piątek, 31 lipca 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXXI - Chosen One - część 2


Lipiec dobiega końca, wypada więc domknąć temat Figurkowego Karnawału pod egidą Pepe. Przypomnę, że w tym miesiącu każdy z uczestników przedstawił 5 propozycji, spośród których inny karnawałowicz wybierał jedną. Tutaj więcej o tym.


W moim przypadku wybrańcem został krasnoludzki opój. Model klasyk, więc i kolorystyka raczej klasyczna - wesoła i jaskrawa. Krasnal jest uzbrojony w młotek i solidny blaszany kufelek z wysokooktanową zawartością - to ostatnie można wywnioskować z rumieńców i rozanielonego wyrazu twarzy ;)





sobota, 4 lipca 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXXI - Chosen One - część 1


Lipcowa edycja Karnawału Figurkowego trafiła pod zarząd Pepe z bloga Fantasy w miniaturze. Zadanie - przedstawić pięć figurków i pomalować tę z nich, którą wskaże inny karnawałowicz. No to jedziemy!






Jeśliby ktoś nie wiedział, co jest co:
1 - Putrid Blightking skonwertowany z Black Orka
2 - Piechociarz z okresu Wojny Stuletniej od Braci Perry
3 - Raptoryx z Warcraja
4 - Dark Elfowa magiczka
5 - Jeden z krasnoludzkich opojów


wtorek, 30 czerwca 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXX - Kinder Supplies



Czerwcowy karnawał ufundował nam Dziadu z Lasu z bloga Dziadu z Lasu! A ufundowawszy opatrzył go tytułem "Kinder Supplies" każąc zrobić coś grywalno-gablotkowego z artykułów kinderjajecznych i podobnych, generalnie adresowanych do dzieci, a nie poważnych dorosłych modelarzy i figurkowników;) Karkołomna idea! Wyzwanie przyjęte!
 

Zabrałem się do pozyskiwania zasobów wyjątkowo żwawo i przy pierwszych większych zakupach zaopatrzyłem się w zapas czekoladowych jajek. I niezwłocznie przystąpiłem do radosnego unboxingu. Było to tak:

Jest grubo! Pięć razy coś z potencjałem na wspaniałą figurkę.
 
Potencjał wciąż tu jest. Po prawej widoczne jedno jajo innego koloru. Zapewne kaczy sabotaż. Ale nic to!

 Odpady produkcyjne już oddzielone od właściwych surowców.

Na pierwszy ogień - Niebieski Pidżamers. Prawie jak ci od Guillimana! To początki, jest dobrze, nie od razu trzeba trafić na złoto - szczęśliwie jeszcze cztery niespodzianki przede mną. Jedziemy z nimi!

 No i dojechaliśmy. Motorek. Niby nienajgorzej... No dobra, kogo ja oszukuję. Motorek badziewny jak nie wiem co i w jakiejś skali zupełnie  z czapy. Następny proszę!

Hmmm. Naprawdę nie wiem, co poeta miał na myśli. Coś w rodzaju różowego lisa, z wystającą z pleców wiązką światłowodów czy pędzelkiem, w łapach trzyma plansze. Spawn chaosu? Raczej nie, dziękuję.

Zabawka - samochodzik na pasku papieru. Pasek można przechylić i lekko poluzować, to autko jedzie jak mu grawitacja każe. Jakie to wspaniałe i pouczające. No i lepsze niż spawn... Dobra. Ostatnie jajko, ostatnia nadzieja.

 No i fajnie. Śmigłowiec o dwóch papierowych rotorach, które nie chcą się ani trzymać, ani kręcić, ani nic. To co, pidżamers czy motorek...

Nie pozostało mi nic innego jak podziękować kandydatom za udział w castingu, zjeść czekoladę i poszukać pomysłu gdzie indziej. Podupadły na duchu lecz pokrzepiony jajkowymi skorupkami poszedłem więc na ponowne zakupy i zamiast zdawać się na ślepy los kupiłem worek plastikowych żołnierzyków z motorkiem i jakimś niby hummerem do kompletu. O takim:




Przyszło mi do głowy, że z hummera zrobię spalony wrak - przeszkadzajkę polowo-bitewną. No i jak wymyśliłem, tak zrobiłem. A oto efekt:





sobota, 30 maja 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXIX - Umarł król, niech żyje król!


59 edycja Figurkowego Karnawału Blogowego została szczwanie przechwycona przez Potsiata, znanego Gangstera z Mordheim. Szczwaność pomysłu objawia się w tym, że zamiast dopasowywać figurkę do tematu, dopasował sobie temat do figurki (tutaj można zobaczyć, w czym rzecz). Ale nie mam pretensji, bo i mnie, tym razem, leitmotiv zagrał. Ale zanim przejdę do sedna, wstęp w postaci odpowiedniej melodyjki:




Dawno, dawno temu, gdzieś około 1997 roku, w domu moim rodzinnym pojawił się pecet, detronizując starą komodę C64 z roli maszyny do wszystkiego, z grami na czele. A wśród gier, które na nim miałem znalazł się Duke Nukem 3D. To była giera! To były wrażenia! To były czasy! Ale gra zestarzała się wyjątkowo paskudnie. Sprajty 2D dzisiaj kłują w oczy okropnie. Kłuje też sporo innych rzeczy. Grać się już w to prawie nie da, choć rok czy dwa temu przeszedłem sobie DN3D jeszcze raz, ale bardziej z nostalgii niż z jakiegokolwiek innego powodu. Z żalem informuję, że na dziś ta gra to już zimny trup, niestety.

Dwadzieścia kilka lat po pięknych czasach, gdy Duke KRÓLOWAŁ (słowo-klucz) wpadła w moje ręce figurka, która bardzo mocno skojarzyła mi się z rzeczonym Diukiem. Chyba głównie za sprawą okularków i muskulatury:) Postanowiłem ją zatem pomalować w sposób zainspirowany starym, dobrym Diukiem. Dżinsy, resztki czerwonego podkoszulka, blond kudły...

Podsumowując: była śmierć, jest odrodzenie. Diukowi do króla kilka leveli w hierarchii służbowej niby brakuje, ale uwzględniając jeden z tekstów, którymi bohater gry hojnie rzucał, "Hail to the king, baby!", sądzę, że należy go uznać minimum za uzurpatora-samozwańca. Czyli jest i król.

A co do formy, w jakiej doszło do odrodzenia... Cóż. Mamy akurat na świecie zarazę, więc maleńka, wręcz symboliczna ingerencja Dziadka Nurgla jest chyba jak najbardziej na miejscu:)






środa, 29 kwietnia 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXVIII - Wrota


FKB, edycja 68! Tematem zarządzonym przez Wołka Zbożowego z bloga NerdWorkshop są wrota. Temat trudny, ale do ogarnięcia.


Z uwagi na to, że unikam tworzenia makiet, terenów i durnostojek (z braku miejsca na ich przechowywanie) zdecydowanie odrzuciłem możliwość skonstruowania czegoś, co wrota posiada. Zrobienie samych wrót bez kontekstu też jakoś mnie nie pociągało. Zostały mi więc wrota metaforyczne. Co wygląda jak duże drzwi i pasuje do ludków? Pawęże! No to sprawiłem sobie miniaturową wprawkową pawęż w kształcie wrót, z namalowanymi wrotami i ozdobioną cytatem zawierającym wrota (100 pkt. dla tego, kto ów cytat rozczyta, bo o ile zrobiłem postępy w czytelności mininapisów, tak, przyznaję, w tym przypadku, odcyfrowanie napisu jest naprawdę trudne). Bonusowo wczesny WIP dwóch kolejnych pawęży nad jakim właśnie pracuję.