm putting here what I have - photos showing the last stage of painting. I will replace it with the right pictures this evening. Today two of the forsaken - Mr. Orange and Mr. Purple. The third one, Mr. Green, needs some more attending to before public presentation ;)

Edit: The pictures have been replaced with the right ones!

Pan Pomarańczowy / Mr. Orange


piątek, września 08, 2017

Warheim - Pieski Chaosu

Jedną z opcji szybkich podgryzaczy w drużynie Grasantów są pieski. Można ich zwerbować maksymalnie piątkę. W związku z tym piątkę piesków sobie na turniej składam, choć pewnie i tak nie będę miał okazji, żeby nimi zagrać. Zobaczy się:) Dziś, z tej piątki, pierwsze trzy (pozostałe jeszcze rozgrzebane).

One of the fast attack options for Marauders warband are the hounds. Up to five can be recruited, so I am preparing five of them for the tournament, despite the fact that there will probably be no opportunity to field them. Well, we'll see:) Today, out of this five, the first three (the rest needs some more work).



wtorek, września 05, 2017

Warheim - Czarnoksiężnik Chaosu

Ostatni z wyjściowych bohaterów drużyny Grasantów Nurgla to Czarnoksiężnik. Żeby sobie takiego zrekrutować postanowiłem postawić na konwersje i ulepić go na bazie modelu, który spoglądał na mnie z kupki wstydu od lat - skaveńskiego bossa ze starej podstawki do Warhammera. Urżnąłem ogon, wyrównałem futro, tu i ówdzie połatałem GSem, dałem nurglową główkę i oto jest!

The last of initial four heroes from Nurgle Marauders warband - the Sorcerer. In order to get one I decided to make some major conversions and use a model that has been laying on by pile of shame for ages - the skaven boss from old Warhammer starter set. I cut his tail, levelled the fur, patched the holes with GS, mounted a Nurgle head and here he is!


wtorek, sierpnia 29, 2017

Warheim - Troll Nurgla

Jedną z opcji ciężkiego wsparcia dla warheimowej drużyny grasantów Chaosu jest chaotyczny troll. Paskudny stwór, zdolny w potrzebie wgnieść przeciwnika w ziemię albo go bezceremonialnie obrzygać. Na mojego trolla wykorzystałem model Umęczonego (Tormented) z Chronopii - w końcu ciągnące się po ziemi flaki to coś wielce bliskiego sercu papy Nurgla:)

One of the heavy support options for Warheim Chaos marauders team is a Chaos Troll. Disgusting creature, able to press an enemy into the ground or simply vomit on him. For my troll I used a Tormented model from Chronopia - the guts he drags behind him are truly a heartwarming view for Papa Nurgle :)


piątek, sierpnia 25, 2017

Warheim - Pomiot Chaosu

W Warhammerach tak to już jest, że w życiu wyznawcy Chaosu przychodzi taki czas, że trzeba się zastanowić nad przyszłością. Na szczęście to nie wyznawca się zastanawia, tylko patronująca mu Potęga. Wyznawca podlega ocenie. Jeśli jest godzien, zostaje wywyższony, unieśmiertelniony i dołącza do pierwotnych mocy Chaosu. Jeśli, co częstsze, się nie sprawdził... Cóż, sorry. Wówczas ląduje taki wyrzutek na śmietniku i kontynuuje żałosną egzystencję jako bezrozumny pomiot.
Nie inaczej jest w Warheim. W związku z tym, że bogowie Chaosu są kapryśni i nigdy nie wiadomo, co im do tych chorych łbów strzeli, warto przygotować się na każdą ewentualność i mieć z sobą model pomiotu, którym każdy bohater w chaotycznej drużynie może się stać, gdy coś tam w rzutach nie pyknie...
W roli nurglowatego pomiotu wykorzystuję model Carrion Worma z wytwórni Rothand Studio, który kupiłem z drugiej ręki na allegro.

It's the fate that every Warhammer Chaos follower must face when the time comes. It's necessary to think about the future. But it's not the follower who gets to do the thinking - it's the Patron Power. The follower must to be evaluated. If he's found worthy, he ascends into immortality and joins the primal Chaos forces. If not... Well, sorry. Then he's discarded, forsaken and forced to continue pathetic existence as a mindless spawn.
In Warheim it's not different. The Chaos gods are capricious and you never know what crazy thing appears in that insane heads of theirs. So, it's good to be prepared for every possibility and have a mini representing a spawn - the thing, that every one hero in a chaotic warband can become if he's unlucky...
As a Nurgle spawn I use a Carrion Worm model made by Rothand Studio (I got it second-hand on allegro.pl ).


wtorek, sierpnia 22, 2017

Warheim - Wybraniec Nurgla

Dzisiaj z lekka odgrzewany kotlet, bo Wybrańcem, szefem mojej warheimowej drużyny zrobiłem figurkę pomalowaną już jakiś czas temu - nurglowego lorda (któremu dałem wtedy na imię Ospazjan Strup). Dlaczego tak? Otóż przygotowałem sobie idealny model Wybrańca Chaosu, ale ze względu na swoje gabaryty nijak nie dałem rady go zmieścić na kwadratowej podstawce 25mm. Sprawdzając różne podstawki dobrałem do niego w końcu pasującą - okrągłą 50mm, więc sporo większą i mocno nie pasującą do warheimowych charakterystyk. I wtedy w sukurs przyszedł stary, dobry Ospazjan, którego roboczo przebazowałem na kwadraciaka. A Wybraniec, który ostatecznie nie został Wybrańcem pojawi się za jakiś czas (jeszcze się nie wziąłem za malowanie), najpewniej jako Harbinger.

Today I'm making a salad out of old lettuce. For the Chosen, leader of my Warheim warband, I nominated a miniature I had painted a while ago. A Nurgle lord (the one I had named Ospazjan Strup - an English equivalent would be something like Bubonicus Scab). Why so? I prepared a perfect Chosen model, well, almost perfect, because it was too big to fit onto a square 25mm base. Checking different base sizes I chose a fitting one. Round 50mm. Much bigger and even more inadequate in terms of Warheim rules. And that was the moment when good old Ospazjan came in and got a temporary square base. And the Chosen who did not got the Chosen job (and who has not been painted yet) will appear in some time, most likely as a Harbinger.


piątek, sierpnia 18, 2017

Warheim - Łowca Niewolników + Niewolnicy

Drugi, po Wojowniku Chaosu, bohater mojej drużyny Nurgla, skrzykniętej specjalnie na wrześniowy turniej Warheim FS. Łowca Niewolników.
Oj, biedni ci osobnicy, którzy wpadną w łapska tego gentlemana... Uzbroiłem go w bosakowate coś i łańcuch, wykorzystałem przede wszystkim elementy blightkingów, do tego drobne elementy od ogrów i kończyny (wszystkie oprócz lewej ręki) zwierzoludzia, konkretnie gora. Ludek po sklejeniu elementów do kupy nie miał pleców (dosłownie), więc ulepiłem mu z milliputu. W związku z jego ponurą funkcją dorobiłem mu orszak schwytanych (zapewne na potrzeby bluźnierczych rytuałów Chaosu) nieszczęśników - wykorzystałem stare figurki z Chronopii, które doczekały się ujednoliconego malowania.

The second hero from my Team Nurgle (the first one was the Chaos Warrior), prepared especially for the Warheim FS tournament that I'm going to attend in September.
Gods have mercy on the souls of the poor chaps captured by this gentleman... I equipped him with a hook on a stick weapon and some chains. I used the parts of blightkings, some elements from ogre boxes and limbs (all but left arm) of a beastman, a gor, to be more precise. The mini, after being glued together, had no back (literally), so I made him one of milliput. Because of his function I gave him a retinue of misfortunate guys, that would most likely be used in some blasphemous Chaos rituals). I took some old Chronopia minis, which I newly painted for a bit more unified look than before.

wtorek, sierpnia 15, 2017

Warheim - Wojownik Chaosu

Koniec września, a więc i turniej Warheim FS w Katowicach coraz bliżej, więc trzeba by się w końcu ogarnąć i zbudować bandę! No to się ogarniam. Moją bandą będą Grasanci Chaosu. Wstępnie myślałem o naznaczeniu ich przez Chaos Niepodzielny, ale ostatecznie padło na Nurglitów. Pierwszy z modeli skonstruowanych specjalnie na turniej to jeden z bohaterów - Wojownik. Ulepiony z części wojowników, rycerzy, blightkingów i poxwalkersów.

The end of September is coming closer and closer, which means, that the're is not much time left until Warheim FS Tournament in Katowice. It's time to do something in the matter of building a warband! I will play the Chaos Marauders. My initial plan was to give them the mark of Chaos Undivided, but ultimatively I made them followers of Nurgle. The first of the models built especially for the event is one of the warband's heroes - a Warrior. I used parts of chaos warriors, knights, blightkings and poxwalkers.