czwartek, 13 sierpnia 2015

W.I.P. - modułowe pole bitwy

Cześć,

Jak można było zauważyć, na blogu się ostatnio dzieje niewiele. Częściowo dlatego, że żar leje się z nieba, a taka spiekota w mieście to piekło. Ale główna przyczyna, jak sygnalizowałem jakiś czas temu, tkwi w czasochłonności projektu, który aktualnie mam na tapecie - modułowego pola bitwy (napomknąłem o tym przy okazji lasu Citadel). Dzisiaj pierwszy rzut oka na rzeczone pole.

Plansza będzie się składać z sześciu sektorów o wymiarach 60 na 60 cm. Będzie można je dowolnie zestawiać tworząc, w zależności od potrzeb, pola o wymiarach 120x180, 120x120 czy nawet dziwolągi 60x360, jak ktoś ma, dajmy na to, jakiś pościgowy scenariusz do rozegrania. Pole ma być uniwersalne - i do systemów fantasy i SF, więc odpadają dedykowane tylko dla jednej z tych opcji montowane na stałe ozdoby. Założenie uniwersalności odbiło się także dość mocno na dobranej przeze mnie palecie kolorów.

Podstawa każdego modułu to płyta HDF, bodaj 6mm, do której przyklejony jest arkusz ekstrudowanego polistyrenu o grubości 30mm. Płyta ma za zadanie wzmacniać, trzymać w kupie i usztywniać, a także dociążać, żeby grawitacja trzymała to w miejscu. Wygląda to tak:



Opracowując koncepcję nie ustrzegłem się błędów. Na przykład założyłem wymiary pól 60x60 cm, żeby było przepisowo i fajnie. Niestety, arkusze XPSa mają wymiary 58x58 cm + zakładki. Więc przy każdym elemencie miałem trochę cięcia i klejenia, żeby te 2 cm jakoś dodać. I dodatkowego szpachlowania, bo oprócz wyrównania krawędzi trzeba było załatać dziury i szczeliny. Nie polecam. Polecam zmniejszenie na etapie projektu wymiarów modułów do wymiarów dostępnych płyt. Jak jesteśmy przy płytach XPS i polecaniu, polecam też lutownicę transformatorową jako metodę cięcia. Tnie się gładko i dość przyjemnie. Cięcie nożem, piłą czy czym innym niech się schowa. Lepiej od lutownicy nadaje się do tego chyba tylko termiczna wycinarka stołowa do styropianu.

Żeby taki styropian zaczął wyglądać jak kawałek pola bitwy dostał piaskowo-korową warstwę tekstury. Piasek to piasek do piaskownicy. Można nabyć w dużych workach w marketach ogrodniczo-budowlanych. Kosztuje niewiele i ma atest, który pozwala zakładać, że żaden zwierz nań nie defekował. Kora pochodzi z drzew i fajnie udaje skały i głazy. Oczywiście trzeba znaleźć dobre drzewo - najlepiej padłe albo ścięte (żeby kora była drzewu już niepotrzebna), no i stare (żeby kora była pobrużdżona malowniczo). Do piasku i kory można wedle uznania dodać co się ma pod ręką - ja dodałem jeszcze trochę gipsowych cegiełek, kamyczków, patyczków itd. Kleiłem to na wikol - nadaje się nieźle. Najlepszy wikol do tego, to taki z dużego wiaderka, bo trzeba liczyć ze 200 g na jeden moduł, więc na tubki szkoda kasy. Na tym etapie przykładowy element pola bitwy przedstawia się następująco:


Jak klej wyschnie trzeba pozbyć się nadmiaru piachu i pomalować całość na wybrany kolor. Ja zdecydowałem się na dość ciemną umbrę rozjaśnianą punktowo zgaszoną zielenią, i drybrushowaną nieregularnie na kościano i biało. Skałki są z grubsza szarawe, cegły przybrudzone.
Póki co jeden moduł jest pomalowany, na jednym schnie piasek, a pozostałe czekają na swoją kolej.


I, na koniec, zdjęcie z cytadelowym lasem.


Ciąg dalszy nastąpi:)

6 komentarzy:

  1. Wygląda "zajebiście", jak mawiał znany wokalista! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zacnie. Trzeba będzie je sprawdzić w boju ;) Może jakiś Mordheim? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy projekt - życzę powodzenia w dalszej realizacji czekam niecierpliwie na ciąg dalszy relacji z budowy :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za słowa otuchy - relacje będą, a nawet są (właśnie wrzuciłem na bloga moduł nr 2) ;)

      Usuń