Muszę się przyznać, że w ostatnim czasie, z wyłączeniem kilku wyjątków, serwowałem na blogu figurki pomalowane znacznie wcześniej. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prozaiczna - duży, praco- i czasochłonny projekt w skali 1:1. A konkretnie kolejna pawężka dla kolegi rekonstruktora.
Kolega ów, Sebastianem będąc, Sebastiana na tarczy sobie zażyczył. Świętego w dodatku. Parametryzacja zamówienia objęła też treść okalającego pawężkę napisu i umieszczone na niej herby - Landskron (rycerza z tego właśnie rodu kolega odtwarza) herb-logo naszego legnickiego bractwa.
Święty Sebastian był rzymskim żołnierzem i to dość wysokiej szarży, bo dowódcą cesarskiej gwardii. Przedstawia się go w sztuce jako mężczyznę lub młodzieńca przywiązanego do słupa/pala/kolumny i naszpikowanego strzałami. Na taki nieprzyjemny los skazał go za wyznawanie chrześcijaństwa jego szef, tj. cesarz Marek Aureliusz Probus. Żeby było weselej rozstrzelanie wcale nie spowodowało u świętego wyzionięcia ducha - odratowano go, a jak już wydobrzał udał się do cesarza i powiedział mu co myśli o przejawach dyskryminowania chrześcijan i jak nieładnie cesarz się zachował. Władca się mocno poirytował i kazał egzekucję powtórzyć, dla odmiany metodą zatłuczenia pałkami. Tym razem świętego zabito skutecznie, a skatowane zwłoki wrzucono do kanalizacji...
Wizerunek świętego, na którym się wzorowałem, znalazłem na miniaturze w pewnym włoskim manuskrypcie z końca XIV wieku. Przedstawienie spodobało mi się ze względu na "oldschoolowość" wyrażającą się brodatością postaci, średniowieczną wąziutką talią i, ogólnie, kontrastem z późniejszymi przedstawieniami - wszyscy piętnastowieczni-plus Sebastianowie jakich znalazłem byli malowani w konwencji "piękny do bólu młodzieniec", a ten wygląda na normalnego gościa, a nie jakiegoś Adonisa.
Z początku planowałem umieszczenie po bokach tarczy łuczników, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że święty mi się między nimi gubił. I łuczników nie ma.
Tarcza jest gotowa w 99% - zostało właściwie tylko usunięcie śladów ołówka i zabezpieczenie całości lakierem. No, chyba, żebym jeszcze jakieś bonusy nagle wymyślił :)
A na koniec małe podsumowanie: bardzo się cieszę się z faktu, że miniony miesiąc był dla mojego bloga rekordowy - udało mi się zamieścić 14 postów, czyli więcej niż w latach 2010-2013 do kupy. Przełożyło się to na liczbę odwiedzin - średnia dzienna marca 2015 była zbliżona poziomem do średniej miesięcznej z poprzednich lat! Bardzo dziękuję wszystkim czytelnikom i zapraszam do śledzenia bloga w przyszłości - postaram się nie stracić tempa ;)
piątek, kwietnia 03, 2015
wtorek, marca 31, 2015
Bretoński wojak - poszukiwacz przygód
Niekiedy, przeglądając listę wyposażenia, jakie noszą ze sobą postacie w erpagach czy innych, mniej fabularnych, a bardziej przygodowych typach gier, można dojść do wniosku, że wiele z tych postaci, sądząc po stopniu obładowania, to znacznie więksi siłacze niż by to wynikało ze statsów. Ba! Siłacze, a do tego geniusze pakowania! Dzisiejszy bohater to wojak (bretoński man-at-arms) przemierzający ulice Mordheim, którego ulepiłem właśnie z taką myślą. Człowiek gotów na każdą ewentualność i odpowiednio do tego wyposażony: w solidnego messera, nóż, sakwę i kufelek, kuszę wraz z zapasem bełtów, latarnię, hełm, kolczugę, koc i różne drobiazgi, których na pierwszy rzut oka nie widać, bo siedzą w plecaku.
niedziela, marca 29, 2015
Warhammerowe antyki - Krasnoludzki kucharz
Jak wspominałem przy okazji wpisu o zabytkowym krasnalu siedzącym na schwytanym goblinie, oprócz niego mam w kolekcji jeszcze jednego artylerzystę-goblobberzystę, mianowicie krasnoluda-kucharza o imieniu Bert. Jak wiadomo krasnoludy lubią dobrze zjeść i wypić, więc taki kucharz to nie byle kto i od niego w znacznym stopniu zależy utrzymanie wysokiego morale w oddziale. Wysoka czapa i fartuch pozwalają od razu stwierdzić z kim mamy do czynienia. Dodatkowo nogę wsparł na solidnym saganie. W zestawie z goblobberem kucharz obracał rożen z pieczącym się nad ogniem prosiakiem, niestety mój rożna nie posiada - a żeby wyciągnięta w poszukiwaniu korbki ręka nie wyglądała dziwnie dokleiłem doń zgrabną lagę.
czwartek, marca 26, 2015
Król Kazador z Karak Azul
Król Kazador to krasnolud szacowny i dostojny, a także dość wiekowy, choć nie tak, by go zaliczyć do Warhammerowych Antyków. Ale old school to to jest. A przy tym jeden z moich ulubionych krasnali. Zgodnie z opisem w krasnoludzkim podręczniku do V ed. król to wielki mocarz i groźny wojownik, a przy tym postać mocno tragiczna - swego czasu orkowie z Black Crag pod wodzą niesławnego Gorfanga przeprowadzili na Karak Azul rajd. Zdołali zinfiltrować twierdzę docierając do samej sali tronowej. Wielu mieszkańców, w tym królewskich krewnych poległo, wielu zostało uprowadzonych w niewolę. Straszny los spotkał królewskiego syna, Kazrika - orkowie zgolili mu brodę i przygwoździli do ojcowskiego tronu. Od czasu tych wydarzeń na twarzy Kazadora nie gościł uśmiech (czemu, nawiasem mówiąc, trudno się dziwić). Król, szukając zemsty, prowadził swoich wiernych wojowników przeciw wrogom ich ludu wciąż mając nadzieję, że dopadnie i usiecze znienawidzonego Gorfanga.
Jako ciekawostkę dodam, że w pełni wyposażony, tzn. zbrojny w runiczny młot, opancerzony w królewską zbroję i dodatkowo zaopatrzony w magiczny róg, w czasach V ed. był wart makabryczne 494 punkty. Czyli więcej niż 40 szeregowych dwarfowych wojów. Albo dwudziestu kilku Iron Breakersów. To były trochę inne czasy :)
A tak w ogóle, to chyba pierwsza figurka, którą pomalowałem, i z której byłem naprawdę zadowolony :D
Jako ciekawostkę dodam, że w pełni wyposażony, tzn. zbrojny w runiczny młot, opancerzony w królewską zbroję i dodatkowo zaopatrzony w magiczny róg, w czasach V ed. był wart makabryczne 494 punkty. Czyli więcej niż 40 szeregowych dwarfowych wojów. Albo dwudziestu kilku Iron Breakersów. To były trochę inne czasy :)
A tak w ogóle, to chyba pierwsza figurka, którą pomalowałem, i z której byłem naprawdę zadowolony :D
wtorek, marca 24, 2015
Gretchin #5
Kolejny gretchińsko-gobliński pirat charakteryzuje się imponującym wyszczerzem paszczy, wielkokalibrowym rewolwerem w łapie, trzonkowym granatem przy pasku i czerwonym pióropuszem na głowie. Prawdziwy słodziak ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)