niedziela, 30 września 2018

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XLIX - Jesień.


Czterdziesta dzięwiąta edycja FKB pod przewodem Morpheusa z bloga The Fantasy Hammer kręci się wokół jesieni. I dobrze. Jesień za oknem i jesień na moim biurku. Jesień średniowiecza :)


Napomknąłem już, że pracuję ostatnio nad miniaturową wersją Chorągwi św. Jana Chrzciciela. Budując kolejnych piętnastowiecznych piechociarzy, ludzi niskiego stanu, którzy stosując zdobycze techniki (kusze, broń palna) i taktyki (wykorzystanie warunków terenowych, wagenburgów itd.) mieliby (jakieś) szanse przetrwać stojąc naprzeciw ciężkozbrojnego rycerstwa, naszło mnie na refleksje o tym, jak to wraz ze wzrostem znaczenia piechoty świat stanął na głowie. Powstania Szwajcarów, wojny husyckie, Agincourt... Okazało się nagle, że chłopi, mieszczanie, biedna zbieranina może z powodzeniem zrobić szlachcie, nota bene, jesień średniowiecza z wiadomo czego. W niepamięć zaczęła odchodzić kultura dworska, czasy bitew, na które jaśniepaństwo zjeżdżało jak na bal, zaczęły się czasy religijnych niepokojów, chłopskich buntów, upadku feudalizmu. Dla średniowiecza przyszedł wrzesień, październik, listopad, upadł Konstantynopol i odkryto Nowy Świat, a ten Stary w dotychczasowej formie szlag trafił. Rzeczywistość poszła naprzód, cholera jasna.

Dzisiaj właściwa inauguracja projektu "Chorągiew św. Jana", bo cystersi, których pokazywałem ostatnio to nie do końca wojacy. A dzisiaj - wojak, i to nie byle ciura! Na pierwszy ogień idzie chorąży - Piotr zwany Błoną. Lepiej nie pytajcie skąd takie przezwisko, pamiętając, że żołnierskie poczucie humoru bywa ciężkie i frywolne ;) Na sztandarze - św. Jan Chrzciciel i wrocławskie "W". Stan wyposażenia zainspirowany zdjęciami z Grunwaldu 2013 (można zobaczyć próbkę o tutaj, na fanpage'u legnickiego Bractwa Rycerskiego). Baza modelu - kitbash różnych zestawów od braci Perry (wojna stuletnia, okres Agincourt-Orleans), chorągiew - plasticard kształtowany na ciepło nad gazówką :)






czwartek, 30 sierpnia 2018

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XLVIII - Grunt to dobrze zjeść!



Aktualny temat Figurkowego Karnawału Blogowego to (jak widać w tytule wpisu) "Grunt to dobrze zjeść!". Owo kulinarno-filozoficzne zawołanie rozlega się z bloga Shoggoth's Place, a wołającym jest jego autor - Hive Fleet Shoggoth.

Ale ale! Nie od dziś wiadomo, że oprócz pożywienia dla ciała, istotna jest także strawa dla ducha! Dlatego, nieco przewrotnie, moja odpowiedź na karnawałowy zew to specekipa do spraw krzewienia wiary, a konkretnie - czteroosobowa procesja cystersów.

Z tymi cystersami to jest tak, że stanowią forpocztę projektu, nad którym obecnie pracuję - utrwaleniu w miniaturze zaprzyjaźnionych rekonstruktorów historycznych. Pierwotnie zamierzałem ulepić jedynie piechotę z Chorągwi św. Jana Chrzciciela, ale jakoś tak wyszło, że plan się poszerzył  o znajomych rycerzy i nie tylko. I tak, spośród tych czterech zakonników jeden - Ojciec Adam, ten w okularach, z knigą pod pachą i opackim pierścieniem na palcu - jest wzorowany na zupełnie rzeczywistym Adamie, specjaliście od cystersów, kaligrafii, symboliki i religii. Pozostała trójka to nołnejmowa obstawa - w końcu opat to nie byle kto i wypada, żeby towarzyszyła mu jakaś asysta:) Dodam jeszcze, że real-lifowego Adama można obejrzeć na facebookowym fanpage'u Chorągwi św. Jana Chrzciciela: choćby tutaj i tutaj.

A jakby ktoś był zdania, że moja karnawałowa propozycja jest zbyt grubymi nićmi szyta, niech pamięta, że cystersi od średniowiecza mają sławę zakonu bardzo gospodarnego, ze szczególnymi bonusami w dziedzinie produkcji żywności;)






niedziela, 29 lipca 2018

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XLVII - Mądrość starożytnych



W każdym uniwersum fantasy , w którym toczą się wydarzenia, które rozgrywamy na stołach jako figurkowe bitwy (ba! nawet w niektórych nie-fantasy), istnieją siły, z którymi lepiej się nie zadawać. Pewnie, można w drodze paktów z tymi potęgami wiele zyskać, ale zazwyczaj zdecydowanie więcej można stracić.

Wiedza o takich zakazanych praktykach jest często przekazywana od niepamiętnych czasów z pokolenia na pokolenie. Niestety, zdarza się też, że takie pradawne mądrości gdzieś się w odmętach czasu gubią. Albo po prostu są ignorowane przez nadmiernie ciekawskie, niecierpliwe lub skupione na celu jednostki, które porzucają dawną tożsamość i zasilają szeregi popleczników różnych Chaosów, Apokalips, Mrocznych Harmonii i Herezji. Dzisiaj, z okazji XLVII edycji Figurkowego Karnawału Blogowego, którego temat podał na swoim blogu The Dark Oak Mateusz Jaworski, chcialbym zapresentować właśnie takiego gościa, który wbrew mądrości starożytnych zaprzedał się Niszczycielskim Mocom, a za moc przyszło mu drogo zapłacić - własnym człowieczeństwem. Przed Państwem Tzeentchowy Magister!




sobota, 30 czerwca 2018

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XLVI - wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

Rzutem na taśmę, w ostatni dzień czerwca, wpis karnawałowy!



Gospodarzem czterdziestej szóstej edycji blogowego karnawału jest nie kto inny a QuidamCorvus - autor bloga Danse Macabre. A temat? "Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu". Jak do Rzymu, to do Rzymu. Jedziemy z Rzymem!

Był sobie parę lat temu taki serial, całkiem dobry zresztą, "Rzym". O dwóch weteranach wojsk Cezara, Lucjuszu Vorenusie i Tytusie Pullonie, których losy tak dziwnie się toczą, że przypadkiem zahaczają o wszystkie najważniejsze wydarzenia schyłku republiki i narodzin imperium. Żeby było śmieszniej, pierwowzorem bohaterów serialu są dwaj prawdziwi rzymscy żołnierze, centurionowie, których sam Julek Cezar opisał w swoich pamiętnikach z wojen w Galii. Jak się komuś chce poczytać, vide linki:
http://historia.phw.org.pl/wp-content/uploads/Cezar,%20O%20wojnie%20galijskiej.pdf  - po polsku (trzeba sobie zajrzeć do księgi V, rozdziału 44, choć prościej dać ctrl+F i wpisać "Pullo").
A jak komuś się nie chce, to jego strata:)

W każdym razie, Warlord games wypuścił blisterek do gry Hail Caesar z figurkami Pullona i Vorenusa. A ja sobie taki blisterek sprawiłem i pomalowałem obu chwatów. Nie jest to malowanie na pełnym przytupie (musiałem się z nim bardzo ograniczać czasowo, tym bardziej, że to dla mnie naprawdę daleko wykraczający poza normalne ramy side quest), ale miało być po rzymsku to i po rzymsku jest.










czwartek, 31 maja 2018

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XLV - Spełnij swe bitewniakowe marzenie!



Czterdziestą piątą edycję FKB prowadzi Gervaz - autor bloga bitewniakowe pogranicza. I w ramach tego prowadzenia zachęca do spełniania swoich figurkowych marzeń, a jeśli nie spełniania, to chociaż podzielenia się z czytelnikami ogólnym kierunkiem, w którym rzeczone marzenia leżą. No to się dzielę:)


Nie będę chyba specjalnie kontrowersyjny, ba, nie sądzę, żebym choćby oryginalny tutaj był, ponieważ moim figurkowym celem i marzeniem, realizowanym powoli od ładnych kilku lat jest posiadanie spójnej estetycznie, w całości pomalowanej i klimatycznej armii. Bywalcy shadow grey wiedzą nie od dziś, że główna siła, wokół której od dawna już orbitują moje malarsko-konwertorskie wysiłki to Niepodzielny Chaos. Wcześniej miałem już całkiem spory kontyngencik krasnoludów, batalionik Bauhausu, trochę Blood Angelsów, ale żadna z tych ekip nie stanowiła prawdziwej armii, przynajmniej w moim odczuciu. Za armię mam dopiero moich wojaków Chaosu, pieczołowicie składanych od kilku lat. Jako projekt poboczny, właściwie kontyngent sojuszników, urosła mi w gablocie w międzyczasie pokaźna wataha Nurgla. Gdzieś tam prześwieca też coś Tzeentchowego. Mam przekonanie, że jest już tego w sumie całkiem sporo i nawet nieźle wygląda.
W zasadzie to co już mam na półkach i gablotkach, to połowa marzenia. Druga jest taka, żeby to wojsko jeszcze rozbudowywać. Nowy model, pasujący do koncepcji? Bierzemy! Fajny pomysł na sojuszników? Bierzemy! Coś, co już mam, ale fajnie by było mieć więcej? Bierzemy! Nie wiem, czy kiedyś powiem "dość", ale pewnie tak. Mam tylko nadzieję, że nie nastąpi to z musu, życiowej konieczności czy znudzenia tematem. Chciałbym, żeby stało się to wtedy, kiedy będę miał poczucie, że ten projekt jest skończony i kompletny. I to jest reszta mojego marzenia.


A tak wygląda dziś moja chaotyczna armijka, a przynajmniej jej gotowa część. Jakbym do tego dołożył to, co się dopiero tworzy i siły sojusznicze, liczebność uległaby niemal podwojeniu. Ale już to, co widać na zdjęciu to, w moim odczuciu, pokaźna armia. Ot, spełnianie marzeń - WIP ;)