sobota, 30 kwietnia 2016

Kwiecień 2016 - podsumowanie



Tak to czasami bywa, że się w ludzkiej głowie
Głupi pomysł pojawi. I niejeden powie,
Żeby głupie idee z miejsca w śmietnik włożyć,
A ja dziś mam chęć na to, by takową wdrożyć!
Nie słuchając rozsądku, schodząc na manowce,
Podsumowanie piszę. Trzynastozgłoskowcem.

Czas biegnie wartko! Kwiecień dobiega już końca,
Więc pora na podsumę całego miesiąca,
A dobry to był miesiąc. Pobić się udało
Dotychczasowy rekord i wpisów niemało,
Bo siedemnaście wrzucić. A nie liczę tego!
Raduje taki wynik z miesiąca całego!
Wy zaś, szanowni wielce czytelnicy moi,
Takżeście rekordziści! Na liczniku stoi,
Wejść dwa tysiące sześćset! Nie było tu dotąd
Gości takiego tłumu! Winszuję! Z ochotą
Siadam do malowania i wpisów tworzenia,
Skoro ktoś potem czyta moje wynurzenia:)

Dobra, dosyć już tego. Nieźle się pisało,
Lecz dalej jadę prozą, bo czasu za mało :)

Ehem, ehem.

Wyjąwszy niniejszy post, w kwietniu ukazało się 17 wpisów - to więcej niż 1 post na 2 dni. Niestety, a może stety, budująć potęgę swoich zakutych w stal legionów wpadłem w pewną monotematyczność - aż 8 (a jak się uprzeć to nawet 9 lub 10) wpisów dotyczyło chaośników:
Nurglord Zarażacz
Chaotyczni grabieżcy #3
Rycerz Chaosu #3
Chaotyczni grabieżcy #4 - pierwsza dziesiątka
Rycerz Chaosu #4
WIP - Archaon Everchosen
Rycerz Chaosu #5

Rycerze Chaosu - cały oddział

Nawet tutorial, który zamieściłem dotyczył sposobu wykańczania podstawek, jaki opracowałem pod Chaos:
Tutorial - podstawka z Arizony

Także dwa stwory z Chronopii, które pojawiły się na blogu zamierzam wykorzystać w mojej hordzie (choć jeszcze nie zdecydowałem jak):
Tormented and Damned - brzydale z Chronopii (plus pytanie techniczne)

Przy okazji, wciąż poszukuję sprawdzonej metody na oczyszczenie żywicznej figurki z farby. Sugestie mile widziane.

Patrząc z nieco innej perspektywy można by rzec, że kwiecień na shadow grey został zdominowany przez Age of Sigmar! W końcu moje chaośniki wykańczam w kompatybilności właśnie z tym systemem. Poza wpisami figurkowymi AoS (a konkretnie nazw w grze) dotyczył także arykuł, który w tym miesiącu zamieściłem:
Krewmiecz i grozawłócznia, czyli nazewnictwo w AoS

Tradycyjnie, wziąłem udział w Figurkowym Karnawale Blogowym. Temat ("Magia") wyjątkowo mi podszedł - udało mi się go dodatkowo połączyć z symbolicznym uczczeniem 400 rocznicy śmierci Williama Szekspira, którą obchodziliśmy 23 kwietnia. Moją propozycję stanowiły makbetowskie Trzy Wiedźmy:
Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XX - Magia!

Pierwszego kwietnia przedstawiliśmy szerszej publiczności, wraz z Quidamcorvusem, Maniexem i Żółtym, blog k6 - o tematyce niekoniecznie związanej z grami figurkowo-bitewnymi. Na początku miał to być po prostu kawał primaaprilisowy, ale pierwszy kwietnia już dawno minął, a nowe artykuły się tam co jakiś czas wciąż ukazują. Spośród dotychczas opublikowanych znajdują się trzy artykuły mojego autorstwa, będące rozpoczęciem szerszego cyklu o kostkach, losowaniach itp. Na shadow grey pojawiły się w sumie trzy wpisy-odnośniki do bloga k6, ale nie będę ich dzisiaj powtarzał. Poniższe linki prowadzą bezpośrednio do kaszóstkowych artykułów:
Kości, kostki, kosteczki
Kości, kostki, kosteczki - część druga
Kości, kostki, kosteczki - część trzecia

Inne, nieaosowe, niechaotyczne, niekarnawałowe i niekaszóstkowe wpisy były dwa:
Troll (Talisman - Magia i miecz)
Krasnolud z Questa

Reasumując, w tym miesiącu na blogu przedstawiłem 14 nowo skończonych figurek (plus jeden kociołek), popełniłem też 5 artykułów niekoniecznie figurkowych. Figurki kwietnia w liczbach:
- 5 grabieżców
- 3 Rycerzy Chaosu
- 1 troll z Magii i Miecza
- 1 krasnolud (z Questa)
- 3 wiedźmy (plus kociołek)
- 1 Nurglord
Do tego zaprezentowałem dwie figurki do przemalowania (paskudy chronopiańskie).
Generalnie w tym miesiącu było nieco mniej malowania, za to sporo więcej pisania.

Kwiecień był przełomowy pod jeszcze jednym względem - opublikowałem na blogu pierwszy artykuł w dwóch językach - i po polsku i po angielsku (a potem pojawił się nawet drugi).

Tradycyjnie, dzięki za odwiedzanie, czytanie i komentowanie moich wypocin na shadow grey, a ostatnio także k6! Do zobaczenia w maju!

Krasnolud z Questa


Dzisiaj na shadow grey naprawdę zasłużona i starodawna figurka. Ośmielam się twierdzić, że krasnolud z podstawki Warhammera Questa, bo o nim tu mowa, to po prostu klasyka gatunku. Wielkie toporzysko, kolczuga, hełm i długa broda składają się na obraz archetypowego wręcz krasnala. Próżno doszukiwać się tutaj szaleństw, udziwnień i nowomodnych innowacji - ten pan to prawdziwy mrukliwy konserwatysta i wzór do naśladowania dla młodych krasnoludów jak Stary Świat długi i szeroki.

Today, I'd like to introduce a really respectable and ancient miniature. I consider the dwarf model from the Warhammer Quest set, because it's him I am writing about, nothing less than a true classic. Enormous axe, chainmail, helmet and long beard, combined together, make him a truly archetypical dwarf. There are absolutely no signs of anything mad, strange or modern in this fellow - he is a grim traditionalist and a perfect role model for every young dwarven lad in the Old World.

Mimo wszystko zwraca uwagę pewien dynamizm tego modelu. Na tle baryłek, które przyjmuję za punkt odniesienia w kwestii tego, co charakterystyczne dla tamtych czasów, ta figurka jest ciekawsza - została uchwycona w ruchu, co dodaje jej sporo uroku. Nie zmienia to oczywiście faktu, że to baryły są najbardziej urocze ze wszystkich krasnali na świecie ;)

Nonetheless, there is something dynamic about this model, especially comparing it to the barrel-like old plastic dwarfs, which I think are good reference for those times. This miniature has been caught in move and it makes it much more interesting. This, of course, does not change the fact of the "barrels" being the most charming dwarves ever;)




czwartek, 28 kwietnia 2016

Tutorial - podstawka z Arizony

Czołem!

Na wstępie chciałbym podziękować za wszystkie pochwały, które zebrały podstawki moich chaotycznych wojaków. Miło człowiekowi, jak go tak chwalą, tym bardziej, jak chwalą za własny, może mało oryginalny, ale jednak znikąd nie ściągnięty i nie podpatrzony pomysł:) Wprawdzie pisałem już z grubsza przy okazji któregoś posta jak wygląda proces robienia tych podstawek, ale idąc naprzeciw zainteresowaniu dziś zamieszczam tutorial z obrazkami. Sposób na te moje podstawki jest prosty. W zasadzie, nie różni się prawie niczym, od pierwszych z brzegu podstawek. Właściwie jedyna różnica to dobór kolorów. Ale po kolei.

Greetings!

At the beginning I would like to thank for all the praises that the bases I made for my Chaos Warriors got. It feels nice to be praised like this, especially, when it concerns your own idea, even if it is not particularly original. There was already a short note how to make the bases like this on the occasion of one of the previous posts, but as there is interest, today I publish full-size tutorial with pictures. The way to make those is actually pretty simple. There are just some minor differences from the most usual way the bases are finished. And the most prominent of them is the colour scheme. But first things first.


Pomysł na wygląd podstawek podsunęły mi widoczki pustyń z Arizony i Nowego Meksyku. Krajobrazy są tam mocno zróżnicowane, ale na wielu zdjęciach widać czerwonawą, kamienistą i skalistą ziemię, porośniętą gdzieniegdzie kępami roślinek, gdzieniegdzie jakieś suche drzewo. Często widać też kaktusy i opuncje, ale na podstawkach postanowiłem je jednak pominąć - jakoś mi nie pasowały klimatem. Zresztą, zachęcam do wpisania w google grafika "arizona red desert" i zapoznania się z materiałami poglądowymi:)

Na warsztat weźmiemy okrągłą podstawkę 40mm, na której zamierzam ustawić w przyszłości jakiegoś stwora (mam już kandydata, ale na razie go nie ujawniam).
 
The whole idea for these bases came to me from watching photos of deserts in Arizona and New Mexico. The landscape in there is very varied, but many pictures show reddish, stony and rocky ground, overgrown here and there with clusters of small plants, ocassionally some dry tree. You can also see there some cacti (cactuses?) or prickly pears, but I decided to omit them on my bases - didn't fit the feel. Anyway, I encourage anyone to try to google 'arizona red desert' and watch the photographic materials.

We are going to work on a 40mm round base, which will in time get some creature to be based on (I have got a candidate already, but he is not to be revealed at the moment).



Zaczynam od przygotowania skałek i kamieni. Tutaj nic odkrywczego nie będzie - korka, bo z niego właśnie korzystam, jako materiału udającego skałę, zachwalać chyba nikomu nie trzeba. Przyklejam na super glue.

I begin with preparing some rocks and stones. There's really nothing uncommon in this step - I don't think it is necessary to recommend cork as a material to look lika a rock to anyone. I stick it to the base with super glue.


Po korku pora na ewentualne ozdóbki scrapkowe. Do tej pory zdarzyło mi się wykorzystywać resztki gałęzi z citadel wood oraz z driad i inne bitsy, które mi akurat pasowały (czaszki, broń, kawałki pancerzy). W roli lepiszcza po raz kolejny występuje super glue. A raczej wystąpiłby, bo tym razem zrezygnowałem z dodatkowego blingu z uwagi na to, że nie mam jeszcze planu co do rozlokowania figurki na podstawce i nie chcę, żeby coś mi kolidowało.

Następny etap to nadanie podstawce faktury. Jak już nie raz pisałem, pokrywam podstawkę warstwą wikolu i "maczam" w piasku. Używam drobniutkiego piasku, który przywiozłem sobie kiedyś znad Bałtyku.

After the cork it's time for some scrap ornaments. So far I have been using the remains of citadel wood and warhammer dryad branches and some other bits, that fitted the general idea (skulls, weapons, pieces of armour). I use super glue again. Well, it is better to write that I would use it, for I have decided not to put additional bling to the base at the moment - I do not have a plan of mounting the miniature on it yet and I would like to avoid collisions. 

The next step is giving the base some facture. As I wrote many times, I normally cover the base with some PVA glue and dip it in sand. I use very fine sand I once brought from Baltic Sea.



Kiedy wikol wyschnie pora na malowanie. Wątpiłem nieco w efekt, kiedy tego pierwszy raz próbowałem, ale jakimś cudem zażarło :D Ratskin Flesh. Dość mocno rozwodniona - fifty-fifty, może nawet bardziej (na oko mieszam). Po całości. Podstawka, nad którą się znęcam jest z odzysku, więc od razu maluję dookoła czarny pasek.

When the PVA glue is dry it's time to paint. I had some serious doubts when I tried this for the first time, but, somehow, it went really well. Ratskin Flesh all over the base. Quite heavily watered-down. Fifty-fifty, maybe even more (I don't take exact measurements). The base I am working on is a recycled one, so I also paint a black strip around the edge.


Po wyschnięciu farby pora na washa. W tej roli cudowne dziecko GW, mój ulubiony i niezastąpiony Agrax Earthshade;)

As soon as the paint is dry I apply the wash. For this I use the GW's wonderful child, my favourite and irreplaceable Agrax Earthshade;)


Godzinkę-dwie później, jak wash już wysechł nawet w najgłębszych rozpadlinach skalnych, pora na rozjaśnienie. Nieregularnie, tu i ówdzie. Na skałkach bardziej, na piachu mniej. Używam do tego drybrushowanego Karak Stone.

An hour or two later, when the wash has dried even in the deepest rocky chasms, it's time to give the base some highlights. Irregularly, here and there. More on the rocks, less on the sand. In this step I drybrush with Karak Stone.



Drybrush schnie momentalnie, więc można szybko przystąpić do kolejnego etapu malowania, czyli kolorowania ozdóbek. Wszelkie gałęzie i porozrzucane klamoty maluję jak bądź, byleby pasowało. Większe, suche konary malowałem kombinacją Rakarth Flesh - Agrax Earthshade - Rakarth Flesh/Bleached Bone/Karak Stone (trochę drybrushem, trochę normalnie, trochę losowo, aż wygląda ok).

Ostatni etap malowania to weathering. Używam do tego celu pigmentu, który utrwalam alkoholem. Pigment, którego używam, ma kolor suchego pyłu i pozornie w ogóle nie pasuje do koktajlu na bazie Ratskin Flesh. A jednak pasuje:) Zazwyczaj pigment nakładam już po przymocowaniu figurki do podstawki, jednocześnie upaprując nim, buty, kopyta, powłóczyste ciuchy itp.

As the drybrushed paint dries momentarily, you can go to the next stage which is painting of all the ornaments. I paint everything in any way that fits. For bigger dry branches and tree trunks I use the combo Rakarth Flesh - Agrax Earthshade - Rakart Flesh/Bleached Bone/Karak Stone (a bit of drybrushing, a bit of regular paining, actually it is usually quite random).

The last step is the weathering. To do it I use pigments with alcohol as a fixative. The pigment powder I chose is the colour of dry dust and seemingly does not fit the Ratskin Flesh-based cocktail at all. But somehow - it fits. I usually put the pigment after the mini has been mounted on the base, so it is possible to stain the model's boots, hooves and long, flowing pieces of clothing at the same time.




Na zakończenie pozostaje podoklejać zieleninkę. Korzystam z Middenland Tufts. Próbowałem znaleźć tańszy zamiennik, ale wyroby Noch i Army Painter, które testowałem, w mojej opinii ustępowały jednak pod względem jakości produktowi GW. No i tyle. Podstawka gotowa!

The very last stage it so add some plants. I use Middenland Tufts for it. I tried to find a cheaper substitute, but, unfortunately, Noch and Army Painter products I tested, were, in my opinion, a bit inferior to the GW tufts. That's all. The base is complete!




wtorek, 26 kwietnia 2016

Tormented and Damned - brzydale z Chronopii (plus pytanie techniczne)

Ostatnim wpisem trafiłem w okrągłą rocznicę, i tym też. Dzisiaj mija 30 lat od katastrofy w elektrowni w Czarnobylu. 26 kwietnia 1986 roku to dzień, który ujawnił jedną z najczarniejszych stron rozwoju techniki i pokazał, aż nadto dobitnie, jak bardzo niedbałość, rutyna i ogólna bylejakość nie sprawdza się przy czymś tak potencjalnie niebezpiecznym, jak uzyskiwanie energii z rozszczepienia atomu. Nie rozwesela wcale fakt, że wiele lat później na drugim końcu świata kolejna katastrofa, w Fukushimie, udowodniła, że nawet słynna japońska pieczołowitość i dbałość o detale miewa gorsze dni, które, niestety, kończą się tragicznie. Z obydwóch tych nieszczęść płynie poważna nauka na przyszłość, o której każdy powinien pamiętać, w szczególności każdy inżynier. Pozostaje życzyć sobie, byśmy pod względem zdrowego rozsądku i wyobraźni dorośli w końcu do poziomu technologii, którymi dysponujemy. Bo jak nie, to przyszłość widzę mało różowo.

No, koniec patosu. Żeby trochę od tej całej powagi odejść, dzisiaj na blogu dwa stwory, które aparycją całkiem nieźle wpisują się w groteskę, jaką jest popkulturowy obraz Czarnobyla.

Z przepastnych czeluści szuflad wydobyłem dwa stwory-potwory, które, jak się uda, przysposobię do wykorzystywania w ramach mojej Chaotycznej Hordy. Ludki pochodzą z Chronopii - systemu, który jest od dawna zimnym nieboszczykiem, zmarłym śmiercią tragiczną w związku z bankructwem Target Games (znanego głównie z Warzone i Chronopii właśnie). Producent padł, fani obu gier lamentowali (a było ich, warto zaznaczyć, naprawdę sporo. Ba! Oba systemy zostały nawet wydane po Polsku). Smutna sprawa. Jedyny plus całej sytuacji był taki, że można było nabyć figurki do Warzone i Chronopii w baaardzo atrakcyjnych cenach, z której to możliwości nie omieszkałem skwapliwie skorzystać. A było to lat temu chyba z piętnaście. Tak na marginesie, ostatnio widziałem na allegro jakieś pojedyncze brzydactwa z Chronopii, w cenach, nazwijmy to, szalenie kolekcjonerskich - nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś to kupował wtedy za grosze, żeby przeleżakować 15 lat i teraz sprzedać z zyskiem, ale kto wie:)

W tych dawnych czasach, gdym był piękny i młody, pomalowałem oba stwory. Nie wyglądają może zbyt pięknie, bo człowiek dopiero wypracowywał swój styl, ale tragicznie też nie jest. Zwracać uwagę może posypka, której użyłem przed laty na podstawach obu figurek. To, o ile się nie mylę, herbata z rumianku, choć głowy nie dam (rumianek albo jakieś inne ziółka). W tym miejscu przerywamy program, żeby, sprzedać stary podstawkowy patent:

Zawartość torebek do parzenia herbaty może z powodzeniem zastępować lub uzupełniać posypki do podstawek czy terenów. Rozwiązanie jest przyjazne dla kieszeni i, przy odrobinie starania, może wyglądać niewspółmiernie dobrze, cały trik w tym, żeby znaleźć herbatę, która będzie nam pasowała. Różne rozdrobnione ziółka, listki, kawałki suszonych kwiatów czy owoców, itp. mogą ubarwić i urozmaicić niejedną podstawkę i dodać realizmu niejednemu trawiastemu pagórkowi. A poza tym mają tę zaletę, że ładnie pachną:)

Patentowa dygresja mode off. Teraz do rzeczy. Chcę te stwory wyczyścić z farby i pomalować od nowa, nie wiem jednak, czym najlepiej wywabić farbę z żywicy (tak jest - figurki są żywiczne z kilkoma metalowymi elementami). Plastiki i metale czyściłem nie raz, ale żywicy nigdy, więc nie wiem czego najlepiej użyć. Zdecydowanie nie chcę zniszczyć tych modeli, więc uprzejmie proszę o podpowiedzenie sprawdzonej i skutecznej metody (albo info, że dana metoda nie jest przetestowana, ale ma szansę zadziałać). Z góry wielkie dzięki :)

Na zakończenie rzut oka na obu ancymonów. Co jest niemal pewne - do ich budowy wykorzystany został przynajmniej jeden nosorożec. Ten koks z baranimi rogami i korbaczem, dostał z biednego zwierzaka podwozie. Nazywa się The Damned i w sumie mógłby z powodzeniem robić za dragonogra. Ten, który od nosorożca dostał róg, ale za to ma poważny problem z wylewającymi się trzewiami to The Tormented i z grubsza nadaje się na jakąś bestię Nurgla, a może nawet na Khornowego Khorgoratha?




sobota, 23 kwietnia 2016

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XX - Magia!



Dwudziesta, jubileuszowa i okrągła edycja FKB zawędrowała na bloga Codename: Wargaming, gdzie Czaki (jeden z czwórki współautorów) zadał temat "Magia!". Bardzo mi ten temat przypadł do gustu, bo figurki magików, magów, czarownic, wiedźm, czarodziei i czarnoksiężników należą do moich ulubionych, maluje mi się wyjątkowo przyjemnie, a i efekty zazwyczaj cieszą oko - w końcu czy w gablotce, czy na polu figurkowej bitwy, nie ma to jak charakterny model pojedynczy. A magikom najczęściej charakteru nie brakuje.
Moja propozycja zahacza o klasykę, więc tytułem wstępu zacznę od klasyki właśnie:


PIERWSZA CZAROWNICA
Trzykroć miauknął bury kot.
DRUGA CZAROWNICA
Tak, i trzykroć puszczyk wrzasł.
TRZECIA CZAROWNICA
Lelek jęczy: czas już, czas.
PIERWSZA CZAROWNICA
Dalej, dalej, siostry wiedźmy,
Czarodziejski krąg zawiedźmy
Wkoło kotła, wrzućmy doń
Zbójczych jadów pełną dłoń.
Ropuszysko, siostro płazu,
Coś pod zimną bryłą głazu
Przez trzydzieści dni i nocy
W odrętwiałej śpiąc niemocy,
Skisło, zgniło w własnej ropie,
Ciebie naprzód w kotle topię.
WSZYSTKIE TRZY
tańcząc wkoło kotła
Dalej! żwawo! hasa! hej!
Buchaj, ogniu! kotle, wrzej!
DRUGA CZAROWNICA
Bagnistego węża szczęka
Niech w ukropie tym rozmięka:
Żabie oko, łapki jeża,
Psi pysk i puch nietoperza,
Żądło żmii, łeb jaszczurzy,
Sowi lot i ogon szczurzy,
Niech to wszystko się na kupie
Warzy w tej piekielnej zupie.
WSZYSTKIE TRZY
jak wyżej
Dalej żwawo! hasa! hej!
Buchaj, ogniu! kotle, wrzej!
TRZECIA CZAROWNICA
Jeszcze ingrediencyj kilka!
Łuska smocza i ząb wilka,
Z mumii sok, kiszka i ślina
Zbójcy morskiego, rekina,
Korzeń lulka i cykuty
Z łona ziemi w noc wypruty,
Język bluźniącego Żyda,
Koźla żółć, i ta się przyda,
A do tego Turka nos
I z Tatara brody włos,
Dwa paluszki małych dziatek
Zaduszonych; na ostatek,
Dla nadania konsystencji
Tej przeklętej kwintesencji,
Tygrysicy scuchłe trzewo.
WSZYSTKIE TRZY
jak wyżej
Dalej! żwawo! w prawo! w lewo!
W lewo! w prawo! hasa! hej!
Buchaj, ogniu! kotle, wrzej!
DRUGA CZAROWNICA
By zaś zakląć wszelkie duchy,
Wlejcie jeszcze małpiej juchy.
William Shakespeare "Makbet"
akt. IV, scena I
tłumaczenie: Józef Paszkowski
Licencja: Public domain

Chyba każdy zna dramat, którego fragment pozwoliłem sobie zacytować, a jeśli ktoś nie zna, to niechaj się nie przyznaje i uzupełni braki w wykształceniu. Bo warto. Dzisiaj, w ramach dwudziestej odsłony FKB, na blogu goszczę właśnie Trzy Wiedźmy. Trio pomarszczonych, złowrogich staruch, zupełnie takich, jak te, których przepowiednia sprowadziła Makbeta na drogę zbrodni i upadku. Do kompletu z wiedźmami jest i kocioł, w którym warzy się jakieś cuchnące świństwo.

Opisówkę załatwił za mnie pan Szekspir, którego czterechsetna rocznica śmierci przypada właśnie dzisiaj, więc dodam tylko, ze modele są metalowe i wyprodukował je Reaper (seria Dark Heaven Legends). Jakościowo jest tak sobie, ale klimat figurek rekompensuje, jak sądzę, niedogodności.

Przed Państwem Trzy Wiedźmy. Najpierw razem:


A teraz z osobna. Pierwsza czarownica:



 Druga czarownica:



 Trzecia czarownica:



Dla kompletności prezentacji godzi się pokazać i kocioł;)



 Na koniec jeszcze jedna okaleczona w procesie edycji fotka grupowa :)


czwartek, 21 kwietnia 2016

Rycerze Chaosu - cały oddział

Po długich bojach kolejny oddziałek mojej Żelaznej i Chaotycznej Hordy gotowy! Stałym czytelnikom nie trzeba chyba przedstawiać, bo panowie kolejno prezentowali się już na blogu. Czytelników okazjonalnych zapraszam do przejrzenia wpisów z nimi:

Rycerz Chaosu #1
Rycerz Chaosu #2 (muzyk)
Rycerz Chaosu #3 (champion)
Rycerz Chaosu #4
Rycerz Chaosu #5 (chorąży)

Dziś pora na oddział w pełnej okazałości. I jeszcze mała uwaga. Owalne podstawki 75x46mm, których użyłem prezentują się bardzo fajnie. Jest na nich mnóstwo miejsca na wszelkie ozdóbki i duperele. Problemem jest koszarowanie wojsk w czasie pokoju - zajmują niemal dwa razy tyle miejsca, co oddziałki kawalerii na starych prostokątach. No, ale coś za coś:)





wtorek, 19 kwietnia 2016

Rycerz Chaosu #5

Jako ostatni do oddziałku Rycerzy Chaosu dołącza chorąży. Podobnie, jak pierwszy, także i piąty wojak już kiedyś na blogu gościł. Przed ponowną wizytą doczekał się kilku przeróbek. Przede wszystkim zmienił broń. Wcześniej wyposażyłem go w buławę, ostatecznie jednak dostał topór, umagiczniony jakimś fioletowo błyskającym zaklęciem. Jakoś lepiej mi to do niego pasowało. Podkolorowałem też rogi na hełmie i podbłyszczyłem pancerz. Z chorągwi byłem zadowolony i jestem nadal, więc pozostała bez zmian.
No to oddział kompletny! Pozostały jeszcze zdjęcia grupowe:)






sobota, 16 kwietnia 2016

WIP - Archaon Everchosen

Powoli, bez pośpiechu, Archaon nabiera formy. Jeszcze sporo roboty przede mną, ale już widać ogólny zarys.

Zdecydowałem się na wygląd dość zbliżony do klasycznego, bez żadnych szaleństw. Postawiłem na nieco inny rozkład cieni na skrzydłach, ale generalnie wydaje mi się, że jakichś większych niezgodności z wzorem GW to tu nie ma.
Poważnie się zastanawiałem nad srebrnym, błyszczącym pancerzem, jak w przypadku moich pozostałych wojaków Niepodzielnego Chaosu, ale ostatecznie stanęło na klasycznej opcji, czarnej ze złotym zdobieniami - w końcu Armour of Morkar to nie jakiśtam pierwszy z brzegu kawał zbroi. Fluff mówi, że ma być czarny, więc niech będzie czarny. Czarny ze złotym to dobre zestawienie. Trochę jeszcze pokombinuję nad highlightami - zastanawiam się nad rozjaśnieniem w stronę stegadon scale green...
Model złożyłem do kupy bez jakichś konwersji i ekstrawagancji. Z jednego elementu zrezygnowałem - łańcuchów na grzbiecie Dorghara. Jakoś mi nie pasowały. Strasznie są filigranowe i podatne na połamanie, a nie wnoszą jakiegoś super klimatu. Więc dałem z nimi spokój.

Póki co wygląda to tak: