Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja. Pokaż wszystkie posty

piątek, lutego 23, 2018

Kupiłem sobie smoka! (unboxing/recenzja)


Smoka sobie kupiłem. Bo co smok, to smok, a ja żadnego w kolekcji dotąd nie miałem (niektórzy wprawdzie klasyfikują Archaonowego Dorghara jako smoka, ale to jednak nie to). Któż nie chiałby mieć smoka! Mój wybór padł na czarnego darkelfskiego. Zamówiłem, przyszedł, skleiłem, a teraz parę słów o modelu mogę powiedzieć.

Smoka namierzyłem na allegro w wersji jeszcze pod starego warhammera, więc pominę zwyczajowe zdjęcia pudełka, bo zakładam, że skoro GW uśmiecha się ostatnio do DE, dojdzie pewnie do przepakowania i boxy dostępne na rynku będą i tak inaczej wyglądały.
Zestaw zawiera instrukcję, podstawkę (w wersji WFB, jest to prostokątna rydwanówka 100x50mm) i części pozwalające na zbudowanie jednego smoka (który niby powinien być czarny). Jeśli ktoś ma ochotę, może na smoku posadzić i jeźdźca. Na grzbiecie potwora stawia się wtedy fotel, a na fotelu sadza elfowatego pana lub elfowatą panią. Fotel jest wprawdzie jeden, ale kierowców można złożyć bez problemu dwoje różnych, zamagnesować i podmieniać wedle kaprysu. Osobiście zdecydowałem się na zainstalowanie magnesów w spodzie fotela i grzbiecie smoka, zaś na operatora nominowałem jedynie elfkę, bo elf-chłopiec jakoś mi nie podszedł.

Kierowca smoka, czy to chłopiec, czy dziewczynka, może być złożony w wielu sympatycznych opcjach - naprawdę nie poskąpili na częściach. Zaczynając od elfki-czarodziejki, mamy do wyboru:
- 2 korpusy
- 2 głowy
- 3 prawe ręce (różdżka 1, różdzka 2, sztylet)
- 2 lewe ręce (bicz, sztylet)
Do tego sporo drobnych opcjonalnych dodatków: jakieś szpiczaste diademy na głowę, zwoje lub otwarta księga pod pachę i sztylet. Elementami, które występują w jednej tylko wersji są nogi - w wersji zgrabnej (tzn. babeczkowej) mamy tylko jedną prawą i jedną lewą, więc ewentualne złożenie dwóch elfowych panienek wymaga nieco kombinowania.

W wersji dreadlordowej wybór podzespołów jest także bardzo szeroki. Również i w tym przypadku mamy do dyspozycji tylko jedną parę nóg (mniej zgrabnych tym razem). Cała reszta pozwala na daleko posuniętą customizację:
- 2 korpusy
- 3 głowy w hełmach (hełmy mogą być fikuśnie rogate)
- 3 prawe ręce (lanca, miecz, szabla)
- 3 lewe ręce (miecz, kusza samopowtarzalna, ręka pod tarczę)
- 2 tarcze
Także i w tym przypadku można podoczepiać różne rzeczy naokoło: miecz, sztylet, takie tam.

Sam fotel kierowcy w zasadzie też można sobie wedle upodobań podrasować. Po pierwsze jak ktoś się uprze, to precjoza dla czarodziejki lub dreadlorda można sobie podoczepiać właśnie na nim (na oparciu choćby). Poza tym można doczepić do niego niewielki maszt pod chorągiewkę - są nawet dwa do wyboru, oba kolczaste i darkelfowe, że hej.

A co ze smokiem? Po pierwsze, smoka można, ale nie trzeba, dodatkowo opancerzyć. Brzmi to może zbyt hucznie, bo rzeczone opancerzenie to bardziej doczepienie w kilku miejscach smoczego odpowiednika biżuterii (jakieś płytowe ozdóbki na szyję, głowę, łapy). Poza tym są do wyboru dwa smocze łby - bardziej i mniej rozdziawiony. Oba fajne. I jeszcze dwie końcówki ogona. Tak naprawdę jedna jedyna rzecz, której mi w tym zestawie do szczęścia brakuje, to druga wersja smoczej szyi - pozwoliłoby to na wprowadzenie jakiegoś zróżnicowania, gdyby ktoś chciał dwa takie smoki sobie ulepić. Dziobnicę okrętu można by wtedy bez wysiłku zrobić. Albo zrobić smoka, któremu tylko głowa wystaje spod mętnej wody:D Po zastanowieniu, może właśnie z tych powodów szyja jest tylko jedna:)

Model składa się bardzo przyjemnie. Wszystko fajnie pasuje, choć jakieś tam minimalne szczelinki zaobserwowałem. Elementy wymagają oczywiście przejechania czymś twardym w celu wyrównania linii podziału formy, ale nie jest to specjalnie kłopotliwe (teraz tak mówię, a zapewne jak już skończę malować i tak się okaże, że smok straszy tymi krechami, które w magiczny sposób się uwidocznią). Jakość odlewu jest jednak wysoka, nieco jednak niższa niż to, co reprezentują sobą najnowsze wypusty GW. Ale generalnie jest dobrze - model nie zestarzał się aż tak, jak kilka innych, które w ostatnim czasie oceniałem (z tego miejsca pozdrawiam wszystkie Chaos Spawny). I ciągle daje radę.

Na zakończenie - zdjęcia ramek i artystyczna fotka mojego smoka jeszcze przed malowaniem.






piątek, lutego 09, 2018

Unboxing podwójny - heroldzi Nurgla


Jednym z najnowszych wypustów Games Workshop są posiłki do wojsk Nurgla. Od odświeżonego GUO, przez różnych herosów, do latających na muchach blightkingów. Tak na marginesie, ubolewam, że nie wprowadzili odpowiednika bloodreaversów czy czterdziestkowych poxwalkerów, czyli typowego mięsa armatniego... Ale może im to nie pasowało do wizji wojsk, które wprawdzie sypią się i prątkują na prawo i lewo, ale i tak dysponują niesamowitą wytrzymałością. Ale cóż poradzić. Na pocieszenie zaproponowali dwóch sympatycznych i charakternych bohaterów-plagonoszy - nazywają się Spoilpox Scrivener i Sloppity Bilepiper. I właśnie tych dwóch koleżków sobie sprawiłem.


Spoilpox Scrivener ma aparycję inteligenta i erudyty - przynajmniej tak wnoszę z rekwizytów, w które go wyposażono, tzn. zwoju (a nawet kilku zwojów), pióra do pisania (do którego zamiast atramentu używa jakiejś własnej wydzieliny pobieranej z ran na udzie) i wielkiej trąbowatej mordy. Roboczo nadaję mu kryptonim "Sekretarz":) Sloppity Bilepiper niechaj będzie "Dudziarzem", choć pasowałby do niego też "Trefniś" - dostał do łap dudy z podrobów oraz błaznowską buławę i czapkę z dzwoneczkami. Każdy ma też parodiującego go towarzysza-nurglinga. Stylistycznie obaj nawiązują do tradycyjnej nurglowej groteskowości - z jednej strony śmierć, zaraza i rozkład, z drugiej - tańce, hulanki i swawola. Na mojej prywatnej skali Nurglowatości, gdzie 0 to maksymalna rozpacz i trwoga, a 10 - rubaszność, troskliwość i śmieszność, umieściłbym ich, odpowiednio, Sekretarza na 7, Dudziarza na 8. Dla porównania, Horticulous Slimuxowi, treserowi winniczków, dałbym w tej samej skali 9,5 stopnia, co jest już powyżej mojego progu wytrzymałości - roślinka z super mario to już za wiele:D No, ale dwaj panowie, o których dzisiaj piszę wstrzeliwują się w moje prywatne widełki:)

Po lewej Sekretarz, po prawej Dudziarz.

Obaj ludkowie są wykonani z twardego, szarego polistyrenu i występują w blisterach. Obydwa blistery zawierają po jednej ramce z elementami, po jednej podstawce i papierową etykietkę z instrukcją złożenia figurki na odwrocie. Podstawki obydwu koleżków są okrągłe, w przypadku Sekretarza jest to 40mm, Dudziarz (nieco szczuplejszy) hasa po 32mm (do tego tematu zaraz jeszcze wrócę). Sekretarz składa się z 7 elementów, Dudziarz - z 9. Do jakości odlewów przyczepić się nie mogę, choćbym chciał - detale są ostre i wyraziste, hardcorowych nadlewek brak.

Następny punkt programu - zdjęcia zawartości ramek.


Sekretarz

Dudziarz

Tyle o heroldach w stanie blisterkowym. Moi już ten stan mają za sobą, bowiem zdążyłem ich złożyć do kupy. I mam w związku z tym kilka myśli:
1. Spasowanie elementów jest bardzo dobre, po wycięciu trzeba zgładzić linie podziału form (nie jest to specjalnie trudne, warto jednak robić to delikatnie, żeby nie uszkodzić niewielkich detali.
2. Moim zdaniem podstawki przydzielone tym ludkom są za małe. Dudziarz ze swoim snotlingiem-tancerzem tłoczą się na tych 32mm. Sekretarz na 40mm mieści się naprawdę na styk. Osobiście i jednemu i drugiemu wesołkowi dałbym bonus +1 do rozmiaru podstawki.
3. Zwój trzymany przez Sekretarza jest wstępnie rzeźbiony - napisy i wzory są wgłębieniami. Dla wielu to dobra wieść, bo to znacznie upraszcza malowanie, jednak dla fanów freehandowych malowanek - wręcz przeciwnie. Sam mam mieszane uczucia...
4. Obydwaj panowie są raczej rośli. Wzrostem odpowiadają staremu heraldowi (który ostatnio dostał ksywkę Poxbringer). Od zwyklasów-plaguebearerów są dużo wyżsi i potężniejszej budowy.
Podobają mi się te figurki. Są ładnie wykonane, ciekawie zaprojektowane i dobrze oddają klasyczny, straszno-śmieszny klimat Nurgla. Teraz tylko pomalować i podziwiać:)
Na zakończenie kilka zdjęć poskładanych ludków + małe zestawienie wzrostu ze starszymi modelami:

Rzut oka na Dudziarza:


To samo, tyle, że z Sekretarzem:



I zdjęcia porównawcze obu kolegów z innymi figurkami:

 Heroldzi i lekko zmodyfikowany Poxwalker

Heroldzi i najzwyklejszy Plaguebearer

Heroldzi i cała kupa Nurglingów

Heroldzi i Blightking

 I, wreszcie, Heroldzi i Herold czyli trzech uberplaguebearerów


 Dziękuję za uwagę :)

wtorek, stycznia 30, 2018

Chaos Spawn #1 + kilka słów o zawartości pudełka

 

Nabyłem sobie ostatnio pudełko Chaos Spawnów. A właściwie to jego AoSowy repack. Z pewnością nowość to to nie jest - ludkowie z GW wypuścili je na rynek w czasach, gdy świat był młody, a WFB miał się jeszcze całkiem całkiem (czyli gdzieś około 2007-2008). Mimo to jakoś nigdy nie było mi z nim po drodze, aż do teraz - stwierdziłem bowiem, że szeroki wybór kolców i macek to może być niezły materiał na chaotyczne konwersje! Żeby zweryfikować tę tezę zamówiłem, dostałem i otworzyłem zestawik. Ba, nawet zdążyłem zawartość pomalować! W związku z tym dzisiaj kilka słów o tym, co w pudełku. I, od razu, pierwszy z dwóch brzydkich zmutowanych pechowców chaosu.

***

I've recently bought a Chaos Spawn box by GW. Well, its AoS repack actually. It's hardly something new - the set has been introduced in time when the world was young and WFB was still a thing (about 2007-2008). Somehow I haven't had any interest in it until now, as I've finally found some use for the selection of spikes and tentacles it's offering. Nice material for chaotic conversions! To check if I was right I ordered, got and opened the box. And I even managed to paint its contents. So today - a few words about the set itself and the first of two ugly and mutated chaos unlucky guys.
 

Pudełko jakie jest, każdy widzi. Białe, aosowe, z obrazkami pomalowanych spawnów. Napisy głoszą, że w środku są części wystarczające do złożenia dwóch figurek.
Po otworzeniu okazuje się, że w rzeczy samej dwie figurki da radę z tego złożyć i jeszcze sporo zostanie. Prócz ramek jest i instrukcja (biało-czarna, prawdę mówiąc umiarkowanie czytelna, ale zestaw jest na tyle prosty, że tragedii to nie powoduje) i podstawki - dwie, okrągłe, fi50mm. A co na wypraskach? Bazą dwóch spawnów są korpuso-nogi - w zestawie są dwa takie dwuelementowe twory. Cała reszta części to szeroki wybór zmutowanych elementów, które można do nich podoczepiać. Na ramkach znajdziemy sporo głów, w tym kilka wzorów zawierających elementy typowe dla poszczególnych bogów chaosu. Jest tzeentchowy pierzasty łeb z dziobem, nurglowa głowy wielkiej muchy, khorniasty łeb w hełmie i slaaneshowate dziwadło. Reszta jest ogólnochaotyczna. Podobnie rzecz się ma w przypadku kończyn, które można przy odrobinie dobrej woli podobierać pod łby. Obrazu całości dopełniają wypustki, macki, rogi, kolce, karłowate kończyny, oczy, języki i inne wynalazki, które można poosadzać we wgłębieniach korpusów.

***

The box is standard AoS issue. White, with some pictures of painted minis. The writings on it claim that the parts within are enough to build two models.
After opening and looking at the contents, the claims seem to be right. You can make two minis out of it and have quite a lot of elements left. Besides two sprues there is also a manual (black and white, not very clear, but the set is not very complex so that's not a big problem) and two round 50mm bases. The main parts of each spawn is a two-part element - upper body with two legs. The rest is a whole spectrum of mutated body parts and appendices. There are several heads, including some influenced by particular chaos gods' look. The Tzeentch head has a beak and some feathers, Nurgle - looks like a head of a fly, Khorne head is fused with a icon-marked helmet and for Slaanesh there is a bizarre monstrosity. The remaining ones are just different kinds of chaotic. As for the limbs, it's possible to find a set fitting to the chosen head. When the bodies with some heads and limbs are ready, there are enough attachments, tentacles, horns, spikes, eyes, tongues and other stuff to add some final touch to the spawns.
 

Jakość odlewów w porównaniu z dzisiejszymi wypustami, delikatnie mówiąc, nie powala. Trzeba się srogo naszlifować, żeby zamaskować linie podziału formy, które są, niestety, mocno widoczne. Nie wiem, czy części formy im się przy odlewie po chamsku nie rozjechały o to pół milimetra czy coś, bo do doskonałości to elementom zestawu sporo brakuje. Odlewy na tym poziomie to dzisiaj ewentualnie przy elementach terenu można w GW trafić. Więc na tym polu - spory minus.

Tyle w temacie zestawu, pozostaje mi pokazać pierwszego z dwóch ludków, które złożyłem.

***

The quality of the cast is far from what we see in today's sets. If you want to hide the mold lines, prepare for a lot of filing. The sprues look a bit like the halves of the form used for casting slipped for about 0,5mm - thus the cast elements are far from perfection. The quality may be a bit like terrain sets, if not worse. And that's definitely a big flaw.

Well, so much about the set. Let me present the first of the spawns I built:





piątek, stycznia 19, 2018

Citadel Painting Handle - krótka recenzja


Dziś kilka słów o moim niedawnym nabytku. Otóż przy okazji zamówienia figurek stwierdziłem, że dołożę te dwadzieścia trzy bodaj złote i sprawię sobie cytadelkowy uchwyt do malowania. Jak pomyślałem, tak zrobiłem i teraz mogę się podzielić refleksjami.



Uchwyt jest wykonany z twardego czarnego plastiku,wygląda mi na ABS lub coś podobnego. U góry ma rozsuwane "szczęki" na sprężynach, u dołu - bulwiasty uchwyt. W ręku leży toto całkiem przyjemnie. Urządzonko nie jest ciężkie, ale też nie ma wrażenia, że trzyma się wydmuszkę jakąś. Jeśli idzie o wymiary, to całość jest wysoka na 72 mm. Część "szczękowa" ma wymiary 44x38mm, a bulwa w najszerszym miejscu ma przekrój dziesięciokąta o odległości między naprzeciwległymi bokami 45mm. Generalnie wygląda to wszystko dość masywnie i waży odpowiednio.


Przyjrzyjmy się samym szczękom. Mają dwa "poziomy" o różnych rozstawach o sfazowanych krawędziach odpowiadającym nachyleniem bocznym krawędziom podstawek GW.


Mogą posłużyć zarówno do złapania podstawek okrągłych (25, 32, 40mm), jak i prostokątnych (20x20, 25x25, 25x50, kwadrat 40x40 jest już niestety zbyt duży). Z owalnych da się złapać jedynie najmniejsze, tj. 60x35. Należy dodać, że w przypadku małych kwadratów 20mm z racji niewielkiej powierzchni styku podstawkę można w uchwycie dość lekko przesunąć, co może sprawiać przy malowaniu problemy. Sam rozstaw wewnętrznych szczęk wynosi 11mm między powierzchniami równoległymi i ok. 17mm w przypadku zaokrąglonych zagłębień pod okrąglaki.

Uchwyt vs. podstawka okrągła 25mm. Jest ok, choć rozbudowany uchwyt może utrudniać dostęp pędzlem do niektórych elementów niewielkiej figurki (w końcu na takich podstawkach to raczej olbrzymów się nie stawia).

Uchwyt vs. podstawka okrągła 32mm - ten rozmiar można złapać na obu poziomach szczęk i wszystko jest ok.

Uchwyt vs. podstawka okrągła 40mm. Wewnętrzne szczęki mają za mały rozstaw, więc fi40 ląduje na górny poziom.

Uchwyt vs. podstawka kwadratowa 20mm - ustawienie na skos mocniej napina sprężynę, przez co podstawka trzyma się nieco lepiej, co jednak nie zmienia faktu, że urządzonko przy tych małych kwadratach spisuje się najsłabiej.

Uchwyt vs. podstawka kwadratowa 25mm - w tym przypadku jest dużo lepiej. Wydaje mi się, że w ustawieniu skośnym podstawka trzyma się nawet sztywniej niż na równolegle (jednak i ustawiona "prosto" całkiem dobrze daje radę.

Uchwyt vs. podstawka kawaleryjska 25x50. Powierzchnia duża to i trzyma jak należy.

Uchwyt vs. owal 60x35. I w tym przypadku trzyma dobrze.

Uchwyt vs. okrąglak 30mm z zaokrąglonym rantem - myślałem, że niezgodność fazy z podstawką odbije się negatywnie na trzymaniu figurki w miejscu, ale, o dziwo, szczęki spisują się bez zarzutu.

Podoba mi się ten uchwyt. Trzyma się go wygodnie, podstawki trzymają się całkiem fajnie, cena też nie przyprawia o palpitacje serca. Jeśli chodzi o minusy, to jeśli pominąć to, że nie ma wersji dla większych podstawek, znajduję jeden - część "szczękowa" jest na tyle duża, że przy małych modelach, jak choćby goby czy krasnoludy, mogą pojawić się kłopoty z dojściem pędzlem do dolnej części niektórych detali. W tym przypadku zdecydowanie wygrywa tradycyjny korek z naklejonym plackiem kitu. W pozostałych - uchwyt daje sobie radę całkiem nieźle. Fajna rzecz:)