poniedziałek, września 28, 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXXIII - Fura, skóra i komóra

Czołem!

Siedemdziesiąta trzecia odsłona Karnawału Figurkowego została pochwycona przez Pepe, autora bloga Fantasy w miniaturze. Tenże Pepe wybrał na hasło września 2020 zawołanie "Fura, skóra i komóra" pozostawiając, tradycyjnie, interpretacje w gestii karnawałowiczów. No to zinterpretowałem je po swojemu.

 

Wybrałem chaośniczego lorda na jaszczurce, którą gamesworkshopowi specjaliści od nazw ochrzcili mianem karkadraka. Jakby się toto nie nazywało, stanowi "pojazd", odhaczam więc "furę".

Co do skóry, mamy futrzany kołnierz. Poza tym, najbardziej kolorowym akcentem na modelu jest skóra jaszczura. Zatem i ten parametr uważam za spełniony.

A co do komóry... komóra nie pasuje do konwencji, ale środkiem dalekodystansowej komunikacji  dla takiego wielkiego zbója mogą być choćby zaprzyjaźnieni czarnoksiężnicy, a tak się składa, że kilku do ekipy moich chaosiaków na przestrzeni dziejów zmalowałem:

Latający czarnoksiężnik

Nekroczarnoksiężnik

Czarnoksiężnik Chaosu 

Magister Tzeentcha 

Gaunt Summoner pieszy 

Gaunt Summoner fruwający 

A właściwie po co komu komóra, jak już ma taką furę i skórę? ;)














poniedziałek, sierpnia 31, 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXXII - Okaz zdrowia

Przyjemność poprowadzenia siedemdziesiątej drugiej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego trafiła się Bahiorowi - autorowi bloga The Dark Oak. A zaproponowany temat brzmi "Okaz zdrowia" (o tutaj można sobie osobiście sprawdzić, jeśli ktoś nie wierzy). 

 

O ile pierwszy pomysł, jaki mi się nasunął, to był kolejny krasnoludzki miłośnik trunków (bo w końcu przy pewnym stężeniu alkoholu nawet koronawirus takiemu niestraszny), tak ostatecznie postanowiłem podejść do jego realizacji z pewną dozą przekory. Doza okazała się nielicha - stwierdziłem, że jest przecież taka wesoła czeredka, co to żadnej zarazy się nie boi - ludkowie Nurgle'a! Po szybkiej inwentaryzacji czekających na złożenie i pomalowanie ludków wybrałem Maggoth Lorda. Taki okaz zdrowia - inaczej:)

Ze względu na własne widzimisię złożyłem go w wersji Orghotts Daemonspew z jednym odstępstwem - podmieniłem cienki i prawdopodobnie kruchy język paskudy, na której to imć Orghotts siedzi wierzchem, na bardziej masywny. Do malowania użyłem wyłącznie pędzla, choć kusiło mnie, by do zrobienia przejść między poszczególnymi kolorami użyć aerografu - ostatecznie upał i związana z nim duża szybkość wysychania farby odwiodły mnie od tego. Efekty na zdjęciach poniżej.








piątek, lipca 31, 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXXI - Chosen One - część 2


Lipiec dobiega końca, wypada więc domknąć temat Figurkowego Karnawału pod egidą Pepe. Przypomnę, że w tym miesiącu każdy z uczestników przedstawił 5 propozycji, spośród których inny karnawałowicz wybierał jedną. Tutaj więcej o tym.


W moim przypadku wybrańcem został krasnoludzki opój. Model klasyk, więc i kolorystyka raczej klasyczna - wesoła i jaskrawa. Krasnal jest uzbrojony w młotek i solidny blaszany kufelek z wysokooktanową zawartością - to ostatnie można wywnioskować z rumieńców i rozanielonego wyrazu twarzy ;)





sobota, lipca 04, 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXXI - Chosen One - część 1


Lipcowa edycja Karnawału Figurkowego trafiła pod zarząd Pepe z bloga Fantasy w miniaturze. Zadanie - przedstawić pięć figurków i pomalować tę z nich, którą wskaże inny karnawałowicz. No to jedziemy!






Jeśliby ktoś nie wiedział, co jest co:
1 - Putrid Blightking skonwertowany z Black Orka
2 - Piechociarz z okresu Wojny Stuletniej od Braci Perry
3 - Raptoryx z Warcraja
4 - Dark Elfowa magiczka
5 - Jeden z krasnoludzkich opojów


wtorek, czerwca 30, 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. LXX - Kinder Supplies



Czerwcowy karnawał ufundował nam Dziadu z Lasu z bloga Dziadu z Lasu! A ufundowawszy opatrzył go tytułem "Kinder Supplies" każąc zrobić coś grywalno-gablotkowego z artykułów kinderjajecznych i podobnych, generalnie adresowanych do dzieci, a nie poważnych dorosłych modelarzy i figurkowników;) Karkołomna idea! Wyzwanie przyjęte!
 

Zabrałem się do pozyskiwania zasobów wyjątkowo żwawo i przy pierwszych większych zakupach zaopatrzyłem się w zapas czekoladowych jajek. I niezwłocznie przystąpiłem do radosnego unboxingu. Było to tak:

Jest grubo! Pięć razy coś z potencjałem na wspaniałą figurkę.
 
Potencjał wciąż tu jest. Po prawej widoczne jedno jajo innego koloru. Zapewne kaczy sabotaż. Ale nic to!

 Odpady produkcyjne już oddzielone od właściwych surowców.

Na pierwszy ogień - Niebieski Pidżamers. Prawie jak ci od Guillimana! To początki, jest dobrze, nie od razu trzeba trafić na złoto - szczęśliwie jeszcze cztery niespodzianki przede mną. Jedziemy z nimi!

 No i dojechaliśmy. Motorek. Niby nienajgorzej... No dobra, kogo ja oszukuję. Motorek badziewny jak nie wiem co i w jakiejś skali zupełnie  z czapy. Następny proszę!

Hmmm. Naprawdę nie wiem, co poeta miał na myśli. Coś w rodzaju różowego lisa, z wystającą z pleców wiązką światłowodów czy pędzelkiem, w łapach trzyma plansze. Spawn chaosu? Raczej nie, dziękuję.

Zabawka - samochodzik na pasku papieru. Pasek można przechylić i lekko poluzować, to autko jedzie jak mu grawitacja każe. Jakie to wspaniałe i pouczające. No i lepsze niż spawn... Dobra. Ostatnie jajko, ostatnia nadzieja.

 No i fajnie. Śmigłowiec o dwóch papierowych rotorach, które nie chcą się ani trzymać, ani kręcić, ani nic. To co, pidżamers czy motorek...

Nie pozostało mi nic innego jak podziękować kandydatom za udział w castingu, zjeść czekoladę i poszukać pomysłu gdzie indziej. Podupadły na duchu lecz pokrzepiony jajkowymi skorupkami poszedłem więc na ponowne zakupy i zamiast zdawać się na ślepy los kupiłem worek plastikowych żołnierzyków z motorkiem i jakimś niby hummerem do kompletu. O takim:




Przyszło mi do głowy, że z hummera zrobię spalony wrak - przeszkadzajkę polowo-bitewną. No i jak wymyśliłem, tak zrobiłem. A oto efekt: