wtorek, maja 31, 2022

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. XCIII: Młoty i topory

 


Majowy FKB zawitał w gościnne progi Quidamcorvusa, autora bloga Danse Macabre. I to z przytupem, bo zadany temat brzmi "Młoty i topory". Niby bez wodotrysków, ale jest w czym wybierać, chcąc się doń dopasować.



Mój pomysł na jego realizację to swego rodzaju powrót do korzeni. I to drugi miesiąc z rzędu - znowu trafiło na krasnoluda. Z toporem. Bohaterem odcinka jest łysy krasnal od Ścibora. W ramach eksperymentu pomalowałem go nieco inną niż zwykle metodą - oszczędniej z jaskrawością, czarny podkład z zenitalem, dużo mokrej palety i mieszania, a do tego rzecz, które nigdy właściwie nie próbowałem - malowanie bez metalików. Nie powiem, że to NMM, bo wszelkie powierzchnie metalowe celowo zmatowiłem, ale wygląda mi to jak wcale nienajgorsza NMMa imitacja. Oceńcie sami.

Aha. Podstawkę dałem dyżurną - nie miałem pomysłu na to, jak tę figurkę oprawić, więc ustawiłem ludka na tym, co było pod ręką.









sobota, kwietnia 30, 2022

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. XCII: Będzie Dobrze!

 

 Kwietniowa edycja FKB trafiła na Linię Frontu Dziada z Lasu, a jej temat (w pełnym brzmieniu) to "Będzie Dobrze! albo Grimdark Srimsrark".

 

Trudno dyskutować z faktem, że o ile nie wszystkie, to jednak zdecydowana większość bitewniakowych malunków obraca się wokół tematyki ciężkiej, mrocznej, strasznej, paskudnej i haczącej o horror. W tych trudnych czasach Dziadowy temat bardzo mi przypadł do gustu. I pomalowałem najbardziej pogodną figurkę do Warhammera, jaką tylko znalazłem. Przed Państwem uśmiechnięty i pyzaty krasnal na szczudłach - metalowy ludek z dostępnego przed laty zestawu krasnoludzkich poszukiwaczy przygód.







czwartek, marca 31, 2022

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. XCI: Warzone

 


Marcowa edycja FKB zawitała w gościnne progi Maniexowego bloga, a tematem jej jest "warzone". Kusiło mnie, żeby coś o piwie napisać (albo nawet piwa nawarzyć), ale ostatecznie stanęło na przemalowaniu warzonowej figurki, którą pomalowałem ponad 20 lat temu, czyli kapitana huzarów Bauhausu.


 

Ludek jak na dawne czasy wyjątkowo mało paskudny (no, może trochę). Wymyśliłem sobie, że pomaluję go ciemniej, niż się to kiedyś robiło - pancerz na ciemnoszaro. Zasłona hełmu - ciemnozielona. Co do peleryny wpadłem na pomysł, żeby zrobić na niej kamuflaż. Dla równowagi zdecydowałem się na wariant stepowo-pustynny. No i jest. Jako, że w warzone zaznaczało się, gdzie model ma przód, zaznaczyłem i ja! Bauhauśnym trybikiem, bo czemu nie:)

Przy okazji: deadlockdrum, czyli to paskudztwo, które kapitan trzyma w łapskach (granatnikocekaem monstrualnych rozmiarów i strasznego kalibru), to obok miotacza gehenny mój ulubiony wizualnie design warzonowego narzędzia zagłady. Szkoda mi trochę było, że w II edycji warzone'a ucięli nazwy i typy uzbrojenia. Ech, stare czasy:)







niedziela, lutego 27, 2022

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. XC: Walka karnawału z postem

 

Dzień dobry!

Dawno mnie tu nie było, ale w końcu, po ponadpółrocznej nieobecności spowodowanej przeprowadzką i mnóstwem pracy, powracam z karnawałowym wpisem!

Temat: "Walka karnawału z postem". Brzmi to dla mnie mocno po średniowiecznemu - taki czternasto- czy piętnastowieczny człowieczek żył ściśle wg pewnego rytmu, czy nawet kilku nakładających się rytmów. Pierwszy i najważniejszy wydaje mi się rytm natury, od którego ściśle zależało, co mógł ten człowieczek włożyć do gara. Drugi, będący w jakimś stopniu pochodną pierwszego, lecz podniesiony do najwyższej rangi przez religię, to rytm roku liturgicznego. Od święta, do święta. Od postu, do postu. I tak w kółko.

W związku z powyższym, w nawiązaniu do obowiązującego leitmotiwu pomalowałem figurkę rycerza. Nie jest to nic historycznego - bliżej mu do Bretonii niż do Europy, ale, żeby nie było zupełnie fantastycznie dostał porządny śląski herb na tarczę. Ot, taki sobie gość, który raz pości, a raz imprezuje.





 


środa, czerwca 30, 2021

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXXXII - (Za)pasy


 Osiemdziesiąta druga odsłona Figurkowego Karnawału Blogowego trafiła na łamy Danse Macabre - bloga sławnego Quidamcorvusa. Tematem jej zaś są (za)pasy - interpretowane jak się komu podoba.


 Mam w swoim warsztacie kilka artykułów, których używam na tyle dużo i na tyle często, że staram się utrzymywać zapas. Używam jednego - a kolejny nowiutki egzemplarz już czeka w kolejce. Są to przede wszystkim farby, kleje, ale też pędzle. Wpisująć się w temat FKB pokażę i opiszę kilka przykładów.


1. Vallejo Model Color - Black

Zaskoczenia tu chyba nie będzie - czarna farba to obowiązkowy element mojego zapasiku. Idzie tego zawsze dużo, nigdy nie wiadomo, kiedy się nagle skończy. Stan magazynowy - jedna buteleczka w użyciu, dwie nówki na półce.

2. Vallejo Model Color - White

 
Skoro był czarny, jest i biały. Białego używam nieco mniej niż czarnego, więc zapasik jest skromniejszy (jeden słoiczek w użyciu, drugi na półce), ale i tak zapas być musi.

3. Vallejo Liquid Silver - Silver i Vallejo Liquid Gold - Old gold

 

Listę najważniejszych farb, które trzymam w magazynku zamykają dwa kolory Vallejo Liquid Metal - Srebrny i Stare złoto. Dobre, solidne farby, lepiej więc, żeby znienacka się nie pokończyły. Mam po jednym słoiczku otwartym i po jednym zamkniętym.

4. Tacky glue

 

Kolejna kategoria chemii, która występuje w moim warsztaciku w większych ilościach to klej nazwijmy to introligatorski. Może to być Magik, może być BIC, a może być Tacky Glue, jak na obrazku. Sprawa zapasu tym ważniejsza, że żona używa do swoich hobbystycznych prac tych samych klejów i czasem znikają nie wiadomo kiedy:) Znalazłem trzy butelki Tacky'ego, ale podejrzewam, że jakbym dobrze poszukał znalazłbym jeszcze ze dwie trzy buteleczki czy tubki czegoś z tej samej rodziny. Wyrobem bliskoznacznym, choć jednak o innych parametrach, jest klej do drewna Wikol - też trzymam kilogramowe awaryjne wiaderko:)

5. Pędzelki z syntetycznym włosiem

Ostatnia pozycja na mojej liście to syntetyczne pędzelki. Używam ich do najbardziej niszczących włosie farb - tuszy, washy, contrastów, metalików. Pędzelki mocno dostają w kość to i zestaw następców musi być pod ręką. Jak widać nie stosuję jakichś syntetyków z Bóg wie jak wysokiej półki - ot, zwykłe Renesansy. W magazynie czeka świeży pęczek:)