Strony

AoS: Żelazna Horda


http://koyoth.blogspot.com/p/blog-page.html
http://koyoth.blogspot.com/p/zelazna-horda-siy-hordy.html
http://koyoth.blogspot.com/p/blog-page_22.html
http://koyoth.blogspot.com/p/zelazna-horda-kroniki-hordy.html

 
Żelazna Horda to jedna z okrytą złą sławą band Chaosu wydanych przez pustkowia któregoś ze światów. Gdziekolwiek się pojawią, tam blady strach pada na mieszkańców. Fala zakutych w stal wojowników przelewa się przez królestwa jak szarańcza, zabijając, niszcząc i rabując. Ich szlak znaczą zgliszcza, trupy i ruiny... Jako lennicy Archaona nie raz stawali do bitwy u boku jego legionów, przyczyniając się wielu wspaniałych zwycięstw.

Tyle w temacie ewentualnego fluffu pod AoS czy Warhammera. Bo tak naprawdę inspiracją do skompletowania tej armii było coś zupełnie innego. Mianowicie Jeźdźcy Zagłady/Riders of Doom z "Conana Barbarzyńcy" ze Schwarzeneggerem.
Chyba każdy zna tę scenę. Sam początek filmu. Spokój i sielanka w małej cymmeryjskiej osadzie, gdzieś wśród lasów. Nagle nastrój się zmienia, spokój gdzieś ulatuje. Najpierw z oddali słychać jakiś rumor. Źródło dźwięku zdaje się przybliżać. Jest bliżej i bliżej! To tętent kopyt! Wróg! Nie mija chwila, a zakuci w pancerze, okryci futrami wojownicy wpadają do wioski! Błyskają miecze, wśród strzech pojawiają się płomienie, leje się krew. Ogary rzucają się na nielicznych stawiających jeszcze opór. "Vale caelum, vale terra, vale nivis, morimur!". Kilka momentów później wioski właściwie nie ma. Dymiące zgliszcza w miejscu chat, psy obwąchują trupy. Zwycięzcy triumfują, przeglądają łupy. James Earl Jones - Thulsa Doom - podziwia zdobyczny miecz. A nieliczni ocaleli są pędzeni w niewolę. Świetna scena i dobry film - niestety ani "Conan Niszczyciel", ani ten nowy "Conan" ("Czerwoną Sonję" miłosiernie pomijając milczeniem) nie miały już tego klimatu...

W każdym razie moja Horda to w zamyśle tacy Wojownicy Zagłady. Bardziej najeźdźcy skupieni na rabunku i ewentualnej destrukcji niż jakiejśtam religijnej idei Chaosu. Stąd, na przykład, niewielka ilość widocznych na modelach stygmatów chaosu (wyznaczyłem Hordowcom limit mutacji na poziomie widocznym na przykład w armii Persów z filmu "300" - niby normalni śmiertelnicy, ale jakieśtam pojedyncze kurioza się trafiają). Na kolorystykę pewien wpływ miał wygląd Iron Warriorsów z WH40k, choć, niestety, czarno-żółte pasy zmuszony byłem odrzucić, jako mało pasujące do konwencji. Od Iron Warriors pochodzi też sama nazwa Hordy.

Jak na razie Horda to nazwa trochę na wyrost, ale kolejne oddziały już się formują i siły zakutych w żelazo grabieżców rosną z każdym dniem.













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz