wtorek, 31 maja 2016

Piknik w Bolkowie i kilka słów o zdobywaniu zamku

Długi weekend dla niejednego figurkownika to znakomity czas na podgonienie zaległości modelarsko-malarskich albo radosne pogranie w ulubionego bitewniaka. W sumie dla mnie niekiedy też, ale nie tym razem. Tym razem wybrałem się z rodziną na piknik! I to nie byle jaki, bo średniowieczny, a z nazwy to nawet rycerski:) A dział się na zamku w Bolkowie. Było w rzeczy samej dość piknikowo, choć pogoda nas nie rozpieszczała (przerobiliśmy burzę, ulewę i gradobicie w jednym). Ale, mimo wszystko, impreza się udała. Pozostaje czekać na następną:)

For many wargaming fans, a long weekend is a perfect time to do something with delays in modelling and painting or to play their favourite tabletop game. Well, it is for me, but not this time. This time I went to a picnic with my family. Not just any picnic. Medieval picnic:) The event took place in the castle in Bolków. The atmosphere was quite picnic-like, the weather, however, wasn't that kind for us (it was stormy, rainy, there even was some hail). Despite that it was great and I am looking forward to next one.


A tymczasem, napiszę trochę o miejscu, gdzie się to wszystko działo, czyli o bolkowskim zamku, przy czym podaruję sobie opowieści historyczne (jak ktoś ciekaw, to na wikipedii sporo już o tym jest) skupię się bardziej na kontekście bitewniakowym - możliwościach atakowania i obrony takiej warowni konwencjonalnymi, niemagicznymi, średniowiecznymi środkami.

In the meantime, I would like to write a word about the place of the event, which is the Bolków castle. There won't be many historical details (if someone wishes some, please see the article on wikipedia, unfortunately the one in English is very short). I want to focus on more wargaming-compliant side - possibilities of attacking and defending such a fortress with conventional, non-magical, medieval means.

  Źródło: Google Maps

Bolkowski zamek to średniowieczna, gotycka budowla obronna, kilkukrotnie przebudowywana i rozbudowana. Stoi na górze górującej nad miasteczkiem - na wiki piszą, że ta góra to ledwie wzgórze, ale pewnie nie próbowali wspiąć się na NIĄ w zbroi i z bronią, albo choćby ściągnąć z niej na dół husyckiego wozu ;) Przy czym mówię tu o podejściu drogą pod główną bramę, które jest upierdliwe, ale możliwe. Bo z pozostałych stron sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. No i dzisiaj zbocza góry porasta las - w czasach funkcjonalności zamku raczej tak nie było, bo po co ułatwiać wrogom podejście?
Dajmy na to, że startujemy z podzamkowego placu, na którym dzisiaj jest parking, gdzie można zostawić auto i chcemy dostać się w niecnych zamiarach na zamek. Ruszamy drogą, która pnie się pod górę, dość stromo (zadyszka prawdopodobna), aż trafia pod mury i odbija łukiem w lewo, w stronę bramy. To nieprzypadkowe, że w lewo - idąc tamtędy, mamy mury po prawej stronie, czyli nie po tej, po której mamy tarczę. Ewentualni obrońcy stojący na murach mogą uprzyjemnić nam wędrówkę rzucając na nas co bądź. Nie wspomniałem jeszcze, że mury w tym miejscu są wysokie na czterech-pięciu chłopa, więc tym z góry bombardować łatwo, a tym z dołu odgryzać się wyjątkowo trudno. Trochę jak w Monty Pythonie i św. Graalu pod zamkiem z ekipą nieuprzejmych Francuzów - nawet perspektywa podobna.

Bolków castle is a medieval, gothic fortification, rebuilt and expanded several times. It is placed on a mountain peaking over the town - wikipedia says the mountain is barely a hill, but I bet the person who wrote it didn't try to climb it in plate armour and carrying weapons, or to transport a hussite war wagon down. I am, of course, writing about going up the main way -  from the other sides it gets far more complicated. Today the castle mountain is overgrown with trees - in the times, when the castle was functional it wasn't like this. Because why do anything to make it easier for the enemies to get to the walls?
Let's say we're starting from the car park under the castle and we want to get to the castle with some foul intentions. We are taking the main (and only) way, that climbs steep up, get under the walls and take turn left to the gate. It's not accident the road turns left - when you go there you have the walls to your right, and your shield is on the opposite side. The defenders standing up the wall can make our day even more pleasant with throwing all sorts of things on us. Including heavy and pointy things. What I haven't mentioned yet,  is how high the walls are in this spot - four, maybe five times man's height. It's very easy to bomb from up the wall, and very hard to do anything against it  from below. The perspective reminds the view King Arthur and his knights had at the French guys throwing insults in their direction in "Monty Python and Holy Grail".

Źródło: "Monty Python i święty Graal" / http://www.quickmeme.com/meme/36eya0

Powiedzmy, że udało nam się przejść te kilkadziesiąt, może sto metrów podejścia i dochodzimy do bramy. Dzisiaj jest tam spawana krata, co było kiedyś - nie wiem, ale najpewniej zwyczajna mocna brama (miejsca na jakieś brony i mosty zwodzone tam nie ma). Jeśli stukanie nie podziała, a załoga nam nie otworzy po dobroci, trudna rada, trzeba wyważać. Sypią na nas z góry kamienie, walą z kusz, łuków, hakownic i czego tam jeszcze, a my łapiemy za taran i wyważamy. Warunki pracy mało komfortowe. Jakby taran był zadaszony i osłonięty, byłoby nieco milej, ale wtaczaj, jeden z drugim, takiego ciężkiego kolosa pod tą górę... Zresztą wniesienie tam solidnego dębowego pnia to też byłby niezły wyczyn. Pewnie łatwiej byłoby wnieść drabiny, ale nie wiem, czy jest sens. Zamek dokoła ma urwiska, a stawiania iluś tam drabin przy murze sąsiadującym z drogą, gdzie rzeczony mur ma 8-9 metrów wysokości naprawdę marnie widzę - przypuszczam, że na tak krótkim odcinku dosłownie kilku obrońców mogłoby skutecznie odpierać setki, a może i tysiące biedaków z drabinami. O żadnych wieżach oblężniczych zupełnie nie ma mowy - nie ma jak tego wtoczyć ani ustawić. Podkopy? Życzę powodzenia w drążeniu w skale. Walić ciężkimi pociskami aż uszkodzimy mur? Niby można, tyle, że za murem wcale nie ma pustej przestrzeni - aż do wysokości, na której na górze są obrońcy (czyli do blanków minus circa półtora metra) jest nasypana i porządnie ubita ziemia zewnętrznego dziedzińca. Może z tym zdobywaniem zamku to nie był wcale taki najlepszy pomysł?
 
Załóżmy, że jakoś daliśmy radę wyłamać wrota i sforsowaliśmy bramę. Rzucamy taran, bierzemy się za broń i co widzimy? Znajdujemy się w otwartym od góry korytarzu, głębokim na trzy czy cztery metry, idącym wciąż pod górę. Po lewej mur, po prawej też mur, a na nim, jakże by inaczej, obrońcy, którzy nadal ochoczo spuszczają nam na głowy piekło. Jeśli, jakimś cudem, uda nam się przejść tą ścieżką zdrowia, zaraz za nią, zamiast chwili odpoczynku mamy co? Ha! Drugą linię murów! A na nich załoga zamkowa, która mieli sporo czasu, żeby z zewnętrznego dziedzińca schować się do środka. Co teraz? Głupia sprawa, ale znowu potrzebujemy tarana i cały cyrk zaczyna się od nowa.

We managed to make it to the walls, after like 100 meters of steep way and we reach the gate. Today the castle gate is made of welded grate, once, I believe, there was a normal, heavy gate, probably wooden. There is no place (and no need) for drawbridge or portcullis. Anyway, if knocking to the door does not cause any effects and the defenders are not willing to open it we have a problem. And we need a battering ram. Force opening the gate is far from being easy and comfortable. Soldiers from the castle garnison throw stones at us, shoot arrows, bolts, bullets and whatever they can find. Maybe it would be a bit better, if we had a battering ram with a roof-like cover from above, but how to push something this heavy up there? Carrying a sturdy oaken trunk would actually be quite an achievement. It would probably be easier to take some ladders, but I am not sure if there is a point. The castle is surrounded by cliffs, the best place for climbing the walls would be next to the road up. But the wall is 8 or 9 meters high and there is very little place. The ladders would have to be very close to each other making it easy to push them away from the walls. Siege towers? Impossible to push up there, and impossible to find a place to actually use them. Digging a tunnel to undermine the wall? Solid rock below. Shoot the wall with heavy projectiles until it's damaged? You can do that, but behind the wall there is no hollow space - the inside is filled with well compacted ground making an external courtyard. Maybe capturing the castle is not a great idea?
 
OK. Assume we somehow managed to break the gate. We throw the battering ram away, get our weapons and move forward. Where are we? In a corridor without roof, three-four meters deep, going up and up. There is a wall to our left, a wall to our right, and the defenders above. And they still unleash hell on our heads. If we make it further we still can't rest. We reach the second line of walls and some more defenders on them. Another wall and another gate. Again, where did we leave our battering ram?

Kiedy zmęczonym i wykrwawionym uda się nam wedrzeć dalej, mamy przed sobą jeszcze mury okalające wewnętrzny dziedziniec, a na dziedzińcu, w najwyższym punkcie zamku, wieżę. Wieża ma dwadzieścia kilka metrów wysokości i ściany grube na jakieś 4 metry u podstawy, wyżej trochę cieńsze. Bolkowska wieża ma kształt klina, skierowanego dziobem w stronę najbardziej prawdopodobnego ataku (czyli znane nam już podejście pod bramę) - jakby wróg prowadził stamtąd ostrzał, to pociski padałyby pod ostrym kątem i odbijały się od muru. Drzwi do środka znajdują się na wysokości ładnych paru metrów - wchodzi się do nich po drewnianych schodach na zewnątrz wieży. Zaraz za wejściem jest loch głodowy (jakieś 10 metrów w dół) i wąziutki korytarzyk w górę. Miejsca wewnątrz wieży jest niewiele - gdzieś w połowie wysokości tylko jedno okrągłe kilkumetrowe pomieszczenie, więc, bez zapasów, trudno byłoby się tam było długo bronić. Ale inaczej niż głodem to ciężko by było coś zdziałać. Pod górę, wąskimi, stromymi schodami? Brrr, zły pomysł.

When exhausted and tired we make it higher we need to break through the internal walls and we get to the main courtyard and reach the tower. The last place the defenders could take refuge in. It's more than twenty meters tall, its walls are like 4 meters thick (the higher the thinner the wall). The tower in Bolków is tear-shaped, with the tapered side directed into the direction of most probable attack (that's where we came from) - to deflect the projectiles. The door to the tower are several meters above the ground level - you can get there with a wooden stairway. Behind the door there is a narrow way up, and a way down (without stairs) - to the dungeon. There is only a little space inside the tower - one round room in half of its height, so the chances to defend it for long are slim - the defenders would run out of supplies shortly. But if the enemy is determined to attack, the stairs are narrow and steep and there would be some serious problems to climb to the top while fighting.


Podsumowując, zdobywanie takiego zamku to naprawdę paskudna sprawa. Przez lata architekci wymyślili mnóstwo patentów uprzykrzających życie ewentualnym wrogom. W czasach, gdy broń prochowa i materiały wybuchowe były mocno niedoskonałe, a atak z powietrza niemożliwy, zdobycie takiej fortecy było cholernie ciężkim i niewdzięcznym zadaniem. Więc kiedy będziecie na jakimś zamku zwróćcie uwagę na szczegóły konstrukcji, zastanówcie się jak mogłoby wyglądać jej atakowanie czy obrona i pomyślcie chwilę o losie nieboraków, którzy kiedyśtam szli - i ginęli - na tej samej drodze, po której dzisiaj chodzą turyści.

To sum up, capturing a castle like the one in Bolków is really nasty business. In the course of years, the architects developed many ways to ruin the day of an enemy. In the times when the firearms and explosives were far from being perfect and airborne attack was impossible, getting to such a fortress was a hard and exhausting task. When you happen to visit a fortified castle look at the details of its construction, imagine how an attack or defence could have looked like, and think for a moment of this poor bastards that once went - and died - on the same way the tourists take today.

sobota, 28 maja 2016

WIP - Halabardnicy Chaosu

Dzisiaj krótko o tym, nad czym aktualnie pracuję. Po brutalach postanowiłem rozbudować nieco szeregi bardziej standardowych dla chaosu wojaków. Ale żeby nie było za łatwo wyposażyłem ich w halabardy, które wziąłem skąd się tylko dało:) Póki co wygląda to tak:

Today only a short notice on what I am currently working on. After the brutes I decided to build up the numbers of more standard chaos warriors. To add some to the difficulty level I equipped them with halberds, which I took from everywhere I found something suitable. It looks like this so far:


czwartek, 26 maja 2016

Dusk Realm Demon

Dzisiaj kolejny brzydal z Chronopii. I pisząc "brzydal", naprawdę mam to na myśli, bo z tą krowią facjatą i posturą quasimodo to do ideału piękna dużo mu brakuje. Należy to cudo do frakcji Devout, czyli, upraszczając, takiego chronopiowego Chaosu (zresztą, jeśli zdarzy mi się go użyć, to właśnie w wojskach Chaosu, stąd podstawka). Ot, potwór z zaświatów, który "istnieje tylko po to, by mordować i okaleczać". Czyli mało oryginalnie. Model pochodzi gdzieś z okolic 1997 roku, stąd oldskulowy feel i ogólna toporność (niemal wszystkie figurki w ofercie Target Games, aż do czasów drugiej edycji Warzone były właśnie w takim stylu).

Co do designu, to jest on ciut... dziwny. Kloc mięcha na maleńkich nóżkach, za to z wielkimi rękami. Wyposażony w szablę i tarczę. Taki garbaty, że głowa wystaje mu z miejsca, gdzie mógłby być mostek. Nogi, brzuch i głowa - zero pancerza. Za to, zagadkowo, całkowicie opancerzone pełnymi płytowymi folgami są plecy, może na wypadek konieczności zapewnienia osłony w czasie ucieczki. Chyba, że stwór jest po prostu zmutowaną krową nagle postawioną na tylnych nogach (opancerzanie grzbietu stworzenia poruszającego się na czterech łapach może i ma jakiś sens). Co tu dużo gadać, o ile concept art jest całkiem fajny (można zobaczyć tutaj), to z samym modelem słabo raczej jest.

Będzie u mnie robił za jeszcze nie wiem co. Ale dołączam go do sił pomocniczych Żelaznej Hordy :)

Today I would like to present another ugly model from Chronopia. And while writing "ugly", I really mean it - with this cow muzzle of his and Quasimodo-like posture he is really far from being pretty. The chap belongs to the Devout fraction, which is, simplyfying a bit, Chronopian version of Chaos (if I ever use the model that would surely be in Chaos forces). A monster out of this world, that "exists only to kill and maim". So nothing unconventional. The model is dated about 1997, hence the oldschool feel and general coarseness (almost every Target Games miniature until the time of Warzone 2nd ed. share this style).

A few words about the design, whiwch is a bit... awkward. Chump of meat on little legs, but with huge arms. Equipped with a sabre and shield. With a hunch so big, that the head sticks out of the place, where he could have his sternum. Legs, abdomen and head - no armor at all. However his whole back is well protected with full plate armour. Perhaps to provide some protection during retreat. Unless the creature is just a mutated cow which by some strange fate has been made to walk on its back legs (covering the back of a quadripodal animal could make some sense...). The concept art is pretty cool, it is much worse, however, with the miniature itself.

I am not sure what I will use the mini as. But I am enrolling him for my Horde's support forces anyway :)  




wtorek, 24 maja 2016

Unboxing - Thundertusk/Stonehorn

Od ostatniego rozpakowywania na blogu czegoś fabrycznie zapakowanego minęło prawie cztery miesiące, więc dzisiaj unboxing Thundertuska/Stonehorna. Otwierane pudło do nowych na rynku nie należy, ale ze względu na rozmiar zawartego wewnątrz stwora uznałem, że może z tego być całkiem interesujący wpis. Jeszcze jedno: wbrew temu, co ostatnio pojawia się na blogu, nie przerzucam się na kolekcjonowanie ogrów - podobnie, jak w przypadku ogrowatych brutali, także odpakowywany dzisiaj zestaw posłuży wzmocnieniu sił Chaosu (będę próbował ulepić z tego wojennego mamuta).

Zacznijmy od pudełka. Jest duże, prawie jak pudło od Archaona (tak samo długie i szerokie, ale kilka milimetrów płytsze). No i jest to klasyczne pudełko WFB, wydane w czasach, gdy nikomu się nie śnił AoS.
Zestaw pozwala na zmontowanie jednego z dwóch potworów. Z frontowego obrazka straszy nas Thundertusk, czyli Gromokieł (nie wiem, jak to przetłumaczono na polski w podręczniku... Ktoś wie?). Z tylnej ścianki - Stonehorn, czyli Kamienioróg (j.w.). Co to są?

It's been almost four months since last time I unpacked sometiong on the blog, so today an unboxing of the Thundertusk/Stonehorn set. The box is nothing new, however due to the size of the creature that hides inside I decided this can make an interesting post. One more thing - despite what it looks like I am not switching to collecting Ogre Kingdoms - just like in case of the ogre brutes, also the set I unpack today will reinforce my Chaos forces (I will try to use it as the base for war mammoth).

Let's start with the box. It's quite big, almost as big as the one with new Archaon (same length and width, few millimeters less depth). It is a classic WFB box, produced in time, when noone dreamt about AoS yet. The set is enough to build one of two monsters. The front picture decpits a menacing Thundertusk, the back illustration shows a Stonehorn (not less menacing than his colleague). What are these?


Thundertusk kojarzy mi się trochę z mamutem, trochę z gorylem. Czworonożny, futrzasty, zwalisty stwór. Zwraca uwagę szczególnierozbudowana muskulatura w okolicach obręczy barkowej - przednie kończyny wraz z przyległościami są sporo bardziej masywne niż tylne. Innymi słowy, jakby wstał, toby miał małe nóżki, ale za to olbrzymie bary i ręce. Głowa jest maluteńka, ginąca gdzieś w morzu futra i ukryta między potężnymi kłami-rogami (stąd słoniowe skojarzenia). Na "dachu" dość miejsca dla dwóch ogrów.

Stonehorn jest bardziej jak jak. Jak - zwierzę. Cielsko niby to samo, ale wzbogacone o długi biczowaty ogon. Maszyna jest  jednomiejscowa (jak na ogrze standardy). Co go najbardziej odróżnia od słoniogoryla, to łeb. Większy, bardziej masywny, za to zamiast kłów - z rogami. No i ma czaszkę "na zewnątrz" :)

In my opinion, the Thundertusk looks a bit like a mammoth, a bit like a gorilla. Quadripedal, furry, massive creature. His muscles around the shoulder area are especially developed - his front limbs are far more gargantuan than the back ones. In other words, if he got up, he'd have tiny legs but gigantic arms. The head is very small, hidden in the sea of fur and covered by two great tusks (hence the elephant associations). Up on the back enough place for two ogres.

Stonehorn is more like a yak. The same body, but with a long, whip-like tail. There is only one pilot for this machine. Ogre-sized pilot, that is. The biggest difference between this and the elephantgorilla is the head. Bigger, far more noticeable. With horns instead of tusks. And it has its skull outside :)


Wewnątrz pudełka znajdują się trzy duże ramki, instrukcja (biało-czarna, taka sobie) i podstawka. Duży prostokąt 150x100 mm. Jakość odlewów jest bardzo dobra, choć w porównaniu z najnowszymi wypustami jest nieco gorzej. Ale to raczej kosmetyczne różnice świadczące bardziej o postępie technologicznym i o tym, że teraz jest lepiej, niż o tym, że parę lat temu było gorzej.

Fajne części w zestawie:
1. Sęp - można zrobić ogra sokolnika-sępownika. Bomba:D
2. Ogrowe kusze. Jak się uprzeć, można z nich zrobić balisty dla jakichś mniejszych stworzeń.
3. Mięso w wielu postaciach. Jest tego dość na stragan rzeźnika, jakby ktoś chciał coś takiego budować:)
4. Naprawdę fajne głowy ogrów (jak na głowy ogrów).
5. Sam stwór, niezależnie od wersji, też jest fajny:)

Zestaw mi się podoba i postaram się z niego co nieco wykrzesać, czym nie omieszkam się pochwalić na blogu już niedługo. Na koniec, tradycyjnie, rzut oka na ramki.

Inside the box, there are three large sprues, manual (black and white, nothing special) and big rectangular base 150x100 mm. The quality of the molds is very good, although when compared with their newest products it is slightly inferior. But it is nothing of great importance - small differences confirming, that the quality is even better today.

Good parts of the set:
1. Vulture - you can make an ogre falconer-vulturer. Awesome :D
2. Ogre crossbows. Can be easily transformed into ballistas for some lesser race.
3. Meat in many forms and kinds. There is enough to fill a butcher's shop, if someone plans to build one :)
4. Really nice ogre hears.
5. The creature itself, no matter in which version.

I really like the set and I will try to make something nice of it. And show it on the blog. In the end, traditionally, a review of the sprues.


 



sobota, 21 maja 2016

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXI - oldskul

Dowództwo nad dwudziestą pierwszą edycja FKB trafiło na blog Twierdza Nieumarłych, a Żółty, autor bloga zaproponował jako jej temat hasło "oldskul". Temat przypadł mi do gustu, tym bardziej, że ostatnio przeglądając zawartość szuflad znalazłem parę bardzo starych modeli, które świetnie się weń wpisują. 

The command over the 21st edition of Miniature Blogs' Carnival has been awarded to the blog Twierdza Nieumarłych, where Żółty, the site's author, proposed the topic "old school". I liked the idea - I have been lately browsing the contents of my drawers and found some really old models which fit the topic perfectly.



Większość moich zabytkowych figurek to krasnoludy, w związku z czym sporo brodaczy już gościło na blogu. Ale tym razem będzie inaczej. Moja wersja bohatera XXI edycji FKB to właściwie nie jest bohater. To bohaterka! Na początek stosowny soundtrack.

The race that makes the very most of my antique miniatures are the dwarfs - many of them have already been highlighted on the blog. This time, however, someone else will show up. The hero I choose for the 21st edition of MBC (or FKB in Polish) is actually no hero. A heroine she is! Let's start with an adequate soundtrack.


Model pochodzi z 1987 roku, a wyszedł spod dłuta któregoś z braci Perrych, a zwie się Brunhilda (a.k.a. Big Muma)! Znalazł się, a raczej znalazła, wraz z innymi barbarzyńcami pośród serii figurków Citadel oznaczonej symbolem F3.

Jedyny element, którego mojej Brunhildzie brakuje, to tarcza - w związku z tym brakiem zmuszony byłem dosztukować coś mniej antycznego. Ale cała reszta to lata osiemdziesiąte w pełnej krasie;) Przed Państwem urocza Brunhilda - barbarzyńska barbarzynka!

 The model is dated 1987 and sculpted by one of the Perry brothers. Her name is Brunhilda (a.k.a. Big Muma)! She appeared along with other barbarians in a Citadel miniatures series marked as F3.

The only original element my Brunhilda lacks is her shield. That's why I had to give her something less ancient. The whole rest is straight from the eighties! Ladies and Gentlemen, please welcome barbaric barbarianess Brunhilda!












 

piątek, 20 maja 2016

Thrud Barbarzyńca - raz jeszcze!

Piszę o Thrudzie jeszcze raz, (pierwszy raz był w sobotę, link tutaj), bo jest okazja :)

Otóż zanim napisałem o Thrudzie napisałem maila do autora komiksu - Carla Critchlowa i grzecznie poprosiłem o pozwolenie na opublikowanie na blogu małego obrazka z Thrudem (podchodzę to tematów praw autorskich raczej poważnie). Już myślałem, że odpowiedź nie przyjdzie, ale wczoraj przyszedł bardzo sympatyczny e-mail ze zgodą. Jak się okazuje emaile czasami odnoszą skutek;)

Więc dzisiaj obrazek z Thrudem:)

I am writing about Thrud once again (the first time was last Saturday, here's the link), for there is an occassion (and I am quite excited about it).

Before I writed the short text explaining who Thrud is I had written an e-mail to the author of the comic - Carl Critchlow. I politely asked to include a small picture of Thrud on the blog (I am rather serious in the matters of copyrights). I thought there would be no reply at all, but I got one yesterday! A very nice email with the permission. It seem sending emails sometimes brings effect ;)

So today - a picture of Thrud:)

Jak zobaczyłem ten rysunek utwierdziłem się w przekonaniu, że trzech brutali to mało. Maluje się ich przyjemnie, tym bardziej, że jest brutalna inspiracja. Będzie ich więc jeszcze kilku (chociaż wątpię, żeby mi się udało wepchnąć wśród nich skonwertowanego Thruda). Na pewno będą bardziej spersonalizowani niż pierwsza trójka - szczegóły wkrótce.

A jeśli ktoś by sobie chciał nabyć komiks z małogłowym barbarzyńcą, to jest dostępna hardcoverowa edycja zbiorcza pięciu części jego przygód (o tutaj LINK o co chodzi). W Polsce też jest dostępny w księgarniach internetowych z zagramanicznymi książkami w ofercie.

This picture convinced me that three brutes is not enough. They are really nice to paint, especially that there is such a brutal inspidation. So there will be several more (I doubt I could convert one of them to look like Thrud, but who knows). What's sure, they will be far more personalized, than the first three - you'll find the details on the blog shortly.

If someone would like to get a copy of the comic book with Thrud (hardcover collected five issues), here's a LINK. I have seen some of the Polish internet bookstores also have it in their offer.

czwartek, 19 maja 2016

Brutale Chaosu - cała trójka

Po postach indywidualnych pora na zdjęcie rodzinne całego tercetu barbarzyńskich wielkoludów. W kupie wyglądają jeszcze paskudniej niż pojedynczo. Utwierdzam się też w przekonaniu, że tatuaże dodają im charakteru.

After the individual photos it's time for a family picture of the whole Barbarian Giants' Trio. Together they look even nastier. The longer I look at them, the more I like the idea of them being tatooed - thanks to that they seem much more gutty. 





W związku z tym, że skończywszy tych trzech brzydali mam kolejny kompletny oddziałek, dzisiaj dodatkowo rzut oka na całą rosnącą Chaotyczną Hordę

As these three cronies make for another complete unit, it is a good reason to show a glimpse of my growing chaotic horde.



wtorek, 17 maja 2016

Brutal Chaosu #3

Dzisiaj trzeci z brutali chaosu, czyli ostatni z pierwszej grupki. Trzech można już wystawić jako oddział ogrów chaosu. Ten koleżka wygląda chyba najpoważniej - dostał trochę więcej złota niż pozostali i sierpo-koso-naginatę w łapska. Tak jak koledzy, wytatuowany, olbrzymi i groźny.

Today I'd like to introduce the third chaos brute - the last one of the first little group. Three is the minimum model cound needed to field a unit as chaos ogres. This fellow looks the most serious so far - he got a bit more gold than the others and a sickle-scythe-naginata in his hands. Besides that, he is much like his colleagues, tatooed, huge and menacing.






sobota, 14 maja 2016

Kim jest Thrud Barbarzyńca?

Przy okazji opublikowania brutali chaosu wyszło na jaw, że postać, która zainspirowała mnie do stworzenia ekipy małogłowych wielkoludów, czyli Thrud Barbarzyńca, dla znacznej części czytelników jest zupełnie nieznana. Żeby ten stan rzeczy naprawić, dzisiaj krótko o Thrudzie.



Thrud the Barbarian to postać z komiksu autorstwa Carla Critchlowa, który (komiks, nie autor), ukazywał się w latach osiemdziesiątych w White Dwarfie i był bardzo lubiany przez czytelników. Później wychodził też w samodzielnych zeszytach. W Polsce Thrud pojawił się gdzieś w połowie lat dziewięćdziesiątych - kilka krótkich komiksów o jego przygodach opublikowała wtedy Magia i Miecz.

Nie należy dać się zwieść imieniu, które, choć brzmi mocarnie, w nordyckiej mitologii jest imieniem córki Thora - walkirii Thrud (zresztą, oznacza Siłę). Thrud to definitywnie facet. Kawał wielkiego samca. Dwa i pół metra wzrostu, muskulatura prosto z zawodów kulturystycznych, futrzane slipy na tyłku, futrzane kozaki na nogach. Zwieńczeniem tego wszystkiego jest maleńka głowa w hełmie, która gubi się niemal na tle olbrzymiego cielska. Zresztą, najlepszą charakterystykę podał sam twórca postaci: "siła nosorożca, zwinność dzikiego kota i inteligencja ogrodowego ślimaka". Olbrzymi barbarzyńca to parodia na Conana Barbarzyńcę, w szczególności w wykonaniu Arnolda Schwarzeneggera. Ot, taki wielki, niezbyt mądry siłacz. Żeby było jeszcze śmieszniej, w komiksach pojawia się postać, która wygląda zupełnie jak Arnold, a nawet gada ze śmiesznym akcentem - Thrud przy którejś okazji przecina go mieczem na pół, od czubka głowy po krocze. Postać jednak od tego nie ginie - po prostu później występuje ze szwami przez środek:)

Jeszcze słowo o autorze. Carl Critchlow to angielski twórca komiksów i ilustracji. Do jego najbardziej chyba znanych dzieł należą komiksy o Thrudzie i Sędzim Dreddzie oraz wiele ilustracji do kart Magic: the Gathering. Znany jest też z tego, że kilka razy pojawił się w swoich własnych komiksach o Thrudzie, niestety przypłacając to niekiedy kontuzjami (Thrud bywa wrażliwy i drażliwy...) ;)

Jeśli komuś mało, tutaj jest więcej: Wikipedia EN: Thrud the Barbarian
 

czwartek, 12 maja 2016

Brutal Chaosu #2

Po pierwszym pora na drugiego. Następny z brutali jest wyposażony w wielki młot, z głowicą ze złowrogo wyglądającego kamora (robiony na zamówienie spacz-młot). Bo dlaczego nie:) Poza tym tego cechuje najmniej lotny umysł z całej trójki - wystarczy spojrzeć jak tępo gapi się na swoją broń, jakby nie dowierzając, że ją trzyma!

After the first it's time for the second one. The next brute is equipped with a great hammer, with the head made of some sinisterly looking stone (custom-built warpstone hammer). Just because:)
I consider this one the least intelectually competent of the three - just look at the way he is staring stupidly at the grip of his weapon. It seems that for him even holding his hammer in hands is a challenging task!






wtorek, 10 maja 2016

Brutal Chaosu #1

Pierwszy brutal gotowy! Podobnie, jak wszyscy brutale, dostał cielsko od ogra irongutsa i chaotyczną głowę w hełmie z rogami. Zwalisty, potężny siłacz z małą główką i wieeeelką maczugą w łapskach. Stanowi doskonały przykład wojaka, który podczas oblężeń z powodzeniem może z równym powodzeniem obsługiwać taran, jak i służyć za taran ;)

The first brute is complete! Just like all the brutes, he's got the hull of an ogre irongut and a chaotic head with horned helmet. Huge, bulky, strongman with a small head and enormous club in his hands. He's a perfect example of a warrior, who, during a siege, could equally succesful use a battering ram or be a battering ram:)